Choć przez pierwszy kilometr był w czołówce, finiszował dopiero na 20. miejscu. Michał Bator nie ukrywa rozczarowania wynikiem podczas Mistrzostw Polski U20 na 3000 metrów, ale w jego głosie wciąż słychać sportową determinację: „Mam nadzieję, że w przyszłym roku zrobię te dwa kroki w przód!”– mówi na gorąco po finałowym biegu Mistrzostw Polski dla portalu kulisy.net.
Michał Bator 20. w Polsce na 3000 metrów. „Nogi jakby z metalu, głowa chciała iść dalej”
Z dużymi nadziejami i jeszcze większym zaangażowaniem stanął na starcie finału Mistrzostw Polski U20 na dystansie 3000 metrów. Michał Bator, 18-letni biegacz z Krzeczowa, reprezentujący CKS Budowlanych Częstochowa i uczeń I Liceum Ogólnokształcącego imienia Tadeusza Kościuszki w Wieluniu – musiał jednak uznać wyższość rywali kończąc bieg na 20. miejscu w stawce 23 zawodników, którzy ukończyli rywalizację.
Początek rywalizacji dawał nadzieję na więcej – przez pierwszy kilometr Bator trzymał się ścisłej czołówki. Później jednak przyszło załamanie.
– Co tu dużo mówić – do pierwszego kilometra szło wszystko fajnie, a później to była walka z ciężkimi nogami i z myślami: czy dobiegnę do mety bo góra ciała chciała iść, a nogi jakby były z jakiegoś metalu – relacjonował chwilę po biegu w rozmowie z portalem kulisy.net.
Michał nie szuka jednak wymówek. Zdaje sobie sprawę, że trudności w przygotowaniach mogły odegrać kluczową rolę w ostatecznym wyniku. Ostatnie trzy tygodnie spędził pracując w Polkowicach jako ratownik wodny, co wymagało od niego nie tylko fizycznego, ale też psychicznego zaangażowania. To nie pogoda miała wpływ na końcowy rezultat biegu.
– Pogoda nie była najgorsza, ale łączenie pracy po 14 godzin i treningu nie było łatwe. Myślę, że to miało największy wpływ na mój wynik. Ciągły stres w pracy, bo jednak od nas zależy ludzkie życie jako ratowników, stres przed zawodami, mało regeneracji – to wszystko się nawarstwiło – wyjaśniał.
Mimo trudnego występu Michał zachowuje spokój i optymizm.
– Czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby później zrobić dwa w przód. Mam nadzieję, że w przyszłym roku zrobię te dwa kroki w przód – zakończył.
Teraz przed nim chwila zasłużonego odpoczynku, a później – jak sam mówi – wraca na bieżnię z jeszcze większą motywacją.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze