Reklama

Człowiek uzależnia się od zmęczenia – Amelia Pawelus, młoda mistrzyni z gminy Rząśnia, która pokochała przełaje i bieganie

Zaczynała od tańca, a dziś zdobywa medale mistrzostw Polski w biegach długodystansowych. W cotygodniowym cyklu „O co Ci biega?” przedstawiamy Amelię Pawelus – 20-letnią lekkoatletkę z LKS Omega Kleszczów, która codziennie pokonuje granice wytrzymałości wierząc, że charakter buduje się tam, gdzie inni się poddają.

Ma na imię Amelia, nazwisko – Pawelus. Za kilka dni, dokładnie 13 sierpnia, skończy 20 lat. Jest zawodniczką Ludowego Klubu Sportowego Omega Kleszczów, specjalizuje się w biegach średnich i długodystansowych, a jedno z jej ulubionych słów to „przełaje”. Dlaczego? Bo tam nie da się udawać formy. Tam trzeba ją mieć.

Historia ze sportem Amelii nie zaczęła się od biegania. Zanim zaczęła zdzierać buty na bieżni była tancerką. Trochę pływała, trochę grała w siatkówkę i koszykówkę – jak każde dziecko szukała swojego miejsca. Wszystko zmieniło się w czwartej klasie szkoły podstawowej.

Reklama

– Gdy miałam około 10 lat, mój wuefista Tomasz zaproponował żebym wystartowała w szkolnych zawodach przełajowych. To był dystans jednego kilometra. Pamiętam, że na starcie było około 60 dzieci i zajęłam wtedy 5. albo 6. miejsce – dokładnie nie pamiętam, ale wtedy właśnie zauważył mnie trener Dariusz Rybarczyk, który jak się później okazało był też pierwszym trenerem mojej mamy – wspominała w rozmowie z portalem kulisy.net.

Wtedy jeszcze nie wiedziała, że to będzie coś więcej niż przelotna przygoda. Ale już wtedy czuła coś, co trudno opisać – rywalizacja wciągała ją bez reszty. Stopniowo taniec musiał ustąpić miejsca bieganiu. Zwyczajnie nie dało się już pogodzić tych dwóch światów.

Reklama

Miłość do biegania rodzi się w bólu

Od początku miała dobre warunki – to zasługa genów. Mama, Anna sama trenowała biegi długodystansowe i uwielbiała przełaje. Zawsze wspiera Amelię i motywuje do działania. 

– Choć mama nie jeździ ze mną na zawody bo zbyt mocno przeżywa moje starty – to wiem, że przed ekranem stresuje się bardziej niż ja na linii startu – zaznacza reprezentantka LKS Omegi Kleszczów, dodając przy tym jednocześnie:

– Proszę mi wierzyć, że mama stresuje się bardziej niż ja na Mistrzostwach Polski, ale to pokazuje jak bardzo jej zależy. Nieważne czy wygram czy przegram – zawsze jest ze mnie dumna – mówi dalej.

Reklama

Pawelus wie jednak, że wsparcie to jedno, a sukces to drugie. Do tego potrzebna jest systematyczna praca. A tej jak podkreśla nasza bohaterka się nie boi.

Trening, który kształtuje charakter

Dziś jej tydzień wypełnia od 16 do 18 godzin treningów. Trenuje codziennie – czasem nawet dwa razy dziennie, podczas zgrupowań. Siłownia, rozbiegania (od 10 do 21 kilometrów), szybkość, wytrzymałość, dynamika i ćwiczenia wzmacniające – to Amelii chleb powszedni.

– Uwielbiam to uczucie wycieńczenia po dobrym treningu. Człowiek się od tego uzależnia. To brzmi może dziwnie, ale bieganie na maksa daje niesamowitą satysfakcję. I hartuje. To bieganie mnie ukształtowało – dzięki niemu mam charakter, który nie pozwala mi się poddać, nawet gdy coś nie wyjdzie – mówiła szczerze w rozmowie z portalem kulisy.net.

Reklama

Amelia Pawelus w Ludowym Klubie Sportowym Omega Kleszczów trenuje pod okiem Mateusza Urbaniaka – człowieka, który nie tylko zna się na bieganiu, ale sam przez lata rywalizował na bieżni. Zdobywał medale mistrzostw Polski, biegał 800 metrów w czasie 1:47:74. Teraz wspólnie z trenerem pracują na sukcesy już niedługo 20-latki z gminy Rząśnia.

– Trener Mateusz Urbaniak przede wszystkim jest człowiekiem z ogromną cierpliwością, determinacja i pasją. Wierzy w nas tak naprawdę często bardziej niż my sami. Ma z zawodnikami naprawdę super kontakt i każdy z nas może na nim polegać, nie ważne co by się działo–zawsze pomoże. Jak trzeba to pociesza i "opierdziela" (czytaj: nie krzyczy, ale motywuje i tłumaczy żeby następnym razem było lepiej) – zaznaczała Pawelus charakteryzując swojego szkoleniowca w klubie LKS Omega Kleszczów.

Reklama

– Miałam styczność z naprawdę dużą ilością trenerów i mogę śmiało powiedzieć, że takiego trenera do jakiego miałam szczęście trafić, trzeba ze świecą szukać. Jestem mu bardzo wdzięczna za dotychczasowe 5 lat współpracy – mocno podkreślała nasza rozmówczyni.

A czy jest coś na co trener szczególnie zwraca uwagę... dopytujemy Amelię.

– Przede wszystkim trener nie toleruje braku walki na zawodach. Chyba to jest jedyna rzecz, która może trenera lekko zdenerwować. Poza tym zwraca uwagę też na moją technikę biegania (jest ona trochę specyficzna - ale działa jak widać po wynikach). Przede wszystkim trener motywuje nas do ciężkiej pracy i zawsze, ale to zawsze każe nam wszystkim mocno w siebie wierzyć.

Reklama

Sukcesy i gorycz porażki

W 2024 roku zdobyła złoto mistrzostw Polski U20 na dystansie 3000 metrów na otwartym stadionie czy pod koniec ubiegłego roku brązowy medal mistrzostw Polski w biegach przełajowych. Przejście do wyższej kategorii wiekowej U23 to jednak nowe wyzwania – rywalki starsze, bardziej doświadczone, ale przecież właśnie dlatego sport jest piękny.

– Wiem, że będę biegać z zawodniczkami starszymi o dwa lata, ale sama obecność w pierwszej szóstce w pierwszym roku startów w tej kategorii będzie dla mnie sukcesem. A ja wiem, że mogę walczyć o sporo więcej – jeśli tylko zdrowie dopisze – podkreślała.

Reklama

Nie każdy start kończy się podium. Obecny sezon halowy i stadionowy w tym roku był zgoła inny od poprzedniego, występy nie poszły po myśli reprezentantki Omegi Kleszczów, ale Amelia wie też, że najważniejsze w tym roku dopiero przed nią – przełaje. Dokładnie 21 listopada planuje kolejny start w Mistrzostwach Polski, który ma udowodnić, że medal z zeszłego roku nie był przypadkiem.

– Chcę sobie udowodnić, że wciąż się liczę, że sezony, które nie wyszły, nie przekreślają mnie w tabelach, i że stać mnie na walkę z najlepszymi – mówiła z determinacją.

Reklama

Najbliższy test? Półmaraton Praski

Już 6 września Amelia wystartuje w Półmaratonie Praskim w Warszawie. To będzie jej pierwszy tak długi bieg w życiu – 21 kilometrów walki z samą sobą.

– To nie będzie test formy, ale charakteru. Taki dystans to nie przelewki. Jednak wiem, że jestem gotowa – może nie fizycznie na 100%, ale psychicznie – jak najbardziej.

Sport i nauka – trudna, ale możliwa symbioza

Na co dzień studiuje fizjoterapię we Wrocławiu. Łączenie uczelni z wyczynowym sportem bywa brutalne. Czasem do 15.00 wykłady, potem trening do 17.00-18.00, następnie nauka do nocy.

Reklama

– Bywam momentami przemęczona, co odbijało się na wynikach sportowych, ale nie żałuję. Gdybym miała wybierać jeszcze raz znów wybrałabym fizjoterapię, bo bieganie nie definiuje mnie jako człowieka, choć wiele mu zawdzięczam – zaznacza.

Po godzinach – życie zwykłej dziewczyny

Nie samym bieganiem i nauką człowiek jednak żyje. Amelia lubi spacery, szczególnie te nad wrocławską Odrą. 

– Kocham piec ciasta, próbować nowych smaków w restauracjach, podróżować – daleko i blisko. A w wolnych chwilach pochłaniam książki – od kryminałów po science fiction – zaznacza.

Reklama

Skoro kocha ciasta, uwielbia jeść to czy w odniesieniu do swojej sportowej profesji stosuje jakąś specjalną, rygorystyczną dietę? A może jej w ogóle nie potrzebuje?

– Jeśli chodzi o dietę – nie stosuję ścisłych zasad. Staram się jeść mądrze, słuchać organizmu. Przed startami zwracam szczególną uwagę na to co i jak jem. Suplementacja też jest bardzo ważna – regularnie badam poziom żelaza, które ma ogromny wpływ na moją formę, wspólnie z trenerem Urbaniakiem bardzo o to dbamy.

Mocna biegowa sekcja w Omedze Kleszczów 

Oprócz bohaterki naszego materiału w kleszczowskim klubie trenuje jeszcze kilkunastu innych biegaczy oraz biegaczek, których w klubie jest około 25.

– W klubie trenujemy od dzieci do tak naprawdę mnie i Maksymiliana Zawiślaka – jesteśmy najstarszymi, którzy trenują zawodowo w klubie. Najmocniej trzymam się ze wspomnianym Maksymilianem Zawiślakiem oraz Martyną Witkowską, tu zdecydowanie można mówić o przyjaźni. Mała paczka, ale proszę uwierzyć, że to bardzo mocne trio. Zawsze się wspieramy w sukcesach i porażkach, to nasza siła – kontynuowała.

Inspiracje i marzenia

Kto ją inspiruje? – Wiele osób, nie tylko długodystansowcy. Ale moją największą inspiracją od lat pozostaje Laura Muir – brytyjska biegaczka, która biegała dystanse podobne do moich. Jest niesamowita – nie tylko pod względem wyników, ale tego jak podchodzi do zawodów. Taki sportowy vibe, którego nie da się podrobić – mówiła o swoich sportowych inspiracjach mieszkanka gminy Rząśnia.

A marzenia? 

– Jasne, jak każdy sportowiec, chciałabym kiedyś wystąpić na igrzyskach olimpijskich. Ale najważniejsze marzenie? Za kilkanaście lat chcę móc usiąść i powiedzieć: zrobiłaś dobrą robotę, wycisnęłaś z siebie wszystko. Chcę po prostu cieszyć się bieganiem jak najdłużej – podsumowała reprezentantka LKS Omegi Kleszczów, klubu który powstał w 1992 roku i zrzesza w swoich strukturach kilka sekcji i dyscyplin, od piłki nożnej, przez tenis stołowy, pływanie po lekką atletykę, którą uprawia za sprawą biegów trenując wspólnie z Mateuszem Urbaniakiem, aby osiągać zamierzone cele i marzenia, o których opowiadała nam bohaterka tego materiału na łamach portalu kulisy.net.

Amelia Pawelus to biegaczka, która nie szuka dróg na skróty – wybiera te najtrudniejsze, bo wie, że to one prowadzą do rozwoju. Ambitna, utalentowana, świadoma i odporna psychicznie, imponuje nie tylko wynikami, ale dojrzałością, z jaką traktuje sport i życie. Ma w sobie rzadką mieszankę pasji, pokory i determinacji – cechy, które są gwarancją sukcesu. Amelia mocno trzymam za Ciebie kciuki i dziękuję raz jeszcze za poświęcony czas.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/08/2025 13:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości