Między wielunianinem Januszem Żydoniem, a Samodzielnym Referatem Świadczeń Rodzinnych Miejsko – Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wieluniu, doszło do sytuacji patowej. Rzecz dotyczy dodatku osłonowego. Mężczyzna twierdzi, że złożył w referacie wniosek o dodatek, ale świadczenia nie otrzymał, natomiast placówka przekonuje, że żaden wniosek od niego nie wpłynął.
Dodatek osłonowy to jednorazowe świadczenie, które przyznawane jest przede wszystkim w związku ze wzrostem cen energii. Otrzymać go mogą osoby samotnie gospodarujące, jeśli ich dochód miesięczny nie przekracza 2 100 zł oraz osoby w gospodarstwie domowym wieloosobowym, jeśli ich dochód nie jest większy niż 1 500 zł na osobę.
Wysokość takiego dodatku kształtuje się od 400 zł do 1 435,50 zł w zależności od źródła ciepła (np. miejska sieć ciepłownicza, ogrzewanie domu piecem węglowym).
- Ja żyję z zasiłku w wysokości niecałych pięciuset złotych, które co miesiąc otrzymuję z MOPS-u – rozpoczyna Janusz Żydoń.
- No i gmina dopłaca mi do mieszkania. Nie wiem, ile tego jest, bo tych pieniędzy już nie dostaję do ręki tylko od razu one idą do „komunalki”. Ja się nie nadaję do żadnej pracy, nawet do tej na czarno. Miałem połamany kręgosłup szyjny, mam zwyrodnienie kręgosłupa lędźwiowego, dnę moczanową i puchną mi nogi. Miałem też połamane ręce i żebra. Kiedyś przyznano mi drugą grupę renty inwalidzkiej, ale jak komuna upadła i weszli lekarze orzecznicy, to od razu z drugiej grupy przesunęli mnie na trzecią. Nawet na komisji nie byłem. Wezwali mnie tam za rok, to lekarz orzecznik nawet mnie nie badał. Coś popisał i kazał iść do domu. Potem przyszło pismo – pozbawiony renty. Od razu uzdrowiony byłem.
Pan Janusz mówi, że w lutym złożył wniosek o dodatek osłonowy do Samodzielnego Referatu Świadczeń Rodzinnych, który znajduje się przy ul. POW. Liczył, że w kwietniu otrzyma oczekiwane pieniądze. Niestety, tak się nie stało.
- Ci, co składali w styczniu, to już dwa razy dostali po 250 złotych – mówi poirytowany.
- Bo to na rok jest 500 złotych. Ja złożyłem w lutym, więc teraz powinienem dostać chociaż te 250, a nie dostałem nic. Wkurzyłem się i poszedłem tam. Siedziałem półtorej godziny. Szukali w tych komputerach i na końcu im wyszło, że ja w ogóle tego wniosku nie złożyłem! Nie mieli nic! A ja wiem, że druki wziąłem w okienku, bo brałem też dla znajomej. A później za tydzień odniosłem je już wypełnione. Żadnego potwierdzenia nie dostałem, że złożyłem wniosek. Na drugi raz już będę wiedział, żeby żądać potwierdzenia. Człowiek uczy się na błędach. Do końca życia, niestety. A znajoma też tych pieniędzy nie dostała. Mogę ją tu przyprowadzić.
Katarzyna Gasztyk, kierownik Samodzielnego Referatu Świadczeń Rodzinnych, wyjaśnia, że nie ma możliwości, aby wniosek petenta mógł zaginąć w referacie.
- Nie ma u nas odnotowanego w rejestrach ani pracownicy nie potwierdzają wpływu tego wniosku – wyjaśnia.
- W mojej 15-letniej pracy w referacie, nie zdarzyło się, żeby zaginęły jakiekolwiek akta. Z uzyskaniem potwierdzenia wpływu jakiegokolwiek wniosku też nie ma żadnego problemu. Jeśli petent zażąda potwierdzenia, to jak najbardziej wydamy. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby petent pobrał wniosek, wypełnił go i złożył w referacie, tym bardziej że termin na składanie wniosków o wypłatę dodatków osłonowych jeszcze nie minął.
Można je składać do końca października. Termin jego wypłaty ustalony jest do 2 grudnia.
- Nie mniej jednak rozpatrujemy wszystkie wnioski na bieżąco – mówi Katarzyna Gasztyk.
- Od początku roku wpłynęło do nas około 2 300 wniosków o wypłatę dodatku osłonowego. Rozpatrzyliśmy już prawie 1 900, a więc pozostało niewiele w porównaniu z tym, co mamy już za sobą. Wnioski, które złożone zostaną do końca lipca, rozpatrujemy w oparciu o dochody za rok 2020, natomiast te złożone od 1 sierpnia, już w oparciu o dochody z roku 2021. Również wypłaty staramy się realizować jak najszybciej. Obecnie odbywają się one w okresie do dwóch miesięcy od złożenia wniosku. Wypłaty przekazujemy na rachunek bankowy lub za pośrednictwem poczty.
Do czwartku, 12 maja, kiedy rozmawialiśmy z Januszem Żydoniem, jeszcze ponownie dokumentów o osłonowe nie złożył.
- Bo nikt nie będzie ze mnie idioty robił i wmawiał, że nie złożyłem wniosku – mówi zdenerwowany.
- Kobietę, której wtedy go oddawałem, to jakbym skądś kojarzył, jakbym przypomniał ją sobie z młodych lat. Czy ona przypadkiem nie ma jakichś pretensji do mnie, jakichś żali z dawnych czasów? Ale to jest tylko mój domysł.
Reakcja kierowniczki na to jest natychmiastowa.
- U nas załatwiane są tylko i wyłącznie sprawy służbowe – odpowiada.
- Pracują tutaj osoby, które profesjonalnie podchodzą do tego, co robią.
Ela Wodecka
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze