Winnica ma być dla niego odskocznią i czymś nowym, gdzie mógłby wykorzystać swoje umiejętności i talent. Inspiracją i natchnieniem do zainteresowania się uprawą winorośli i produkcją wina byli jego dziadkowie Czesław Patyk i Wiesław Chrzan. Młody rolnik otrzymał w spadku od nich balony na wino, które teraz postanowił napełnić…
Powstała kolejna, druga już na terenie powiatu wieluńskiego, winnica. Znajduje się w Raduckim Folwarku, w gminie Osjaków, a prowadzi ją młody rolnik.
- Nie wyobrażam sobie życia poza rolnictwem – zaznacza 21-letni Miłosz Chrzan, właściciel „Winiarskiego Folwarku”.
Od dziewiątego roku życia pomagał rodzicom i wujostwu w prowadzeniu dużego gospodarstwa. Po skończonej szkole, od ponad roku gospodarzy na całego.
Zaczęło się od kilkunastu sadzonek. Aby przetrzeć szlaki Miłosz wybrał odmiany Solaris oraz Maréchal.
- Dzięki temu udało się zebrać pierwsze grona, z których powstało jakieś 200 litrów wina – opowiada młody rolnik.
To zaszczepiło w nim chęć do dalszego działania, tym razem na większą skalę. We wprowadzaniu nowego pomysłu w życie pomagają mu rodzice, wujostwo i dziewczyna Milena.
- Postanowiłem rozszerzyć działalność i dokupić pół tysiąca sadzonek – kontynuuje.
Przed rzędami zasadzonych winorośli rosną róże, które jak wyjaśnia gospodarz nie służą wyłącznie względom estetycznym, ale mają pomagać we wczesnym ostrzeganiu przed zagrożeniami. A tych jest niemało. Młody rolnik wymienia niektóre z nich.
- Początek sezonu w tym roku rozpoczął się od przymrozków. Aby uratować nowe nasadzenia i młode pędy, musieliśmy rozpalać ogniska z siana, wzdłuż całej plantacji – wspomina Miłosz Chrzan.
Dzięki temu zabiegowi z zabójczych dla roślin „minus trzech stopni” udało się utrzymać temperaturę na poziomie „jednego stopnia na plusie”.
- Uratowaliśmy całe 40 arów upraw. Niestety, na takie szczęście mogło liczyć tylko 10 proc. rolników uprawiających winorośl w Polsce. Prawie 570 winnic w kraju nie zbierze w tym roku plonów – wylicza agrobiznesmen.
Zagrożeniami dla winorośli są również szkodniki, m.in. słodyszek rzepakowy, lubujący się nie tylko w kwiatostanach rzepaku – jak zauważa Miłosz.
– Trzeba również wystrzegać się zabójczych dla prawidłowego wzrostu gron chorób grzybowych – akcentuje rolnik.
– Wspomniane wcześniej róże są swoistego rodzaju systemem wczesnego ostrzegania przed tymi chorobami. Najpierw atakowane są krzewy róż, co pozwala odpowiednio wcześnie zareagować – mówi.
Mimo wszystko młody plantator z nadzieją patrzy w przyszłość. Dodaje, że polskie wino w żadnym stopniu nie odbiega od tych z cieplejszych krajów, słynących z upraw winorośli.
- Posiadamy szczepy roślin odpowiednie dla naszego klimatu, z których może powstać wino, będące w stanie zaspokoić potrzeby największych koneserów – przekonuje.
Produkcja wina to nie tylko pole i rośliny, ważną część stanowi również zbiór kiści, tłoczenie, fermentacja i dopiero na końcu butelkowanie.
Nawet wygląd etykiety odgrywa bardzo istotną rolę, gdy chcemy oznaczyć coś co zamknęliśmy w butelce.
- Winnica to nie jest tylko wino, ale przede wszystkim pasja, miłość i rodzinne więzi – zaznacza Miłosz Chrzan.
Wyrazem tego jest projekt jednej z etykiet, gdzie widnieją podobizny nieżyjących już seniorów rodu – wspomnianych wcześniej dziadków.
Zdjęcia dwóch dziadków połączone w jedną twarz, dumnie reprezentującą efekt końcowy owoców pracy wnuka Miłosza Chrzana, robią wrażenie. Wino to, mieszkaniec Raduckiego Folwarku, na cześć przodków, nazwał „Nonni” – co z włoskiego znaczy dziadkowie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze