- Nauczę się chodzić, wrócę do domu i będę znowu samodzielna. Mam wszystko rozplanowane. Wstanę, zacznę chodzić i po prostu stąd wyjdę! – tak o swoim marzeniu opowiada Barbara Kubiak z Wielunia, podopieczna Domu Pomocy Społecznej w Załęczu Małym. Cukrzyca odebrała jej obie nogi, ale kobieta nie poddaje się. Codziennie ćwiczy, by wrócić do samodzielności. Potrzebuje jednak 60 tysięcy złotych na protezy, które pozwolą jej znowu chodzić.
Barbara Kubiak to 67-letnia mieszkanka Wielunia, która obecnie przebywa w Domu Pomocy Społecznej w Załęczu Małym. Zawsze była pełna energii i optymizmu. Nie potrafiła usiedzieć w miejscu. Niestety, 20 lat temu zdiagnozowano u niej cukrzycę - chorobę, która w dramatyczny sposób zmieniła jej życie.
Zaczęło się niewinnie – od drętwienia i sinienia palców u nóg. A później zapadł wyrok: Konieczna jest amputacja. Najpierw częściowa, kawałek po kawałku, aż w końcu Barbara straciła całą nogę powyżej kolana.
To było pięć lat temu, ale Barbara nie poddała się. Nauczyła się funkcjonować z jedną nogą i radziła sobie samodzielnie. Jednak podstępna choroba nie odpuściła. W styczniu zaatakowała drugą nogę. Potężny cios i kolejna amputacja.
- Przygotowywałam sobie prawą nogę do oprotezowania, a tu okazało się, że lewa też nie wytrzymała. To było dla mnie coś okropnego - mówi Barbara.
- Pierwszy miesiąc po amputacji drugiej nogi był dla mnie naprawdę bardzo ciężki - wspomina.
Od marca Barbara rozpoczęła intensywną rehabilitację i masaże.
- Uparłam się, że będę chodzić - mówi z determinacją.
Na co dzień porusza się na wózku inwalidzkim, którym przemierza nawet trzy kilometry dziennie, by wzmacniać mięśnie rąk i górnej partii ciała.
Od półtora miesiąca Barbara korzysta z tymczasowych protez i codziennie uczy się chodzić. Ćwiczy z hantlami, gumami, jeździ na wózku.
- Nie mogę czekać. Każdy dzień to dla mnie szansa na krok do przodu - mówi.
I choć codzienna rehabilitacja jest trudna, zachowuje dystans do sytuacji.
- Chcę mieć z powrotem moje 164 cm wzrostu. Na wózku mam tylko 124. To tylko 40 centymetrów różnicy - wtrąca żartobliwie.
Koszt jednej protezy nogi to około 50 tys. zł, z czego 20 tys. zł pokrywa Narodowy Fundusz Zdrowia - ale tylko wtedy, gdy pacjent zapewni brakującą kwotę. Barbara potrzebuje więc 60 tys. zł na obie nogi. Znalazła już firmę w Częstochowie, która może wykonać dla niej protezy. Teraz pomogli przygotować dokumenty o dofinansowanie.
Barbara złożyła wniosek o dofinansowanie do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Wieluniu. Niestety, otrzymała odpowiedź, że „w chwili obecnej środki finansowe Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, przekazane na realizację zadań powiatu na rok 2025, zostały rozdysponowane”. Wniosek może być rozpatrzony ponownie, jeśli PFRON będzie miał pieniądze.
- Załamałam się, kiedy otrzymałam to pismo. To był dla mnie potężny cios. Głośno się mówi o tym, jakie są możliwości finansowe i jak się pomaga osobom niepełnosprawnym. Bzdura - jak przychodzi co do czego - to tej pomocy nie ma – nie kryje rozgoryczenia.
Barbara ma jasno określony plan:
- Nauczę się chodzić, wrócę do domu i będę znowu samodzielna. Mam wszystko rozplanowane. Wstanę o kulach, zacznę chodzić i po prostu stąd wyjdę - mówi stanowczo.
Choć codziennie walczy o samodzielność i powrót do normalnego życia, jej zapał często hamują absurdy systemu.
- Kiedy mi obcięli pierwszą nogę, praktycznie przez rok wysyłałam papiery do ZUS-u, żeby uznali mnie za osobę niepełnosprawną - opowiada.
- Jednak efekty były takie, że przyznano mi niepełnosprawność na rok. Czyli co? Po roku, tak jak jaszczurce odrasta ogon, tak mnie odrośnie noga? Bardzo ciekawe podejście – mówi z ironią i dodaje, że tak samo było, gdy straciła drugą nogę.
Barbara nie ma rodziny, ale może liczyć na ogromne wsparcie ze strony przyjaciół. Jej najbliższa przyjaciółka, Krystyna Twardowska z Wielunia, zna ją od 40 lat - poznały się, pracując razem w Rejonie Dróg Publicznych.
- Teraz najważniejsze to uzbierać pieniądze na protezy. Rehabilitację ogarniemy. Nie zostawiłabym jej bez pomocy - mówi Krystyna.
- Przeżyłyśmy razem te amputacje. Ona też kiedyś pomogła mnie - podkreśla.
Dominika Grajcar, fizjoterapeutka w DPS-ie w Załęczu Małym, również jest pod wrażeniem determinacji Barbary.
- To najbardziej zaangażowana pacjentka, jaką mam. Motywuje innych, myśli o wszystkich dookoła. To cała Basia. Dzięki niej aż pięciu podopiecznych zmobilizowało się do działania - opowiada fizjoterapeutka.
Pracownicy Domu Pomocy Społecznej w Załęczu Małym są pod wrażeniem siły woli i hartu ducha Barbary. Dlatego postanowili pomóc i zorganizować dla niej zbiórkę na stronie siepomaga.pl.
Koszt pobytu Barbary w DPS-ie wynosi około 5 tys. zł miesięcznie – 70 proc. tej kwoty pokrywa jej emerytura, resztę dopłaca wieluński MOPS. Dodatkowo Barbara musi opłacać leki i rehabilitację - to kolejne 700 zł miesięcznie.
Barbara nie ukrywa swojego celu i przypomina, że jej marzenie ma tylko 40 centymetrów.
- Ale każdy z nich kosztuje mnie 1500 złotych...
Zbiórka na protezy dla Barbary Kubiak jest aktywna na stronie Siepomaga. Każda wpłata przybliża ją do spełnienia marzenia o samodzielnym życiu i powrocie do domu.
Link do zbiórki: Basia Kubiak - zbiórka charytatywna | Siepomaga.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze