Ruszyły prace związane z remontem kościoła pod wezwaniem Przenajświętszej Trójcy w Ostrówku. Na świątyni zostanie wymienione poszycie dachowe oraz odnowiona elewacja. Koszt robót, biorąc pod uwagę liczbę dusz, jest niebagatelny i wynosi ponad 1,97 mln zł. Ogromna część tej kwoty to rządowa dotacja.
Murowany kościół w Ostrówku parafianie zaczęli stawiać w 1933 r. Niespełna rok wcześniej spłonąła tu drewniana świątynia. Inwestycja zakończyła się stosunkowo szybko, biorąc pod uwagę raczej nikłą zamożność miejscowych. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, w 1939 r. odprawiane były tu msze.
Przed wybuchem wojny ówczesny proboszcz zakupił blachę stalową na pokrycie dachu świątyni, w księgach parafialnych istnieją na to rachunki. Materiał jednak na dach albo nie trafił wcale, albo znajdował się tam bardzo krótko. Nie ma co do tego jasności.
- Najstarsi mieszkańcy pamiętają, że od wojny dach był pokryty dachówką ceramiczną – podaje obecny proboszcz z Ostrówka, ks. Paweł Otręba.
- Tutaj mogły być różne scenariusze. Kościół być może pokryty blachą został, ale naziści, którzy okupowali ten teren, urządzili tam magazyn zbożowy, wywieźli m.in. dzwony spiżowe. Być może poszycie również. Mogło też być tak, że nie było już czasu na użycie przygotowanej blachy i został przykryty szybko w inny sposób a materiał wywieziony.
Gruntowny remont poszycia dachowego obiekt przeszedł w latach 70-tych ubiegłego wieku. Wtedy został przykryty blachą stalową ocynkowaną. Był potem kilkukrotnie malowany i impregnowany. Położenie kolejnej warstwy farby mijałoby się z celem, bowiem stan blachy raczej skłaniał do przypuszczenia, że wkrótce zacznie ulegać perforacji i trzeba będzie walczyć z przeciekami.
Proboszcz postanowił skorzystać z okazji i aplikować, przy wsparciu gminy, o pieniądze z Rządowego Funduszu Inwestycji Strategicznych „polski ład” w ramach wsparcia na remont zabytków. Pierwotnie plan zakładał, że wniosek obejmie wyminę poszycia, bowiem więźba jest w dobrym stanie i nie ma konieczności jej modernizacji, remont elewacji oraz konserwację i odnowienie zabytkowych drzwi. W związku z przewidywanymi wysokimi kosztami całego przedsięwzięcia z tej ostatniej pozycji trzeba było zrezygnować.
Rozstrzygnięcie naboru przyniosło radosną dla parafii informację o ogromnej dotacji w kwocie prawie 1,5 mln zł. Został ogłoszony przetarg, do którego zgłosiły się trzy podmioty. Najtańszy z nich proponował wykonanie inwestycji za kwotę niższą, niż wynikała z kosztorysu, ostatecznie jednak się wycofał. Kolejne przedsiębiorstwo oczekiwało już o wiele wyższej zapłaty, bowiem wyceniło swoje usługi na prawie 1,97 mln zł.
Parafianom oraz proboszczowi zależało, aby inwestycję zrealizować. Wtedy z pomocą przyszli samorządowcy. Radni zgodzili się zabezpieczyć w budżecie dotację w wysokości brakującej kwoty. Z zaznaczeniem, że dotacja jest do zwrotu. Parafia zobowiązała się zaś zwrotu dokonać. Chodzi o 470 tys. zł.
- Jesteśmy wdzięczni radnym za to, że pozwolili na tego typu rozwiązanie, dzięki temu mogliśmy ruszyć ze wszystkimi pracami – podkreśla miejscowy proboszcz.
Podpisano umowę, a trzy tygodnie temu wykonawca wszedł na plac budowy. Wokół świątyni urosły rusztowania.
Wkrótce na dachu pojawi się nowe poszycie z blachy miedzianej. To właśnie ten rodzaj pokrycia dachowego wybiera się na budynkach, gdzie bardzo istotny jest element trwałości.
- Obiekty sakralne z zasady mają trwać wiele lat, dobrze położona blacha miedziana powinna spełniać swoją funkcję 200-300 lat, co pokazuje przykład Jasnej Góry czy innych sanktuariów, które zębem czasu nie zostały dotknięte właściwie dlatego, że pokrycie było odpowiednio zrobione z odpowiednich materiałów – tłumaczy proboszcz Otręba.
Reklama
Przed księdzem oraz parafią wyzwanie w postaci zbiórki. Gromadzenie funduszy już się zaczęło.
- Zaadresowałem do parafian list w czasie kolędy, w którym prosiłem o wsparcie – relacjonuje ks. Otręba.
- Przy solidarnym udziale wszystkich parafian, którzy mogliby w swoim budżecie wygospodarować jakiś dodatkowy grosz na te prace, jest to do wykonania. Kierujemy też prośby do firm, które mogłyby nas jakoś wesprzeć, już się pojawiły dwie pierwsze, które odpowiedziały na nasz apel pozytywnie – cieszy się.
Reklama
- To jest kwota duża jak na możliwości wiejskiej parafii, ale jestem pełen nadziej, że będziemy w stanie to zrobić – dodaje.
Ksiądz wspomina, że świątynie udało się postawić w czasach głębokiego kryzysu gospodarczego, więc współcześnie tym bardziej jest to zadanie do zrealizowania.
- To jest nasze wspólne dzieło, które jesteśmy winni tym, którzy tę świątynię postawili, a z drugiej strony tym, którzy przyjdą po nas i będą z niej korzystać – uważa proboszcz.
- Żyjemy w czasach trudnych i to co parafia jest w stanie wygenerować, nie mając dochodów własnych, czy nie prowadząc działalności, to są ofiary wiernych. Jestem wdzięczny parafianom, bo ta ofiarność dodaje mi nieraz skrzydeł – zaznacza.
Reklama- Nawet jeśli kwoty nie są duże, to grunt, że wypływają z serca – dodaje.
W końcu przyjdzie taki moment i zapłacić będzie trzeba.
- Po ludzku patrząc niewątpliwie napawa mnie to niepokojem, jesteśmy w tej chwili w takiej sytuacji, że musimy wywiązać się z tych zobowiązań, jakkolwiek by trzeba było to zrobić, a że pozyskanie kredytu nie jest sprawą łatwą i jest też sprawą drogą, to jest to ścieżka ostateczna – nie kryje ks. Paweł Otręba.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze