Tragedia ta wstrząsnęła mieszkańcami. 57-letni właściciel posesji najprawdopodobniej został zamordowany przez czterech mężczyzn wynajmujących u niego mieszkanie. Po dokonaniu morderstwa, sprawcy samochodem ford focus należącym do ofiary, pojechali do Wrocławia.
Gola to mała wieś na pograniczu województw łódzkiego i opolskiego, urokliwie położona nad Prosną. Stara się przyciągać turystów. Do tej pory nie było tutaj tak dramatycznych wydarzeń.
- Jest to bardzo spokojna wieś – mówi Barbara Cicha, sołtys Goli.
- Mamy tu rzekę, obszary Natura 2000. Odwiedza nas dużo turystów. Mieszkam tu od 34 lat i jeszcze czegoś takiego u nas nie było. Bliżej nie znałam tego człowieka, ale na pewno to zabójstwo wstrząsnęło wioską.
Okrutna zbrodnia wyszła na jaw 16 marca. Tego dnia, wieczorem, około godz. 21., wieruszowscy policjanci otrzymali informację, że w jednym z domów w gminie Bolesławiec znajdują się zwłoki gospodarza. Znaleźli je dwaj mężczyźni, którzy tymczasowo tam mieszkali. Jak mówią niektórzy tutejsi, ciało miało leżeć na podwórku i być skrępowane powrozem. Mundurowi szybko ustalili podejrzanych o ten mord.
- Jeszcze tej samej nocy, dzięki współpracy z funkcjonariuszami z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu oraz kryminalnymi z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, namierzono poszukiwanych – mówi Damian Pawlak, rzecznik prasowy wieruszowskiej komendy.
- Na terenie jednej posesji we Wrocławiu kryminalni zatrzymali czterech mężczyzn w wieku od 17. do 22. roku życia podejrzanych o to zabójstwo.
Okazało się, że byli to mieszkańcy Malborka, Jeleniej Góry i województwa świętokrzyskiego, którzy w przeszłości mieli już wielokrotnie konflikty z prawem.
Zamordowany Andrzej Ch. nie był rodowitym mieszkańcem Goli. Pochodził z Wrocławia. Tu zamieszkał przed kilkoma laty.
- Ten dom kupił jakieś siedem – dziesięć lat temu – mówi Marek Zmuda z Goli.
- Mieszkał w nim właściwie stale, tylko wyjeżdżał na dwa – trzy dni. Podobno we Wrocławiu miał rodzinę. On ten dom wynajmował. Mieszkało tam nieraz 30 osób i nawet młode dziewczyny. Sprowadzał tych ludzi i woził ich do pracy do masarni pod Wieruszowem. Przedtem prowadził firmę, która wykaszała rowy i drogi. Mieszkali tu też ludzie z epidemii. A teraz to miał i takich, co wyszli na wolność z więzienia.
Sam Andrzej Ch. mówił miejscowym, że prowadzi tu hostel. Mieszkali w nim Polacy i Ukraińcy. Być może dawał im również pracę. Budynek jednak, nawet zewnętrznie, nie sprawia wrażenia hostelu, czy innego schroniska. Ściany popodpierane są belkami, widać zapadający się dach.
- Ja na temat tego pana niewiele wiem – mówi Bartłomiej Zuzek, radny gminy Bolesławiec z okręgu Gola.
- Jeśli coś, to głównie z plotek. Od dwóch – trzech lat prowadził hostel, jak sam to nazywał. Podobno miał założoną tu działalność i sprowadzał osoby z całego kraju i nie tylko. Ściągał ich propozycją zarobku i noclegu. Miał podobno dość dobre oferty pracy, do siedmiu – ośmiu tysięcy złotych. Podejrzewam, że ci ludzie przyjeżdżali i rozczarowywali się, bo raz – że to miejsce jest takie, jakie jest, a po drugie – że i pieniądze chyba nie były takie, jak obiecywane.
Rzeczywiście, pod adresem domu, w którym mieszkał i prowadził „hostel” zamordowany, zarejestrowana jest firma pod nazwą Dolnośląski Zakład Pracy Remontowo – Usługowo – Opiekuńczy „Kamas”. Jej właścicielem jest Andrzej Ch. Lista oferowanych przez nią usług jest bardzo szeroka i obejmuje aż 24 pozycje - od sasa do lasa. Niektórzy miejscowi żartują, że brakuje na niej tylko produkcji bomb. Faktycznie, można tam odnaleźć m. in. roboty budowlane na drogach, autostradach, drogach szynowych i kolei podziemnej, naprawę pojazdów samochodowych, ale z wyłączeniem motocykli, sprzedaż żywności, pośrednictwo pieniężne, agencje reklamowe, agencje pracy tymczasowej, działalność związaną z udostępnianiem pracowników, niespecjalistyczne i specjalistyczne sprzątanie budynków, naukę jazdy i pilotażu, pomoc społeczną z zakwaterowaniem osób w podeszłym wieku i osób niepełnosprawnych.
- Ja też pracowałem u niego przez miesiąc – mówi Marek Zmuda.
- Robiłem na podwórku. Sprzątałem, ciąłem drzewo, takie roboty gospodarcze. Co tydzień mi wypłacał. Ale teraz nie zdążyłem odebrać pieniędzy. I poszły.
Chociaż mieszkańcy Goli nie wydają negatywnych sądów o zamordowanym, to jednak jego posesja do spokojnych nie należała. Często gęsto zwracali się do policji z prośbą o interwencję. Powody były różne. Hałasy dobiegające z podwórka domu Andrzeja Ch. nie były jedynymi.
- Kilkakrotnie, na prośbę mieszkańców, zwracałem się na policję o interwencje – mówi Bartłomiej Zuzek.
- Bo na przykład lokatorzy rozpalili sobie wielkie ognisko na podwórku i palili jakieś meble. Ostatnia moja interwencja dotyczyła kontenera, który ustawili na środku polnej drogi, uniemożliwiając mieszkańcom Goli wjazd na pola.
W przeciągu ostatniego roku, policjanci Komendy Powiatowej Policji w Wieruszowie przyjeżdżali tu kilkanaście razy.
- Nasze interwencje związane były ze sprawdzaniem miejsca pobytu osób poszukiwanych – wyjaśnia asp. sztab. Damian Pawlak.
- Interwencje dotyczyły też spraw naruszenia nietykalności cielesnej, niszczenia mienia, uszkodzenia ciała.
Chociaż pod adresem budynku Andrzeja Ch. zarejestrowana była firma Kamas, to nikt z zamieszkujących tam ludzi nie miał ani stałego, ani tymczasowego meldunku. Nawet właściciel. Jedynym urzędowym potwierdzeniem, że ktoś tam mieszkał, było zgłoszenie czterech osób do odpłatności za odbiór śmieci z tej posesji.
- Teraz tam jest zamknięte – mówi Marek Zmuda.
- Policja wszystko zaplombowała i tylko dwóch ludzi, jego współpracowników, tam mieszka i pilnuje. Nie wiadomo, co się tam stało. Właściciel przed śmiercią był podobno bity i kopany. A tych, którzy tam mieszkali, to słyszałem, że policja wywiozła na pociąg.
Ponieważ żadna z zamieszkujących w „hostelu” osób nie miała meldunku na terenie gminy Bolesławiec, władze nie były zobowiązane do zapewnienia im innego lokum. Jaki będzie dalszy los posesji i firmy Kamas, czas pokaże.
***
- Osiemnastego marca czterej zatrzymani usłyszeli prokuratorskie zarzuty zabójstwa – mów asp. sztab. Damian Pawlak.
- Za takie przestępstwo grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Dziewiętnastego marca wobec wszystkich podejrzanych, sąd zastosował tymczasowy areszt. Prowadzone pod nadzorem prokuratora śledztwo, ma na celu ustalenie motywów działania zatrzymanych.
Ela Wodecka
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze