Niedzielna majówka w Patrzykowie rozpoczęła się uroczystą mszą polową pod pomnikiem poświęconym ofiarom II wojny światowej. Po nabożeństwie nadszedł czas na mniej oficjalną część wydarzenia. Goście przenieśli się na plac remizy OSP i zaczęli biesiadować.
Mieszkańcy Patrzykowa rozpoczęli świętowanie w niedzielę 3 maja. Na uroczystej mszy ku pamięci ofiar zbrodni hitlerowskich nie zabrakło przedstawicieli lokalnych władz oraz delegacji służb i instytucji. Gościem specjalnym był starosta pajęczański Paweł Sikora. Lokalna społeczność przybyła licznie i całymi rodzinami. Reprezentacje były wielopokoleniowe.
Zofia Strugacz, 84-letnia mieszkanka Patrzykowa, co roku uczestniczy w uroczystej mszy.
- Mam swoje lata i chodzę już o lasce, ale jak zawsze musiałam tu być. Chociaż mam trzecią nogę, to idę. Wszędzie się wepcham – nawet tam, gdzie mnie nie chcą – śmieje się Zofia.
Dla niektórych seniorów uroczystość jest jedyną okazją do wyjścia z domu, spotkania towarzyskiego i choćby chwilowej rozrywki.
- Jak człowiek ciągle siedzi w domu sam, to tylko patrzy, kiedy przyjdzie niedziela. Bo jak jest niedziela, to wiadomo – idziemy do kościoła – i od razu człowiekowi lżej na duszy – akcentuje Genowefa Kozłowska, 81-letnia mieszkanka Patrzykowa.
Józefa Bzdak, mimo 89 lat, jest niezwykle mobilna i również nie mogła przepuścić takiej okazji. Pochodząca z Patrzykowa seniorka przyjechała w majowe święto w rodzinne strony z Popowa.
- Taka jestem przelotna. Trochę tu, trochę tam, trochę na Śląsku… I tak sobie jeżdżę – z przymrużeniem oka mówi Józefa.
- Nie mogłyśmy sobie tego odpuścić. Jak mogłybyśmy, jeśli tylko jedną taką imprezę mamy? – ze śmiechem dodaje Zofia Strugacz.
Po uczczeniu poległych i zamordowanych goście udali się na plac pobliskiej remizy strażackiej. Wspólnie zasiedli przy stołach i rozpoczęli biesiadowanie. Gospodynie i gospodarze z patrzykowskiego KGW zadbali, by nikt nie wrócił do domu głodny. Talerze wypełniły się domową zalewajką, kiełbaskami, kaszankami i różnymi mięsiwami pieczonymi na grillu. Amatorzy słodkości delektowali się watą cukrową i goframi obficie potraktowanymi bitą śmietaną.
Rola mistrza grillowania przypadła Andrzejowi Rajnertowi, gospodarzowi z KGW w Patrzykowie.
- Zapraszam wszystkich na pyszną kiełbaskę, kaszaneczkę i karkóweczkę – zachęca Andrzej, energicznie przewracając przysmaki na ruszcie.
Tuż obok watę cukrową kręci Tomasz Szymczykowski, również gospodarz patrzykowskiego koła, zaznaczając, że słodka atrakcja towarzyszy każdej lokalnej imprezie.
I tak minęła majowa niedziela w Patrzykowie. Nad wszystkim czuwali druhowie z OSP Patrzyków. Dzieci rozładowywały energię bawiąc się na dmuchanym placu zabaw, a rodzice i seniorzy jedli, pili i rozmawiali. Przyjemnie spędzony czas w gronie sąsiadów. Za rok – powtórka z rozrywki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze