Powróćmy wspomnieniami do Towarzyskich Zawodów Wędkarskich o Puchar Budowlańca w Działoszynie. W sobotni poranek, 19 września, nad Starorzeczem Wały ponownie spotkali się wędkarze. A było ich aż 38!
Jedni wybrali spławik, inni feeder. Wszyscy jednak mieli przed sobą ten sam cel. Znaleźć sposób na rybkę i przez cztery godziny zrobić jak najlepszy wynik. I właśnie z rybą było tego dnia różnie...
Zawodników na miejscu zbiórki przywitał Kacper Siwiec, wiceprezes ds. sporu w kole PZW Działoszyn, które było organizatorem wydarzenia. Po krótkim omówieniu zasad każdy ruszył na swoje stanowisko.
Zaczęło się przygotowywanie sprzętu. Spławiki wylądowały na wodzie. Feedery poszły w ruch. Zawodnicy zaczęli czekać na pierwsze konkretne brania.
Wrzesień na tym łowisku rządzi się swoimi prawami. Wraz z końcem lata aktywność ryb wyraźnie spada. Wyniki, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej potrafiły robić wrażenie, jesienią stają się znacznie trudniejsze do osiągnięcia. Zamiast regularnych brań pozostaje obserwowanie spławika, delikatne drgnięcia i pytanie: ,,Kiedy w końcu coś weźmie?”.
Wędkarze musieli uzbroić się w naprawdę dużą cierpliwość. Trzeba było kombinować, szukać ryby i przede wszystkim nie odpuszczać.
- Dzisiaj rybka nie brała za bardzo, ale złapałem dwa leszcze i karasia małego i chyba ze cztery malutkie jazgarze. Spodobało mi się łapanie na koszyczek - stwierdza Henryk Łuczak z sekcji w Trębaczewie, działającej przy PZW Działoszyn.
- Polubiłem to i bardzo mi jest miło - opowiada senior.
Inni mieli jeszcze mniej powodów do radości.
- Katastrofa. Mam tylko z sześć jazgarzy i to wszystko. Podejrzewam, że wszędzie jest kiepsko - mówi z rozczarowaniem Ireneusz Fedorów.
- Nawet brań nie ma. Ryby do zmiany - śmieje się wędkarz.
Kiedy zabrzmiał koniec zawodów, można było wreszcie podliczyć wyniki. Nadszedł czas na ważenie.
W kategorii spławikowej ponownie nie miał sobie równych Adam Kopera. Z wynikiem 7,950 kg zdecydowanie odskoczył pozostałym zawodnikom.
Drugie miejsce wywalczył Marcin Drab, który zakończył zawody z wynikiem 2,820 kg. Na trzecim miejscu uplasował się Radosław Pieprzyk - 2,500 kg.
Tym samym Adam Kopera po raz drugi z rzędu sięgnął po Puchar Budowlańca w metodzie spławikowej. Rok temu wygrał pierwszą edycję. W tym roku skutecznie obronił tytuł.
Na feederze walka była zdecydowanie bardziej wyrównana. Najlepiej poradził sobie Zbigniew Sobański, który uzyskał 2,790 kg. Zaledwie 130 gramów mniej miał Albert Janas - 2,660 kg. Trzecie miejsce przypadło Jakubowi Salomonowi, który zakończył zawody z wynikiem 2,160 kg.
Jedna z najbardziej wyczekiwanych kategorii to oczywiście BIG FISH. Tutaj zwycięzcą został Rafał Łyp, który na spławik złowił leszcza ważącego aż 1,910 kg. To właśnie ta ryba okazała się najcięższym okazem całych zawodów.
Na Starorzeczu nie zabrakło również najmłodszych uczestników. Juniorzy mieli swoją klasyfikację.
Najlepiej poradził sobie Jakub Salomon, który z wynikiem 2,160 kg wygrał kategorię juniorów.
Drugie miejsce zajął Igor Trepka - 1,300 kg. Trzecia lokata przypadła Kasjanowi Kaczykowi, a czwarte miejsce zajął Alan Pułka.
Tym razem Alanowi zabrakło szczęścia do ryby, ale nie zabrakło mu za to dobrego humoru i radości z samego wędkowania.
- Bardzo fajnie się dzisiaj łowiło, ale nic nie złowiłem. Skubnięcia miałem, ale brania nie. Była atmosfera walki i po prostu fajnie się łowi ryby - oznajmia Alan Pułka.
Po czterech godzinach spędzonych nad wodą przyszedł czas na odpoczynek. Zawodnicy zasiedli przy wspólnym obiedzie. Przy stołach nie brakowało rozmów o tym, co brało, gdzie brało i oczywiście… dlaczego akurat dziś nie brało.
Bo takie są zawody wędkarskie. Można mieć najlepszy sprzęt, świetnie przygotowaną zanętę i doskonale rozpracowane łowisko. A ryba i tak czasem zrobi po swojemu.
Po posiłku przyszedł moment na najprzyjemniejszą część zawodów, a mianowicie wręczenie nagród. Najlepsi zawodnicy poszczególnych metod, zdobywca BIG FISH oraz juniorzy otrzymali nagrody rzeczowe i pamiątkowe puchary.
A było o co walczyć. Na zwycięzców czekały m.in. fotele wędkarskie, pokrowce, wędki i kołowrotki. Bez Budowlańców nie byłoby takiej puli nagród.
Całe wydarzenie mogło odbyć się na tak atrakcyjnych zasadach dzięki osobom i firmom, które wsparły organizację zawodów.
Koło PZW Działoszyn składa serdeczne podziękowania wszystkim sponsorom i Wędkującym Budowlańcom za zaangażowanie oraz ufundowanie nagród.
Szczególne podziękowania kierowane są do:
Betoniarnia WŁODAR - Oddział Kamionka Wieluń
Firma Budowlana Waldemar Kędzior
Firma Remontowa Artur Jabłoński
Firma Budowlana SIMBUD – Marcin Drab
Łukasz Ślifirski – Sklep Wędkarski SKALAR
Łukasz Klimczak
Waldemar Kłoś
Sławomir Asner
Adam Sularz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze