Możnaby napisać, że piłkarze WKS 1957 Wieluń mieli mecz pod kontrolą przez pierwsze 45 minut i prowadzili do przerwy, po bramce „do szatni". Po zmianie stron jednak całkowicie oddali inicjatywę, co Zjednoczeni Stryków skrzętnie wykorzystali. Dwie jedenastki i komplet punktów pojechały do Strykowa.
Miłe złego początki. WKS 1957 Wieluń przegrywa w meczu „za sześć punktów”
Piątkowy wieczór (4 kwietnia) na Stadionie Miejskim w Osjakowie zapowiadał się obiecująco, jeśli spojrzymy przez pryzmat meczu pomiędzy obiema drużynami w rundzie jesiennej - wielunianie zwyciężyli w Strykowie 1:2. WKS 1957 Wieluń podejmował Zjednoczonych w meczu o ogromnej wadze dla układu dolnej części tabeli Betcris IV ligi. Spotkanie miało być okazją do kontynuacji pozytywnego trendu po zwycięstwie nad Orkanem Buczek i remisie ze Zrywem Wygoda. Niestety, podopieczni trenera Marcela Surowiaka oraz grającego asystenta trenera Kamila Wiry potrafili zagrać dobrze tylko przez jedną połowę.
Choć premierowy gol Vladyslava Fantalina w czarno – czerwonych barwach tuż przed przerwą rozgrzał kilkuset kibiców zgromadzonych na Stadionie Miejskim przy blasku jupiterów w Osjakowie, druga część meczu należała już wyłącznie do gości. WKS 1957 po przerwie wyglądał jak zupełnie inny zespół – bez energii, bez pomysłu i bez argumentów, do tego to było 45 minut gry w głębokiej defensywie, co miało jak się okazało swoje opłakane dla wielunian skutki.
Zjednoczeni Stryków narzucili tempo i konsekwentnie dążyli do wyrównania. To przyszło w 64. minucie po pierwszym rzucie karnym skutecznie wykorzystanym przez obrońcę gości, Adriana Filipiaka. Gospodarze nie potrafili się podnieść. Sytuacji podbramkowych praktycznie nie było, a przewaga przyjezdnych rosła z każdą minutą. W końcówce spotkania (84. minuta) sędzia ponownie wskazał na wapno – i znów Filipiak nie pomylił się z jedenastu metrów, ustalając wynik na 1:2, a jeszcze kilka chwil wcześniej przy remisie, bramkarza WKS–u 1957 Jakuba Pawełczyka ratował słupek.
Kontrowersje wokół drugiego rzutu karnego, które były niemałe nie zmieniają jednak faktu – druga połowa w wykonaniu wieluńskiego zespołu była zdecydowanie poniżej oczekiwań. Tym bardziej boli porażka w spotkaniu, które mogło znacząco poprawić sytuację WKS-u w tabeli, a w kontekście całego sezonu te stracone trzy punkty mogą okazać się kluczowe.
Światełka w tunelu
Choć wynik rozczarowuje, warto odnotować kilka pozytywów. Stadion w Osjakowie znów okazał się świetnym miejscem do oglądania lokalnej piłki – frekwencja, atmosfera, jupitery i grill dla kibiców tworzyły naprawdę dobry klimat, jesteśmy pod wrażeniem! Brawo Osjaków!
Na plus również indywidualne występy. Jakub Pawełczyk, mimo dwóch puszczonych bramek z rzutów karnych, kilkukrotnie ratował drużynę przed wyższą porażką. Warto też pochwalić Vladyslava Fantalina – jego premierowy gol był ozdobą pierwszej połowy i kolejnym dowodem na trafione zimowe transfery WKS-u 1957 Wieluń. Kolejkę wcześniej to sprowadzony z Warty Działoszyn, Michał Piróg zapewnił punkt w starciu ze Zrywem Wygoda.
W najbliższy weekend WKS 1957 Wieluń pauzuje – to efekt wycofania się Orła Nieborów z rozgrywek. Na kolejne ligowe emocje kibice będą musieli poczekać do 18 kwietnia, kiedy to czarno-czerwoni podejmą w Osjakowie silny, trzeci w stawce AKS SMS Łódź. Stawka? Jak zawsze w tej fazie sezonu – bezcenna dla podopiecznych trenerów Marcela Surowiaka oraz grającego asystenta trenera Kamila Wiry.
Dziś gospodarze!
Już dziś, w sobotę na murawę swojego stadionu przy ulicy Wieluńskiej wybiegną piłkarze GLKS Warty Osjaków w ramach 15. kolejki rozgrywek A – klasy, grupy 6. Początek spotkania równo z gwizdkiem o godzinie 17.00, a naprzeciwko osjakowskich graczy stanie GKS Widawia Widawa. Będzie to więc starcie 7. w tabeli ligowej Warty z 10. w stawce GKS-em – Szykujemy kibicowską oprawę w tym spotkaniu, dlatego też zachęcamy wszystkich naszych sympatyków do pojawienia się na stadionie i gorącego dopingu – mówił w rozmowie z portalem kulisy.net Mateusz Adamowski z GLKS Warty Osjaków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze