Dalszego kierowanie Środowiskowym Domem Samopomocy przed dotychczasową kierowniczkę nie wyobraża sobie wójt Ostrówka, Ryszard Turek. – Są osoby, które do rządzenia zespołami się nie nadają – kwituje samorządowiec. Zarzuty, jakie stawiają szefowej pracownicy są bardzo poważne, to m.in. brak umiejętności współpracy czy nierówne traktowanie uczestników ŚDS-u oraz ich rodzin. Kierowniczka wszystkiemu zaprzecza, za to twierdzi, że w placówce dochodziło do słownej i fizycznej agresji ze strony niektórych pracowników w stosunku do uczestników.
We wtorek, 5 grudnia, radni z Ostrówka pochylali się nad skargą na pracę kierowniczki Środowiskowego Domu Samopomocy. Podwładni wystosowali kilka tygodni temu pismo do wójta Ostrówka, w którym żalą się na szefową. Pod dokumentem podpisało się siedem osób. Samorządowiec przekazał pismo do rozpatrzenia przez Komisję Skarg Wniosków i Petycji. Członkowie gremium, w toku prac, rozmawiali z wójtem, kierowniczką ŚDS-u, która formalnie jest pełniącą obowiązki, Agnieszką Mrozińską oraz jej poprzedniczką na stanowisku, obecnie sekretarz gminy, Joanną Królewicz. Radni chcieli mieć wgląd w stosunki jakie panowały w zespole przed objęciem stanowiska przez Mrozińską. Ostatecznie skarga została uznana za zasadną. Radni zobowiązali wójta do wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec kierowniczki oraz do przeprowadzenia konkursu na szefa ŚDS-u.
Siedmiu pracowników ma pretensje odnośnie stylu prowadzenia załogi. Lista zarzutów jest długa, m.in. zarzucają nierówne traktowanie pracowników i uczestników ŚDS-u, pomijanie opinii zespołu wspierająco-aktywizującego, także pomijanie udziału zespołu w planowaniu imprez okolicznościowych, lekceważące traktowanie jednych pracowników, faworyzowanie innych, niejednolite rozliczanie godzin pracy, a przede wszystkim brak współpracy z zespołem.
Członkowie Komisji Skarg Wniosków i Petycji zgodzili się, że działania podejmowane przez kierowniczkę wpływają na atmosferę w placówce, która dotyka nie tylko personelu, ale wpływa też negatywnie na uczestników.
Kierowniczka w odpowiedzi na zarzuty podaje, że części personelu brakuje inicjatywy oraz właściwego podejścia do podopiecznych.
Sporo pytań do wójta oraz członków Komisji mieli pozostali radni. Dociekali m.in. dlaczego od razu po pojawieniu się wakatu nie ogłoszono konkursu. Ryszard Turek gęsto też tłumaczył się, dlaczego akurat w roli szefowej obsadził tę akurat osobę.
- Ta pani jako terapeuta sprawdzała się świetnie – przyznaje Turek.
- Po prostu nie każdy nadaje się do zarządzania ludźmi – dodaje.
- A gdybyśmy w konkursie wyłonili osobę tego samego pokroju, byłby jeszcze większy problem – uważa.
- Nie wyobrażam sobie takiej współpracy.
Samorządowiec zaznacza, że do tej pory, podczas pracy poprzednich dwóch kierowniczek nie było skarb na ich prace.
- Atmosfera była w porządku, być może to wynikało z charakterów, z poczucia obowiązku też wobec tych podopiecznych, którzy mają inny sposób myślenia i reagowania – przypuszcza Turek.
Reklama
Przy okazji odsłania kilka szczegółów.
- Jeżeli kierownik ma możliwość zaciągania co miesiąc konsultacji i nie korzysta z tego, to jak do tego podejść? - zastanawia się.
- A jeśli wlepia się uczestnikom kary to o czym to świadczy? Okazuje się, że wobec osób z upośledzeniem były stosowane kary, jedna z nich to tydzień niewożenia, bo osoba ośmieliła się powiedzieć „pani dni są tutaj policzone”. Nie wiem jak to nazwać, przecież te osoby mają ograniczone możliwości poznawcze, nawet nie rozumieli tych kar – opowiada zbulwersowany wójt.
Reklama
Sama kierowniczka nie czuje się winna sytuacji.
„W odniesieniu do postawionych wobec mnie zarzutów oświadczam, że zawsze dobro i bezpieczeństwo uczestników Środowiskowego Domu Samopomocy w Ostrówku było dla mnie najważniejsze. W placówce dochodziło do agresji słownej i fizycznej ze strony niektórych pracowników w stosunku do uczestników. Moim błędem było jedynie to, że pracownicy za swoje niewłaściwe zachowanie otrzymywali ustne upomnienie zamiast pisemnej nagany. Żaden rodzic ani opiekun prawny uczestnika nigdy nie zgłaszał zastrzeżeń do mojego postępowania. Aby poprawić relacje pracowników z uczestnikami organizowałam szkolenia dla pracowników na temat bezpieczeństwa uczestników w placówce oraz właściwych relacji na linii pracownik-uczestnik.” - czytamy w oświadczeniu nadesłanym do naszej redakcji.
Cała sytuacja będzie ją kosztowała prawdopodobnie utratę posady szefowej ŚDS-u. Może jednak wrócić na swoje poprzednie stanowisko w gminie.
Na decyzję radnych odpowiada część rodziców i opiekunów uczestników.
„Nie zgadzamy się z zarzutami nierównego traktowania uczestników ŚDS oraz ich rodzin (…) Żaden z członków rodzin nie zgłaszał nierównego traktowania uczestników ŚDS, są oburzeni, że pracownicy ŚDS wyrazili opinię, która nie miała miejsca(…) – można przeczytać w piśmie skierowanym do gminy. Do redakcji „Kulis…” przysłała go jedna z opiekunek (prosi o zachowanie anonimowości)
- Pismo zostało podpisane przez 12 rodziców oraz opiekunów podopiecznych ŚDS w Ostrówku na spotkaniu, które odbyło się z naszej inicjatywy w celu wyjaśnienia sprawy nierównego traktowania nas jako rodzin oraz podopiecznych ŚDS – twierdzi kobieta.
- Jesteśmy oburzeni zachowaniem pracowników, którzy wyrazili za nas opinie bez naszej wiedzy i zgody.
Rodzice piszą ponadto, że nie mają wiedzy na temat złego traktowania swoich podopiecznych przez pracowników bądź p.o. kierownika.
Gmina ogłosiła konkurs na stanowisko kierownika ŚDS-u. Dokumenty kandydaci mogą składać do 21 grudnia, do 12:00 w sekretariacie Urzędu Gminy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze