Sołtyską została dwa lata temu w… Walentynki. Marzena Warzycha stwierdza, że przez niedługi okres dużo się jednak działo w Radoszewicach. Za sukces uznaje dalsze funkcjonowanie ośrodka zdrowia. Wspólnie z mieszkańcami chce się jeszcze postarać, aby był czynny pięć dni w tygodniu. Pracę na rzecz społeczeństwa traktuje jako służbę. W wolnych chwilach poświęca się lekturze i lubi piec.
- Propozycja kandydowania w wyborach sołeckich wyszła od mieszkańców naszej wioski, w większości od strażaków – zaczyna Marzena Warzycha.
- Zastanawiałam się nad tą propozycją, bo jest to jednak odpowiedzialność, nie tylko za siebie, ale też za innych.
Okazuje się, że dawniej przez 25 lat sołtysem Radoszewic był przyszły teść Marzeny (nie znała się jeszcze z mężem) i jako dziecko przychodziła do niego po kartki.
W głosowaniu w 2019 r. pokonała dwóch kontrkandydatów i 14 lutego została sołtyską. Śmieje się, że taki prezent dostała na Walentynki. Przyznaje, że lubi pomagać, jest bezinteresowną i szczerą osobą.
- W sumie myślę, że dużo udało nam się zdziałać. Pewne zadania już wcześniej zostały zaplanowane, ale akurat się złożyło, że były wykonywane za mojej kadencji. Jedną z tych większych inwestycji było założenie gazociągu na kilku ulicach – wymienia sołtyska Radoszewic.
- Mamy zrobiony nowy asfalt na ul. Cmentarnej, parking obok kościoła jest wyłożony kostką, także koło cmentarza. Trochę działo się też na boisku szkolnym, bo nasz klub sportowy dobrze funkcjonuje, więc są m.in. nowe bramki, była modernizacja boiska, niedługo będzie montowane zakupione ogrodzenie. Naszym osiągnięciem jest też zatrzymanie ośrodka zdrowia, bo to był nasz główny cel. Może jednocześnie to też trochę nasza porażka, bo tylko jest czynny dwa dni, w poniedziałki i piątki. Ważne, że jednak jest otwarty, bo przez jakiś czas musieliśmy jeździć do Siemkowic, co było dużym problemem, zwłaszcza dla starszych osób.
Warzycha dodaje, że w Radoszewicach pojawił się nowy przystanek. Udało się też wyremontować krzyż na rogu ulic Niwy i Cmentarnej. Kostkę na ten cel zasponsorowała wójt gminy Siemkowice, Zofia Kotynia. Marzena podkreśla, że zawsze może liczyć na pomoc zarządzającej gminą. Wspólnie starają się rozwiązywać wszelkie problemy wioski. Radoszewice są jednym z największych sołectw gminy Siemkowice, liczą niespełna tysiąc mieszkańców.
- Wiadomo, że jedna osoba nic nie zrobi, mam poparcie w radnych, pani wójt dużo zdziałała, więc im większa grupa tym lepiej – uważa przedstawicielka wsi.
W tym roku wioska otrzymała grant w wysokości 10 tys. zł, który w całości zostanie przeznaczony na plac zabaw przy szkole podstawowej. Dzięki otrzymanym środkom, pojawią się kolejne urządzenia. Marzena podkreśla, że za zaangażowanie w działalność społeczną wsparcie np. sprzętowe należy się także klubowi piłkarskiemu oraz strażakom.
- Myślę, że ważniejsze są czyny niż słowa, więc czas pokaże, co jeszcze uda się zrealizować. Bardzo bym chciała, żeby ośrodek był czynny tak jak dawniej, czyli pięć dni w tygodniu, od godz. 8:00 do 18:00. Ludzie są chętni, żeby tutaj chodzić do ośrodka, bo większość jest starszych osób i nie ma czym dojechać gdzieś dalej do lekarza. Przez tyle lat tak funkcjonował ośrodek i byliśmy do tego przyzwyczajeni – mówi.
- Będziemy mieć niedługo nową aptekę, jest obecnie remontowana. Poprzednia pani farmaceutka poszła na emeryturę, ale znalazła się jej następczyni. Mamy wiele sklepów, fryzjerów, zakładów pracy. Myślę więc, że nasza wioska jest rozbudowana i działa prężnie.
Warzycha chwali też swoich mieszkańców, że w razie potrzeby potrafią się zjednoczyć i wzajemnie sobie pomóc. Wspomina m.in. tegoroczną zbiórkę pieniędzy na leczenie Darii Stolarczyk, pochodzącej z Radoszewic, czy roznoszenie ulotek dotyczących koronawirusa przez młodzież oraz strażaków.
- Sołtysowanie traktuje jako służbę na rzecz mieszkańców naszej wioski, jeżeli tylko mogę pomóc, czy doradzić, to się angażuję. Uważam, że sołtys powinien być otwarty dla ludzi i bezinteresowny. Mieszkańcy nie powinni się bać przyjść do niego z każdą sprawą - stwierdza.
- Myślę, że wystartuje w kolejnych wyborach sołeckich, a co z tego wyjdzie, czas pokaże.
Marzenę, oprócz sołtysowania, zajmuje praca zawodowa i prowadzi z mężem małe gospodarstwo. Odskocznią od codziennych obowiązków są książki i zdradza, że lubi piec.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze