Reklama

Wędkarski Dzień Dziecka w Pajęcznie

Ostatni weekend maja upłynął w Pajęcznie na imprezach rodzinnych. Nie mogło też zabraknąć atrakcji dla rodzin zarażonych pasją wędkowania. Na brzegach zbiornika Matusowiec rozsiedli się starsi i młodsi amatorzy łowienia ryb, aby wspólnie świętować Dzień Dziecka. Emocje sięgały zenitu. Trudno powiedzieć czy bardziej podekscytowane były dzieci, czy ich rodzice i dziadkowie.

W sobotę, 31 maja, okolice zbiornika wodnego Matusowiec w Pajęcznie wypełniły się tłumem miłośników wędkarstwa. Zasadniczo, konkurs z okazji Dnia Dziecka skierowany był do najmłodszych, ale atmosfera rywalizacji udzieliła się także rodzicom i dziadkom. W tym dniu każdy obudził w sobie wewnętrzne dziecko.

Mali wędkarze rozpoczęli od losowania stanowisk. Każdy wyruszył na swoje miejsce zaopatrzony nie tylko w sprzęt wędkarski, ale też w napój i słodką bułę. Organizatorzy zadbali też o to, żeby uczestnicy zanadto się nie przegrzali i w trakcie konkurencji dostarczali na stanowiska lody dla ochłody.

Reklama

Wędkarze rozsiedli się na brzegach, rozłożyli profesjonalne sprzęty i całkiem amatorskie kocyki, zaczęło się 2,5 godzinne wędkowanie.

Nie minęło wiele czasu a już w koszu Adama Dzwonka, wędkującego z dziadkiem, chlupotały trzy ryby: dwa karasie i płotka.

- Nie ma czasy na pierdoły. Łowić trzeba, łowić. Ryby są teraz ważne. Porozmawiamy później – wyjaśnia reporterce „Kulis…” sens wędkarstwa zaangażowany dziadek Adama.

Rodzina Osiej z Pajęczna opanowała dwa brzegi.

Jolanta Osiej wspiera technicznie i merytorycznie 11-letniego syna Kacpra, startującego w zawodach.

Reklama

- Często jeździmy na ryby całą rodziną. Czasami nawet na tydzień. Po prostu to kochamy – z pasją mówi Jolanta Osiej z Pajęczna.

Towarzyszy im też młodszy, 2-letni, brat Kacpra. Maluch jeździł na ryby jeszcze będąc w brzuchu mamy i trudno nie zgodzić się, że zamiłowaniem do wędkarstwa jest obciążony genetycznie.

- Można powiedzieć, że miłość do wędkarstwa wyssał z mlekiem matki. Chociaż na razie najbardziej interesują go robaki – śmieje się Jolanta, mama małych wędkarzy.

Na drugim brzegu łowi tata Osiej z 7-letnią córką Laurą. I tu niespodzianka. Po raz pierwszy Laura wystartowała w zawodach wędkarskich już w wieku dwóch lat. Była wówczas najmłodszą uczestniczką i zagościła na łamach „Kulis…”.

Reklama

- Laura jeździ ze mną na ryby prawie zawsze. I na nocki i na kilka dni. A całą rodziną potrafimy wyjechać i na tydzień – opowiada uśmiechnięty tata Laury Osiej.

9-letni Piotr Barycz z Konstantynowa łowi ryby od czterech lat. Zamiłowaniem do wędkarstwa zaraził go dziadek.

- Lubię takie imprezy. A jaki będzie efekt – nie wiem. Złowię to złowię, a jak nie to też nic się nie stanie – mówi ze stoickim spokojem Piotrek.

Na pierwszym stanowisku usadowił się 7-letni Adam Dzieciaszek z rodzicami. Rodzina przyjechała z Parzymiech w gminie Lipie. Specjalnie, żeby wspólnie świętować Dzień Dziecka nad wodą. Jarosław, tata Adama, zapewnia, że wędkarstwo jest pasją syna, a rodzice tylko go wspierają.

Reklama

- Nastawiamy się przede wszystkim na dobrą zabawę. Nie ma znaczenia ile i co złowimy. Chyba, że trafi się szczupak – mówi z przymrużeniem oka Jarosław Dzieciaszek.

Po 2,5 godzinnych zmaganiach z wędkami, żyłkami, kołowrotkami, podbierakami, robakami i rybami nadszedł czas na ważenie. Ale same wyniki już nie miały wielkiego znaczenia. Wszystkie dzieciaki otrzymały upominki, a i tak największą nagrodą była dobra zabawa i bezcenny czas spędzony w gronie rodzinnym.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości