Reklama

Rafał Drab, burmistrz Działoszyna: Mówimy z radą jednym głosem

O udanych dniach miasta, inwestycjach, współpracy z radą miejską i ewentualnym powrocie posłanki do pracy w ratuszu – z burmistrzem Rafałem Drabem rozmawia Sławomir Rajch

Sławomir Rajch: Zacznijmy od lekkiego tematu. Jesteśmy świeżo po Dniach Działoszyna. Jak to się robi panie burmistrzu, żeby impreza zawsze była udana, niezależnie od pogody?

Rafał Drab: - Wydaje mi się, że gwarancją dobrej zabawy jest równie dobra atmosfera wokół Dni Działoszyna. A to mieszkańcy i pracownicy urzędu ją tworzą, organizując dni miasta. Od lat przyjeżdżają do naszego miasta ludzie z różnych stron Polski, a nawet z zagranicy. Wiedzą, że w ostatni weekend lipca warto zajrzeć do Działoszyna. To wydarzenie jest organizowane już prawie przez trzy dekady i stało się tradycją naszego miasta, naszej gminy. Staramy się dobierać repertuar, wokalistów, zespoły, w taki sposób, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Wiadomo, że co innego podoba się młodemu pokoleniu, a jeszcze coś innego starszym. Trzeba to wyważyć. Frekwencja rzeczywiście jest wysoka, niezależnie od pogody. Jak widać, choćby po tych dniach miasta, nawet deszcz nie jest w stanie popsuć nam dobrej zabawy. A to jest zauważane w regionie. Jestem przekonany, że Dni Działoszyna to najlepsza impreza plenerowa w regionie.

Reklama

 

Krótko mówiąc – trzeba wybierać wykonawców, nie według własnego gustu, a pod oczekiwania mieszkańców… I właśnie dlatego w trakcie Dni Działoszyna jest nie tylko pop, nie tylko rock, ale też disco polo.

- Dokładnie tak.

 

I choć w trakcie Dni Działoszyna twarze na widowni się zmieniały, to przez cały czas publiczności nie brakowało, nawet gdy padał deszcz.

- To prawda. Chciałbym podziękować za włączenie się w organizację imprezy pracownikom Urzędu Miasta i Gminy Działoszyn. A mieszkańcom za znakomitą frekwencję i doskonałą atmosferę.

Reklama

 

 

O dobrej atmosferze, może pan mówić także w kontekście współpracy z Radą Miejską. A przecież kiedyś Działoszyn słynął z waśni i sporów między radą a burmistrzem. Generalnie, przypominając pana historię z ostatnich wyborów, to zaskakujące, bo został pan skreślony z listy, a nie dosyć, że do dziś jest pan burmistrzem, to w końcu udało się znaleźć wspólny język z radnymi. Chyba tak zgodnej rady i burmistrza w historii Działoszyna jeszcze nie było.

- Rzeczywiście ta historia ze skreśleniem mnie z listy, spowodowała że scementowanie rady i burmistrza. W końcu zaczęliśmy mówić jednym głosem. Wszystkie zadania inwestycyjne były i są uzgadniane z radą miejską. Jeśli mamy jakieś wątpliwości, to dyskutujemy o tym w swoim gronie, w trakcie poszczególnych komisji.

Reklama

 

Przewrotnie, ci którzy chcieli panu zaszkodzić, pomogli.

- Dokładnie tak. Teraz działamy wspólnie z radą. Ale to nie wszystko, także pracownicy urzędu są zmobilizowani, żeby działać na rzecz naszego miasta. Naszym wspólnym celem jest równomierny rozwój wszystkich miejscowości na terenie gminy Działoszyn.

 

Nam dziennikarzom niekoniecznie się to podoba, że wszystko załatwiacie na komisjach. W czasach kiedy odbywało się to w trakcie sesji, było tu po co przyjeżdżać. Niemal na każdej sesji był temat, jakiś konflikt…  A teraz spokój.

Reklama

- Kłótnie do niczego nie prowadzą. A komisje to jest miejsce na spory. Wcześniej rzeczywiście nie brakowało przepychanek w trakcie obrad. To było bicie piany i niejednokrotnie mieszkańcom też to przeszkadzało, że były kłótnie, jakieś dziwne ataki.

 

Rozumiem, że z kadencji, w których piastuje pan funkcję burmistrza, ta jest najskuteczniejsza, najlepsza?

- Myślę, że pierwsza kadencja była bardzo ciężka. Druga już pokazała, że inwestujemy, schodzimy z zadłużenia i robimy to także w tej trzeciej. Ta jest spokojna, bo jest współpraca między radą i burmistrzem. Mówimy jednym głosem i to jest ważne.

Reklama

 

To jest zauważalne. Inwestycji jest sporo. Która jest dla pana najistotniejsza w tej kadencji?

- Myślę, że bardzo ważny był projekt turystyczny, który zakończyliśmy. To była inwestycja za blisko 10 milionów złotych. A w ramach tego projektu zostały zrobione trzy obszary: nad rzeką,  na wyspie i przy lesie oraz przy Stadionie Miejskim w Działoszynie. Turystyczne, rekreacyjne tereny są teraz jeszcze piękniejsze i bardziej dostępne dla mieszkańców i turystów.

 

Ale równie ważną inwestycją była na pewno modernizacja targowiska miejskiego w Działoszynie.

Reklama

Tak, to zadanie za blisko 3 miliony złotych, z dużym dofinansowanie i wsparciem pozabudżetowym. Targowisko miejskie cieszy się ogromnym powodzeniem w regionie. Mieszkańcy z trzech powiatów przyjeżdżają tu, żeby handlować. Nie podnosiliśmy cen dla sprzedających. To stabilizuje tę sytuację, żeby nie odchodzili do innych miejscowości, tylko dalej tutaj handlowali, żeby mieszkańcy mieli większy dostęp do konkretnych produktów.

 

Mimo wszelkich przeciwności udało się panu uporządkować oświatę, zlikwidować nierentowne placówki.

Reklama

- Utrzymywanie szkół, do których uczęszcza kilkanaścioro uczniów nie jest racjonalne. To jest sytuacja, która nie pomaga tym dzieciom. One są pokrzywdzone, nie mają z kim zagrać w jakąkolwiek grę, nie mogą poprawnie budować relacji. Po likwidacji gimnazjów, mieliśmy duży obiekt do zagospodarowania. Postanowiliśmy to wraz z radą wykorzystać i zorganizować tam jedną dużą podstawówkę, na miarę potrzeb. To szkoła z nowoczesną bazą dydaktyczną i halą sportową, świetną stołówką. Cały czas inwestujemy w nowoczesny sprzęt multimedialny. Oddziały klasowe są bardzo dobrze przygotowane do prezentacji różnych zajęć.

 

Reklama

Jeśli idzie o inwestycje, to duże pieniądze pozyskaliście przez te kilka lat z rządowych programów. Za każdym razem zaznacza pan, że jest to wynik dobrej współpracy z posłem Pawłem Rychlikiem. Jak to się dzieje, że macie na swoim terenie przedstawiciela parlamentu, poseł Beatę Mateusiak-Pieluchę, a jednak lepiej współpraca układa się panu z posłem z Wielunia?

- Od początku, jak tylko Paweł Rychlik pojawił się na politycznej arenie, to współpraca z nim zaczęła się układać bardzo dobrze. Bardzo pomagał nam przy większości inwestycji rządowych, które się tutaj, na terenie gminy Działoszyn pojawiały.

Reklama

A dofinansowań, po które udało się nam sięgnąć z budżetu rządowego było i jest bardzo dużo. Jedną z takich inwestycji jest modernizacja i rozbudowa oczyszczalni ścieków w Działoszynie. Koszt tego zadania to aż 19 milionów złotych. Połowa tej kwoty to dofinansowanie z Polskiego Ładu. Kolejnymi inwestycjami z dofinansowaniem są te drogowe. Mam na myśli rozbudowę ulic Piłsudskiego, Dmowskiego i Mickiewicza, przebudowę skrzyżowania i budowę ronda, przebudowę drogi Sadowiec- Szczyty, na którą otrzymaliśmy 10 mln zł dofinansowania.

Dzięki pozyskanym środkom zewnętrznym, miasto nie musi dużo inwestować z własnego budżetu, bo mamy środki pozyskane. Mamy też duże wsparcie, jeżeli chodzi o zabytki. Ostatnio dostaliśmy milion złotych na trzy obiekty na terenie miasta, które będą podlegały renowacji i modernizacji.

Reklama

 

Wracając na moment do tematu pani poseł Beaty Mateusiak-Pieluchy. Jak wiadomo parlamentarzystka ogłosiła już swoim ludziom, a ci przekazali to opinii publicznej, że nie będzie startowała w tych wyborach. A jak wiadomo, w dalszym ciągu, pani Beata Mateusiak- Pielucha jest pana pracownikiem. Czy wyobraża pan sobie jej powrót do pracy w urzędzie? Współpraca z nią, jest dla pana jeszcze możliwa? No i jaką funkcję miałaby pełnić po powrocie do działoszyńskiego ratusza?

- Z tego co mi jest wiadomo, to pani Beata Mateusiak-Pielucha nabyła już prawo emerytalne. Stanowisko na którym pracowała, już nie istnieje. Zgodnie z ustawą to stanowisko zostało zlikwidowane. O powrocie zatem nie ma mowy.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości