Reklama

Z pomocą dobrych ludzi odbudował dach

Miesiąc temu nad Polską przeszły silne wichury. Wyrządziły one w kraju, w tym również w naszych powiatach, wiele szkód. Wiatr zerwał między innymi dach z domu Andrzeja Patyka z Wydrzyna, w którym mieszka z 81-letnią mamą Teresą. Od dwóch tygodni poszkodowani mogą cieszyć się już nowym dachem. Do jego odbudowy przyłączyły się nawet osoby nieznajome.

Zerwana więźba wraz z blaszanym pokryciem spadły na pole 150 metrów od budynku, uszkadzając po drodze część dachu stodoły. Posypały się również kominy.  

- To się stało o 5.40 – wspomina Andrzej Patyk.
- Ubrałem się już do pracy. I kiedy miałem wychodzić do piwnicy, żeby przygotować sobie coś do jedzenia, spadł komin do pokoju, zrywając przy tym kawał sufitu. Zdążyłem tylko uciec do drzwi. Pomyślałem, że na pewno zdmuchnęło dach.

- Bardzo się wtedy wystraszyłam – dodaje Teresa Patyk, która na wspomnienie tamtych chwil wciąż odczuwa niepokój.
- Do dziś słyszę buczenie syren straży. Może z godzinę potrwało, jak mnie stąd wnuczka zabrała do siebie, do domu w Stawie. Nie daj Bóg, żeby znowu przyszła jakaś mocna wichura albo burza.

Reklama

Pozbawiona dachu reszta budynku została prowizorycznie zabezpieczona przez strażaków folią przed deszczem. I tak stała kilka dni. 

- Dobrze, że przez ten czas nie padało – uśmiecha się pan Andrzej.
- Byłem z tego bardzo zadowolony, bo gdyby przyszedł deszcz, to mogło wszystko zalać. Ja tu przez cały czas pod tą folią mieszkałem i pilnowałem swojego dobytku.

Kiedy wiatry ustały, mężczyzna rozpoczął prace remontowe. A roboty było bardzo dużo. W pierwszej kolejności należało zburzyć górną część domu i wyrównać ściany do określonej wysokości. Potem przyszła kolej na wylanie betonowego wieńca. 

Reklama

- Te wszystkie prostsze prace staraliśmy się zrobić sami – ja, rodzina, znajomi – opowiada nasz rozmówca.
- Wszyscy pomagali, żeby było taniej. Przyjeżdżali też całkiem obcy ludzie, spoza Wydrzyna, a nawet spoza Wielunia. O nic nie pytali, tylko łapali za młotki i rozwalali to, co było do usunięcia. I dopiero od wieńca robili murarze, którzy postawili również kominy. Wykonaniem dachu też zajęli się fachowcy.

W drugim tygodniu marca dom znów był pod dachem. 

- Szybko to się stało, bo ludzie pomogli – podkreśla Andrzej Patyk.
- Ale trochę roboty jeszcze zostało. Trzeba to wszystko wykończyć, żeby nie podwiewało, trzeba też ocieplić dach i stropy od środka, aby nie uciekało ciepło. Ale najważniejsze, że blacha jest założona i do domu się nie leje. Zrobione są też już rynny.

Reklama

Gdy tylko zamontowano więźbę dachową i odbudowano kominy, do domu wróciła także pani Teresa. Przez kilkanaście dni przebywała u wnuczki. 

- Było mi tam dobrze, ale bardzo pragnęłam wrócić do domu – uśmiecha się starsza pani.
- Wróciłam, gdy tylko można było zacząć palić w piecu.

- Bo nie przesadza się starych drzew – dodaje syn.
- A ze swojej strony chcę podziękować wszystkim swoim bliskim, znajomym i nieznajomym, którzy pomogli mi przy odbudowie dachu. Za wszystko bardzo dziękuję. 
 

Ela Wodecka 
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości