Kameralne, acz zacne, grono rozsiadło się w ostatnią sobotę września nad Jeziorkiem Wydrzynowskim. Sekcja Wędkarska Trębaczew przy Kole PZW Działoszyn zorganizowała kolejne zawody, a karp karty rozdawał.
Kameralne, acz zacne, grono rozsiadło się w ostatnią sobotę września nad Jeziorkiem Wydrzynowskim. Sekcja Wędkarska Trębaczew przy Kole PZW Działoszyn zorganizowała kolejne zawody, a karp karty rozdawał.
W sobotę, 26 września, nad Jeziorkiem Wydrzynowskim w Trębaczewie spotykają się wędkarze w bojowym nastawieniu. Za moment stoczą zaciętą walkę. I choć świąteczo-wigilijny szał jeszcze daleko, to będzie bitwa o karpia.
Wszystkie znaki na lądzie i wodzie wskazują, że to będzie dobry dzień. Słonko przyświeca, wokół mienią się barwy złotej polskiej jesieni, a towarzystwo wędkarzy jest w znakomitych humorach. Nic dziwnego, że i ryby są łaskawe. Chętnie współpracują wszystkie, a i karpie nie zawodzą pokładanych w nich nadziei. Szczęśliwcy wyciągają po kilka sztuk. Niektórzy nawet „wielkogabarytowe”. W ich koszach lądują sztuki ponad dwukilogramowe.
Cztery godziny zmagań owocują wyłonieniem jeszcze jednego stworzenia. To „czarny koń” i zdobywca Pucharu Karpia Zbigniew Leszczyk. Srebrnym medalem karpie obdarzają Ignacego Łakomego, a brąz wędruje do Romualda Draba.
Ostatecznie, końcowe wyniki wyglądają tak:
- Ryby brały dzisiaj delikatnie, aczkolwiek były też brania dużych. Kolega obok zerwał pięć sztuk, inny dwie. Ja zerwałem dwie duże sztuki z haczyka i jedną z całym zestawem. Godzinę przed końcem zawodów, rzutem na taśmę, złowiłem karpia o wadze 2,05 kg. To pozwoliło mi zająć czwarte miejsce – podsumowuje swój start Krzysztof Bularz z Działoszyna.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze