21 marca to nie tylko pierwszy dzień wiosny, czy dzień wagarowicza. To również Światowy Dzień Zespołu Downa. Przypomina on, że ludzie dotknięci tą chorobą też żyją wśród nas. W tym dniu piątka uczniów Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego w Gromadzicach odwiedziła wieluńską cukiernię „Eden”, gdzie wystąpiła w roli kelnerów.
Całe wydarzenie przebiegało pod nazwą „Filiżanka po filiżance” i odbywało się w tej cukierni po raz drugi. Pierwszy raz wychowankowie ośrodka kelnerowali tu w ubiegłym roku.
- Wtedy z koleżankami Izabelą Rybak i Anną Krzemińską wpadłyśmy na pomysł, żeby przez takie kelnerowanie zmienić wizerunek osób z zespołem Downa w społeczeństwie – mówi Joanna Majda, wychowawczyni gromadzickiej placówki. - Żeby zwiększyć ich widoczność i w ten sposób przełamać stereotypy o tych ludziach. W ubiegłym roku troszkę obawiałyśmy się, jak klienci tę akcję odbiorą, ale okazało się, że nasze społeczeństwo jest bardzo otwarte, tolerancyjne i solidaryzuje się z takimi osobami.
W tym roku było podobnie. Na kilkadziesiąt minut w kelnerów wcielili się Aleksandra, Magdalena, Hubert, Jakub i Ireneusz. Młodzi ludzie zbierali zamówienia od klientów, a potem je realizowali – parzyli kawę i uzupełniali ją o dodatki, kroili ciasto i nakładali na talerzyki, rozkładali sztućce, porcjowali lody. Ale najważniejszą rzeczą było dostarczenie tego wszystkiego do stolików. Każde wykonane zamówienie sprawiało im wiele satysfakcji i dostarczało mnóstwo radości.
- Byłam tutaj już w tamtym roku – mówi z uśmiechem Aleksandra. - Podoba mi się ta praca. Najbardziej lubiłam rozdawać ciasto i kawę. To nie było trudne.
- A mnie podobało się nakładanie lodów, donoszenie do stolików – dodaje Magdalena. - W ogóle nie miałam stresu.
I chociaż dostarczanie słodkości klientom „Edenu” trwało nieco dłużej, to nikt z nich nie miał żadnych pretensji. Z wielkim zrozumieniem i życzliwością dla nietypowych kelnerów, czekali na swoje zamówienia.
- To bardzo miłe, że klienci w ten sposób podchodzą do naszych uczniów - podkreśla Joanna Majda. - Przez to wychowankowie czują się potrzebni i docenieni. A jest to dla nich bardzo ważne, że rzeczy, które wydają się nieosiągalne, zdarzają się. I wtedy widać na ich twarzy uśmiech, zadowolenie i to jest najważniejsze. Muszę też nadmienić, że wszyscy pracownicy cukierni okazali ogrom akceptacji, cierpliwości i tolerancji naszym dzieciom, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni.
I chociaż cukiernia na brak klientów nie narzeka, to tego dnia było tu bardzo tłoczno. Lokal odwiedziły wręcz całe rodziny młodych kelnerów, aby dodać im otuchy i większej pewności siebie. A podać swojej mamie, czy babci ciastko i kawę to wielka radość dla obydwu stron.
- Cieszy nas to, że te dzieci były u nas i nam pomagały – podsumowuje Karolina Gajda, pracownica i menadżerka cukierni. - Tego dnia miały swoje święto, więc chcieliśmy, żeby były radosne. I choć wykonanie zamówienia trwało ciut dłużej, nam to absolutnie nie przeszkadzało.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze