Każda impreza narażona jest na krytykę. Nawet jeśli przez lata zbiera same dobre oceny. Tym razem organizatorzy dostali od dwóch uczestników „po uszach”. I właśnie m.in. o uszy szło… A mowa o XIX Ogólnopolskiej Wystawie Królików Rasowych, Drobiu Ozdobnego i Gołębi w Wieluniu.
W tegorocznej edycji wystawy wzięło udział aż 131 wystawców z całej Polski i nie tylko. Zaprezentowano aż 1081 królików. Drobiu i gołębi było niewiele.
Przy tak dużej ilości wystawców nie trudno się dziwić, że znaleźli się także niezadowoleni. Choć słowo niezadowolenie jest w tym przypadku zbyt delikatne.
- Nie widziałem takiej mafii jak żyję – krzyczał na hali wystawowej jeden z hodowców.
- Mój królik, który dostał w Broniszach 96 punktów, to tutaj dostał ocenę „podgardle”, czyli został wyzerowany – mówi.
- Drugi królik, w Broniszach był oceniony, że ma złamany ogon, a tutaj dostał 95,5 punktu. To jak pan to zrozumie – pyta, wyraźnie oburzony i dodaje, że w przypadku jego królika komisja specjalnie miała zaniżyć długość uszu zwierzaka, żeby czasem nie wygrał wystawy.
- Mój królik ma uszy 24-centymetrowe, a oni wpisali 22. Patrz pan jakie usiska – akcentuje prezentując reporterowi dorodnego samca.
Wtóruje mu inny z hodowców.
- Tu nie miał już złamanego ogona jego królik. Przecież to jest śmieszne – macha ręką na znak bezsilności.
W przypadku innego samca, należącego do tego samego hodowcy komisja stwierdziła wylinkę.
- Gdzie ten królik ma wylinkę? Widzi pan, żeby wychodziła mu sierść jakaś? – dopytuje nerwowo pokrzywdzony hodowca.
Ale po co komisja miałaby oszukiwać?
- Żebym nie wygrał – irytuje się coraz bardziej.
- Musieli jakieś głupoty wpisać, żebym nie wygrał przypadkiem. Taki nieznany hodowca jak ja, to jak ja mogę wygrać. W Broniszach moja samica wygrała, bo była komisja jak trzeba – twierdzi i dodaje, że pół życia spędził poza granicami kraju, a po powrocie wziął się, na poważnie, za hodowlę królików.
- Ja bym nie miał pretensji jakbym przegrał na punkty, ale jak ktoś mi celowo wpisuje wylinkę, jak królik nie ma wylinki, to co to jest, do cholery? – podkreśla zniesmaczony.
Do dyskusji dołączył przedstawiciel organizatora Dawid Tomalik, hodowca królików olbrzymów srokaczy.
- Królik po wystawie, często traci na wadze. Trzy tygodnie nie jest w stanie nadrobić masy – mówi Tomalik.
Zaznacza, że po wystawie często królik kondycyjnie niedomaga i potrzebuje miesiąc, a nawet i dwa na powrót do formy.
- Króliki mają luźną skórę, bo trzy tygodnie temu były na wystawie i straciły na masie. To jest oczywiste – stwierdza współorganizator imprezy.
- Olejniczak jeździ na wszystkie wystawy i zawsze championa ma. Ja jestem za stary, żeby mnie tak kiwać – denerwuje się…
- Może lepiej o te króliki dba – kwituje Dawid Tomalik.
Zapytany o to, czy królik ma wylinkę, nieco zmieszany odpowiedział tak:
- Sędzia stwierdził, że ma wylinkę i tyle. Od tego są sędziowie. Każdy hodowca jeżdżąc po wystawach musi być świadomy tego, że raz się wygrywa, raz się przegrywa. Nagrody to jest sprawa drugorzędna.
Rozżalony hodowca z kolei zauważa, że sędzia nie powinien oceniać hodowcy, tylko królika.
- A tu się patrzy na hodowcę, nie na królika. Nie jestem znany, to nie wygrywam – załamuje ręce.
- Jeszcze chodzi o to, że królik ma 24 cm ucho, a sędziowie dali temu królikowi 22. Przynieś pan linkę to zmierzymy – zaproponował inny z hodowców, który tym razem nie prezentował swoich zwierząt. Propozycja nie spotkała się jednak z akceptacją współorganizatora wystawy.
- Niech pan jeździ tam, gdzie pan wygrywa. Po co przyjeżdżacie na wystawę, skoro się znacie lepiej niż sędziowie? – rzuca kończąc rozgorzałą dyskusję Dawid Tomalik.
- Niesamowite, nie widziałam jeszcze królików z tak wielkimi uszami – mówi Roma Jachimkowska z Wielunia, która na wystawę zabrała wnuczkę Wiktorię Idasiak.
Wystawa podobała się także hodowcom z całej Polski.
- Jest co oglądać i nie żałuję, że przyjechałem – zaznacza Leszek Walędzik ze Skierniewic, hodowca królików rasy olbrzym belgijski szary.
Na hali wystawowej reporter „Kulis …” zupełnym przypadkiem spotkał córkę głównego organizatora. – Jak pani to wytrzymuje, że tata cały czas się z królikami, nawet ma taki pseudonim.
- Tata od dawna zajmował się królikami. Pamiętam, że już gdy byłam małym dzieckiem hodował je. To jego pasja i cieszę się, że ją ma – akcentuje Anna Selmi.
Ewald Migas, hodowca z Wieluńskiego Związku Królików jest bardzo zadowolony, bo jego króliki okazały się jednymi z najpiękniejszych na wystawie.
- Oceny były zadowalające. Chempiona już sprzedałem. Dzięki tej wystawie możemy się spotkać, wymienić się doświadczeniami, a czasem coś sprzedać czy kupić – mówi Ewald Migas, zaznaczając, że tu nikt nikomu bubla nie wciśnie.
Prezes Wieluńskiego Związku Hodowców Królików i Drobnego Inwentarza Krzysztof Wróbel, pseudonim "Królik”, zaznacza, że wystawę zalicza do udanych, choć przyznaje, że w nowej lokalizacji były problemy z zaparkowaniem samochodów. Ale wyjścia nie było, bo hala WOSiR była zajęta. Już zapowiada, że za rok jubileuszowa, XX wystawa.
- W przyszłym roku z pobiciem rekordu nie powinno być problemów. Jeśli będą dobre warunki lokalowe, to możemy zrobić wystawę nie tylko królików dorosłych, ale też młodych i na pewno będzie rekord – podsumowuje prezes związku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tutaj na jednej wystawie ten sam królik miał uszy 24 cm a na drugiej już 22 cm. tak samo jest z wagą, nigdy się nie zgadza, ja też kupiłem olbrzyma na wystawie w Konstantynowie Łódzkim co na karcie oceny miał wpisaną wagę 9.3 kg. a w domu go ważyłem to miał 7,2 kg. bo nie wiem kto to wymyślił kiedyś aby każdy wystawca sam sobie wpisywał wagę a nie sędzia a Polacy jak wiadomo to sami oszuści, jaszcze trochę a hodowca sam sobie będzie wpisywał ocenę a sędzia tylko przyjedzie i weżnie pieniądze i się nachleje, coraz większe oszustwo i cygaństwo na tych wystawach.
Tutaj na jednej wystawie ten sam królik miał uszy 24 cm a na drugiej już 22 cm. tak samo jest z wagą, nigdy się nie zgadza, ja też kupiłem olbrzyma na wystawie w Konstantynowie Łódzkim co na karcie oceny miał wpisaną wagę 9.3 kg. a w domu go ważyłem to miał 7,2 kg. bo nie wiem kto to wymyślił kiedyś aby każdy wystawca sam sobie wpisywał wagę a nie sędzia a Polacy jak wiadomo to sami oszuści, jaszcze trochę a hodowca sam sobie będzie wpisywał ocenę a sędzia tylko przyjedzie i weżnie pieniądze i się nachleje, coraz większe oszustwo i cygaństwo na tych wystawach.