Reklama

Bezdomny stracił ostatnie schronienie

Miał tylko tę działkę, a na niej zbitą z kilku płyt i desek altankę. Ale nawet to mu zabrano. – Przyszli i po prostu założyli kłódki. Pozbyli się go, potraktowali jak nikomu niepotrzebną rzecz. A przecież to człowiek, w dodatku nikomu nie wadzi – mówi wyraźnie poruszona sytuacją mieszkanka Wielunia, która zgłosiła temat redakcji „Kulis …”. Prezes zarządu Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Sobótka” nie ma litości i sprawę traktuje bardzo służbowo. – Ogrody działkowe nie są miejscem do zamieszkiwania!

Zniszczył sobie życie z miłości…

Grzegorz Szczepecki ma 57 lat. Od 2021 roku jest bezdomny. Stracił mieszkanie, bo po rozstaniu z kobietą wpadł w nałóg alkoholowy. Nie mógł zapomnieć, a smutki topił w wódce i innych trunkach.
- To była jedyna kobieta, którą naprawdę kochałem. Nie potrafiłem się z tym pogodzić i zniszczyłem sobie życie – opowiada reporterowi „Kulis …”.
Ciągle ma problem alkoholowy, ale ma tego świadomość i chce poddać się leczeniu. Żyje z tego co zarobi dorywczo. Dba o siebie, mimo uzależnienia. Myje się, goli, schludnie ubiera. Jego jedynym schronieniem jest działka, na której stoi zbita z kilku płyt i paru desek altanka, gdzie Grzegorz spędza już trzecią zimę. Wydawało się, że nie może już być gorzej. Ale sytuacja zaostrzyła się na początku tego roku.
Szczepecki twierdzi, że nikt z zarządu „Sobótki” z nim nie rozmawiał, nie upominał się o jakiekolwiek zaległości.
- Ja nawet nie wiedziałem, że oni chcą się mnie pozbyć. Dopiero jak wracałem wieczorem, patrzę i mówię „co jest grane?”. Pozakładali kłódki i musiałem przeskakiwać przez płot – wspomina.
To było na początku stycznia. Mimo tego człowiek nie miał gdzie się podziać. Na dworze było jakieś minus 10 stopni Celsjusza. Odbezpieczył drzwi altanki i dostał się do środka. Każdej mroźnej nocy trząsł się z zimna, ale zaciskał zęby i dawał radę. Na klepisku ma położony styropian i stelaż z rurek, a na nim grubą kołdrę. Kładzie się tam, okrywa czym się da i próbuje zasnąć. Ale nie zawsze się da.
- Z zimna nie można zasnąć – mówi.
- I co wtedy pan robi – pyta reporter.
- Jak to co, podskakuję, ruszam się, żeby nie zamarznąć.

Prezes: Działka nie jest do mieszkania!

Grzegorza Szczepeckiego pozbawiono działki, bo miał zaległości w płatnościach. Ale właściciele innych działek w tym samym ogrodzie, znający mężczyznę, skrzyknęli się i zebrali pieniądze, a nie chodziło o zawrotną kwotę.
- Pan Grzegorz nie ma już zaległości. Dziś (rozmawiamy w poniedziałek, 22 stycznia) wpłaciliśmy 260 zł na konto „Sobótki”, więc on już ma wszystko zapłacone – mówi pani Ewa, która zainteresowała się losem bezdomnego człowieka.
- On ma tylko tę działkę. Musicie coś zrobić, żeby nasz zarząd odpuścił i pozwolił mu tam przebywać. Przecież to jest człowiek. Ja wciąż nie mogę uwierzyć, że można kogokolwiek tak potraktować. I po co? Dla tych marnych dwóch arów, bo może ktoś ma na nie chrapkę? Obrzydliwe – irytuje się kobieta.
A co na to prezes ROD „Sobótka” w Wieluniu? Jego stanowisko w sprawie jest stanowcze, a podejście zaiste urzędnicze.
- Ten pan przestał być działkowcem ostatniego dnia grudnia 2023 roku. Jeśli nastąpiło zerwanie tych kłódek, to ja składam zawiadomienie na policję o włamaniu – zaznacza już na wstępie Robert Troczka, prezes zarządu „Sobótki”.
- Ale ja pana pytam o tę sprawę w innym kontekście. Ten człowiek nie ma gdzie się podziać. Chyba w trakcie zimy, nie można w taki sposób pozbyć się człowieka? – pyta reporter „Kulis …”.
- Proszę pana, problem już istniał drugi sezon. Powiadomiona o tym była policja i opieka społeczna. On wyczerpał wszystkie możliwości. My nie jesteśmy władni zapewnić mu lokalu jakiegokolwiek. Natomiast nie ma czegoś takiego jak pan mówi, bo procedury wypowiedzenia dzierżawy rozpoczęliśmy w połowie zeszłego roku i ona zakończyła się oświadczeniem o wypowiedzeniu dzierżawy z dniem ostatniego grudnia. I tak to wygląda w świetle prawa. Także on nie jest działkowcem i nie jest dzierżawcą tej działki. Działka służy do celów rekreacyjnych, a nie do zamieszkiwania. To wynika z ustawy i statutu PZD – tłumaczy stanowczym tonem prezes Troczka.
- Jasne, z punktu widzenia prawnego, wszystko się zgadza – przyznaje dziennikarz.
Prezes zapytany o przyczyny wypowiedzenia umowy dzierżawy Grzegorzowi Szczepeckiemu nabiera wody w usta.
- Nie jestem upoważniony, żeby panu takich informacji udzielać, bo jest też ustawa o RODO – instruuje.
- To innych informacji mógł pan mi udzielić i RODO pana nie obowiązywało, a tego już pan powiedzieć nie może… - dziwi się przedstawiciel redakcji.
- Działka jest dwa lata nieopłacana!
Dziennikarz informuje, że ludzie złożyli się i uregulowali zadłużenie. Na to szef „Sobótki” rzuca wyraźnie zdenerwowany:
- Dobrze, ale sam pan rozumie, że nastąpiło to już po fakcie! Wczoraj!
- No tak, ale oprócz tego, że jest pan prezesem, to jeszcze musi pan być człowiekiem cały czas. Ten człowiek nie ma gdzie się podziać. On nie ma gdzie spać. Zimą, chce pan pozbawić go dachu nad głową?
- Proszę pana, ja nie pozbawiam go dachu nad głową, bo działka nie służy do celów zamieszkiwania. Ja kończę tę rozmowę. Ja mam obowiązki służbowe – urywa i dodaje, by dzwonić o innej porze…

Reklama

Policja, opieka społeczna, władze miasta…

Rzeczywiście, już w 2022 roku policja dostała informacje o trudnej sytuacji życiowej  mężczyzny zamieszkującego na terenie wieluńskich ogródków działkowych, co potwierdza asp.sztab. Katarzyna Grela, rzecznik prasowa z Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu.
- Dzielnicowy zajmujący się sprawą skierował informację do Miejsko Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wieluniu, który udziela pomocy i wsparcia takim osobom – dopowiada przedstawicielka policji.
Jakie działania podjęła opieka społeczna? Na to pytanie redakcja szukała odpowiedzi bezskutecznie. Władze miasta zasłaniają się RODO i wskazują jedynie możliwe rozwiązania z jakich bezdomny mógłby skorzystać. 
O konkretnym przypadku, jak poinformowała dziennikarza „Kulis …” wiceburmistrz Wielunia Joanna Skotnicka-Fiuk, władze miejskie chcą rozmawiać wyłącznie w jego obecności. 
Reporter nie kwestionuje tego stanowiska, ale zlokalizowanie osoby bezdomnej w ciągu dnia nie jest możliwe… Grzegorz nie ma telefonu. W tej sytuacji redakcja zmuszona jest wrócić do tematu w kolejnych numerach gazety.

*** 

Policja bez końca apeluje: „Jeśli zauważymy bezdomnych w miejscach, w których są oni narażeni na wyziębienie i zamarznięcie, nie pozostańmy obojętni”.
 Tymczasem Grzegorz, każdej mroźnej nocy, narażony jest na wyziębienie… A zamiast pomocnej dłoni, wyciąga się wobec niego konsekwencje, pozbawiające go ostatniego miejsca, do którego chce jeszcze wracać. Oczywiście wszystko w majestacie prawa.
 

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości