Po zapoznaniu się z ofertą Eko-regionu na wywóz i zagospodarowanie odpadów z trenu gminy Pajęczno, można śmiało powiedzieć, że sytuacja kolorowa nie jest. Śmieciowy gigant zaproponował stawkę za tonę, która dla mieszkańców będzie się wiązała z podwyżką cen za odbiór śmieci. Burmistrz jest oszczędny w komentarzach. Z prostej kalkulacji wynika jednak, że nowej stawce będzie blisko do 30 zł. Być może nawet ją przekroczy. Tymczasem gmina planuje kontrole kompostowników.
Od dwóch lat każdy kolejny przetarg na wywóz odpadów z terenu gminy Pajęczno oznacza dla mieszkańców podwyżki. Duże podwyżki. Wzrost cen dotyka tutejszych tym bardziej, że pod bokiem mają ogromne składowisko odpadów. Uciążliwości dotyczą szczególnie mieszkańców Tuszyna, Dylowa Szlacheckiego oraz ul. Sienkiewicza. Tutejsi zwracają uwagę na ciężarówki z odpadami, które po drodze gubią ładunek i roztaczają nieprzyjemną woń oraz smród, który raz po raz góruje nad całą okolicą z wysypiska. Każda podwyżka jest głośno oprotestowana nie tylko w sieci. Mieszkańcy dali wyraz swojemu niezadowoleniu z uciążliwego sąsiada niejednokrotnie przychodząc na sesje rady miejskiej. Uważają, że skoro Eko-region nie ma dużych kosztów związanych z transportem ich odpadów, to powinien mieć dla nich preferencyjne ceny. Do złożenia oferty, która zadowoliłaby mieszkańców, nikt firmy nie jest w stanie zmusić. Nikt ani nic nie jest ich też w stanie zmusić do złożenia jakiekolwiek oferty, co udowodnili nie stając do poprzedniego postępowania. Dlatego po otwarciu oferty Eko-regionu burmistrz Piotr Mielczarek poczuł niewielką ulgę, mając w perspektywie widmo odpadów zalegających na ulicach.
- To nie są do końca złe wiadomości, bo jednak ta oferta się pojawiła, co w perspektywie sprzed kilku miesięcy nie było takie oczywiste – komentował.
Trudno jednak, aby czuł pełną satysfakcję, jeśli cena za tonę odpadów znacznie wzrosła.
- Do tej pory płaciliśmy 702 zł za tonę, teraz będziemy musieli zapłacić 804 zł – informuje burmistrz.
- Mieszkańcy muszą pamiętać, że teraz ponosimy opłaty za faktury zgodnie z faktycznie wyprodukowaną śmieci, a tych niestety jest coraz więcej. Rozumiem niezadowolenie, bo trudno cieszyć się z podwyżek, ale mam wrażenie, że dalej nie wszyscy rozumieją mechanizm ustalania stawki. Gmina tylko prognozuje ilość odpadów, biorąc pod uwagę tony z poprzednich okresów, mnoży to przez cenę za tonę, dodaje koszty obsługi poniesione przez gminę oraz wydatki na edukację i dzieli wszystko przez liczbę deklaracji. Problemem nie jest sama stawka za tonę, tylko ilość tych odpadów. Produkujemy ich coraz więcej.
W gminie zameldowanych jest ok. 11,5 tys. mieszkańców. Deklaracje złożyło mniej niż 10 tys. osób.
Już podczas ostatniej podwyżki, zaledwie trzy miesiące temu, radni mieli trudny orzech do zgryzienia. Z jednej strony gospodarka odpadami powinna się bilansować, z drugiej nacisk społeczny był ogromny.
- Proszę się zastanowić- zwracała się do radnych skarbnik, Aneta Wiśniewska.
- My szacujemy tą stawkę na podstawie kosztów – podkreślała, przypominając, że w przypadku ustalenia jej poniżej faktycznych wydatków, zaistnieje konieczność pokrycia braku z budżetu gminy. A to z kolei będzie oznaczało konieczność ściągnięcia pieniędzy z innych pozycji, prawdopodobnie dotacji na stowarzyszenia.
Z drugiej strony głos ludu też był głośny.
- Stawka 27 zł to cios i upokorzenie – komentowała twardo Kamila Krzak-Sojda, sołtys Dylowa Szlacheckiego, która jest niejako twarzą walki z polityką Eko-regionu.
Ostatecznie radni zdecydowali, że mieszkańcy zapłacą nie 27 zł, jak wynikało z kalkulacji, a 25 zł. Na dodatkowe 2 zł rabatu mogą liczyć ci, którzy kompostują odpady. Samorządowcy liczą, że sporo osób zacznie zagospodarowywać frakcję bio, dzięki temu zmniejszy się tonaż śmieci. Planują kontrole na podwórkach. Pracownicy gminy sprawdzą czy każdy, kto zadeklarował posiadanie kompostownika, faktycznie go ma.
Teraz radni kolejny raz zostaną postawieni pod ścianą. To, że podwyżka będzie jest już pewne. Kwestia tylko o ile. Może przekroczyć barierę 30 zł
- Nie chcę spekulować, co do wysokości stawki, dlatego nie będę nawet rzucał kwot – podaje burmistrz Pajęczna.
- Nad jej skalkulowaniem pochylą się pracownicy urzędu. Poznamy ją już po świętach – kwituje.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze