Kilkadziesiąt par z gminy Wieluń, które w ubiegłym roku świętowały złote i diamentowe gody zostało przez ratusz zaproszonych na uroczysty obiad w piątek, 22 marca. Małżonkowie usłyszeli pod swoi adresem wiele ciepłych słów i życzeń, a także gratulacji z okazji okazałych jubileuszy.
Z okazji 50-lecia pożycia małżeńskiego parom medale przyznaje prezydent na wniosek samorządu. W piątek, w imieniu głowy państwa, odznaczenia mieszkańcom Wielunia wręczył burmistrz Paweł Okrasa. Wyróżnienia przyznano dla 52 par. Oficjalne gratulacje powędrowały też do małżonków, którzy obchodzili rocznicę 60-ciu lat życia we dwoje.
Początki swojej znajomości z wielką nostalgią wspominali Bogumiła i Eugeniusz Gońdowie.
- To było bardzo dawno temu – żartowała żona.
- Namierzyłem żonę w autobusie – przyznaje mąż, dodając, że dla niego to była miłość od pierwszego wejrzenia, ale na swoją szansę musiał jednak czekać. Przychodził regularnie na stołówkę, gdzie jako nauczyciel zawodu pracowała jego przyszła żona. Para potrzebowała pomocy osób trzecich, aby do związku doszło, a rolę swata odegrał m.in. szef Eugeniusza.
Reklama- Częstotliwość kontaktów wzrosła i udało się - opowiada mąż
– Teraz trzymamy się razem i mamy nadzieję, że doczekamy kamiennych godów – kwituje żona. Ich marzeniem jest też doczekać narodzin prawnuka. Pomimo tego, że dochowali się dwóch synów, pięciorga wnucząt i jak sami mówią, przyszywanej uroczej wnusi Basi, pradziadkami jeszcze nie zostali.
Okrągła rocznica ślubu wypadł im w październiku ubiegłego roku, pojechali wtedy na kilka dni do Uniejowa.
– Najważniejsza jest cierpliwość, tolerancja, a teraz jest potrzebna opiekuńczość, pewność, że można absolutnie w każdej sytuacji liczyć na pomoc tego drugiego, na to że się zaopiekuje, przykryje czyli niezbędne są drobne gesty – uważa Bogumiła.
Reklama
Małżonka podkreśla, że nawet kłócić trzeba się z szacunkiem i kulturą, a czasami należy wziąć głęboki oddech i zastopować emocje.
Para przyznaje, że to mąż jest tym, który podczas sprzeczek ustępuje, a trudne sytuacje pomaga mu rozładować duże poczucie humoru.
- Do tematu potem w łagodny sposób wracam – zdradza swój patent na przeforsowania własnych pomysłów, zaznaczając, że w dobrym małżeństwie ważną rolę pełnią negocjacje.
Od pierwszego wejrzenia zadurzył się w swojej żonie Strzeżysławie Ryszard Brodziak.
- Miłość to jest coś, czego się doznaje w chwilę, idąc, widząc kogoś, w następnej chwili jest się zakochanym i wie się, że się spędzi całe życie razem, ze mną tak było, zobaczyłem i koniec – wspomina.
Para poznała się na prywatce u znajomych i do tej pory pamiętają, że leciało wtedy „Tango Italiano”.
- Nie ma przepisu na udane małżeństwo, to tak leci – podaje Strzeżysława.
- Może na początku małżeństwa czy poznania się potrzebne są jakieś rady, a potem żyje się z dnia na dzień. Kochamy się do tej pory – dodaje.
Reklama
Małżonkowie mają dwóch synów i dwóch wnuków.
- Spokojny to jest mój mąż, ja jestem bardzo nerwowa , ale to jest spokojny aniołek i niby on szybciej ustąpi a potem spokojnie, spokojnie i tak postawi na swoim – opowiada ze śmiechem żona.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze