Podczas ostatniego posiedzenia rady miejskiej, pod koniec czerwca, radny Wojciech Beśka przypomniał o swojej interpelacji sprzed kilku tygodni. Samorządowiec prosił o załatanie ubytków w jezdni na ul. Moniuszki. Ze zdziwieniem przyjął informację, że dziury zostały naprawione. – Wprowadzanie w błąd podczas sesji absolutoryjnej jest żenujące – skwitował radny, zaznaczając, że na drodze jeszcze godzinę wcześniej, łat nie można było zauważyć.
Wojciech Beśka, po tym jak usłyszał odpowiedź Piotra Mielczarka, burmistrza Pajęczna, postanowił dopytać o szczegóły.
- Czy pan powiedział, że zostały załatane, czy zostaną załatane? – drążył.
- Ja mam dokumentację fotograficzną z dzisiaj – przypomniał.
- Mam informacje od pana kierownika – podtrzymał wersję Mielczarek.
- To pan kierownik się bardzo myli, bo przed chwilą, o 8:37, zrobiłem dokumentację fotograficzną i te dziury nie są załatane - powtarzał Beska.
- Wprowadzanie w błąd podczas sesji absolutoryjnej jest żenujące - skwitował radny, dodają, że 27 kwietnia sprawę poruszył dwa razy.
- Przez dwa miesiące nie zrobiono nic – bulwersował się, zapraszając na spacer po drodze.
- Myślę, że konfrontacja z mieszkańcami będzie taka ożywcza dla niektórych i będzie dla niektórych takim miłym mobilizującym akcentem. To jest kwestia szacunku już nawet nie do radnych, tylko do mieszkańców. I tak właśnie w wielu sprawach to funkcjonuje – nie krył irytacji Beśka.
Tymczasem radę dla mieszkańców miała radna Beata Stawiak.
- Panie Wojtku, była niedawno w Niwiskach Dolnych taka akcja przecież, gdzie ludzie nie chcieli się zgodzić na wejście tego inwestora, tej kopalni. Ja uważam, że jeżeli był przedstawiony raport, to mieszkańcy mają możliwość wniesienia uwag, dobrze by było, żeby ci mieszkańcy nawet się zgromadzili, jak ci mieszkańcy Moniuszki i przyszli do nas czy do burmistrza i wtedy ta siła działania jest większa, bo tam z niemożliwego stało się możliwe - poradziła radna, dodając, że pojedynczy samorządowiec nie ma takiej siły przebicia.
Beśka dziękował za podpowiedź.
- Może jak do tej interpelacji dołączę kilkadziesiąt albo kilkaset głosów, to może faktycznie, tym bardziej że mówimy o załataniu dwóch, trzech dziurek to chyba zbyt trudne dla Urzędu Miejskiego – stwierdził.
Do sprawy dziur w drodze radny wrócił po przerwie i wizytacji z pracownikami Urzędu na miejscu. Weryfikacja stanu drogi w terenie pokazała, że to radny miał rację, odnośnie stanu ubytków.
- Do ratusza taka uwaga, że my działamy w imieniu mieszkańców, jeżeli oni sygnalizują nam dyskomfort z powodu niebezpiecznych dziur na drodze, to warto wykazać się refleksją i przytomnością, żeby to nie trwało, bo to jest właśnie później kwestia wzajemnego szacunku i zaufania – mówił radny.
- Chciałbym, żeby pan kierownik potwierdził, że ta droga jest w fatalnym stanie i to jest też kwestia kontroli. Jeżeli zlecamy coś firmie zewnętrznej, to warto by to było skontrolować – poradził, dopytując, czy faktura za usługę, której faktycznie nie wykonano, została już uregulowana.
- Pan Wiktor (pracownik Urzędu, przyp. red.) do końca z uporem maniaka twierdził, że to zostało zrobione, już pan Wiktor wie że te dziury tam są – dodał.
Głos w sprawie zabrał pracownik ratusza.
- Maszyna, która remontowała drogę sąsiednią, czyli ul. Dąbrowskiego, z nieznanych przeze mnie powodów pominęła ul. Moniuszki, ta ulica została zgłoszona do naprawy, wyjaśniłem to już z kierownikiem który nadzoruje całą tą firmę – tłumaczył się, dodając, że ubytki w ciągu kilku dni zostaną naprawione.
Poinformował również, że odpłatności są regulowane dopiero po zużyciu materiałów do napraw, na podstawie kwitów wagowych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze