Reklama

Sołectwo bez sołtysa

Z dniem 1 stycznia 2021 r. Tuszyn zyskał status sołectwa. Póki co ludzie nie wybrali jeszcze sołtysa. Wszystko przez epidemię i obostrzenia. Na razie nie ma możliwości zwołania zebrania wiejskiego.

Tutejsi od sołectwa Dylów A – Tuszyn postanowili się oddzielić z kilku powodów. Jednym z głównych jest podejście do funduszu sołeckiego. Jedni chcieli stawiać na rekreację i rozrywkę, drudzy na infrastrukturę. 
- Obecna sołtys stwierdziła, że nie będzie przeznaczać środków z funduszu sołeckiego na drogi. Z tych pieniędzy, powiedziała, będzie robiła imprezy, czyli jakieś festyny, coś dla dzieci, jakieś wycieczki. Nam z takim podejściem jest nie po drodze – komentowała Alicja Słok, która była motorem napędowym swoistego rozwodu, powody rozdzielenia. 
- Nie mamy porządnej drogi, nie mamy nawet oświetlenia, a przydałoby się, żeby chociaż na co drugim słupie było. Cóż z tego, że ja, czy ktokolwiek z mieszkańców, pójdę na festyn, zjem kawałek ciasta, a wracając będę się dalej potykać o dziury w drodze.
Każda z tych wsi należy do innego okręgu szkolnego. Różni ich nawet przynależność do parafii. Dodatkowo niektórzy z Tuszyna wytykają tym z Dylowa A sprzedaż działek pod wysypisko odpadów, które teraz planuje się powiększyć.
- Dylów A sprzedał działki, pola swoje, i dlatego nazwa składowiska jest w „Dylowie A”, a tak naprawdę jest w Tuszynie. Nawet pytałam się pana prezesa (Eko-Regionu, przyp. red) dlaczego to jest nie w Tuszynie tylko w Dylowie A. Okazuje się, że dlatego, iż pola były mieszkańców. Gdyby sprzedali mieszkańcy Tuszyna, to by było w Tuszynie – wytyka Słok.
Tutejsi z zadowoleniem przyjęli informację o zakończeniu procedury odłączania się. Na początek mogą samodzielnie rozporządzić kwotą 8 tys. zł. Pieniądze prawdopodobnie pójdą na remont drogi. Kolejną pilną inwestycją jest oświetlenie. 
- Wcale nie jest powiedziane, że to ja będę sołtysem, ale nie ukrywam, że nawet jeśli mieszkańcy wskażą kogoś innego, będę optowała, za takim kierunkiem rozwoju – podawała jesienią Słok.
Póki co to właśnie ona, choć nieformalnie, ciągle zajmuje się sprawami wsi. Całkiem niedawno, tuż po ubiegłotygodniowych opadach śniegu, interweniowała w sprawie odśnieżania u samego burmistrza, Piotra Mielczarka. Alicja Słok uważa, że o wsi w gminie podczas ataku zimy jakby zapomniano.
- Prosiłam radnego, żeby zainterweniował, nie pomogło. W końcu napisałam do burmistrza. Zjawił się i na własne oczy przekonał jak to u nas wygląda. Obiecał, że pług przyjedzie, a potem dopytywał czy był już. No przez cały dzień nie dojechał. Pojawił się chyba około 20:00. Ale co z tego? Przecież w kolejnych dniach padało. I było tak, że wszędzie asfalt czarny, a u nas nieodśnieżone – nie ukrywa irytacji.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości