Sierpniowy długi weekend w Naramicach rozpoczął się od integracji i wspólnej zabawy lokalnej społeczności na Festynie Rodzinnym. Imprezę zorganizowali druhowie ochotnicy miejscowej straży pożarnej oraz gospodynie z naramickiego koła.
Impreza wystartowała po południu w piątek, 15 sierpnia, na placu przy remizie OSP Naramice. Organizatorzy zadbali o rodzinną atmosferę i liczne atrakcje dla mieszkańców w każdym wieku. Mimo upalnej pogody frekwencja i humory dopisały.
- Czy to młodszy, czy starszy – każdy znajdzie u nas coś miłego dla siebie. Wszystko dla mieszkańców naszej wioski – zapewnia z uśmiechem Dominik Dzik, druh OSP Naramice.
- Cieszymy się, że i w ten sposób możemy dbać o dobro naszej małej ojczyzny – dodaje druh Krzysztof Bednik.
Nie zabrakło szerokiej strefy gastronomicznej. Przekąski, dania z grilla, lody, gofry i inne słodkości oraz rozmaite napoje zaspokoiły różnorodne kulinarne gusta.
Sylwia Halusiak, sekretarz KGW, a jednocześnie sołtyska Naramic zdradza szczegóły menu.
- Przygotowałyśmy dzisiaj hot-dogi francuskie, zapiekanki, frytki, grillowane kiełbaski, karkówkę i nasz rarytas – chleb ze smalcem i ogórkiem kiszonym. Wszystko robiłyśmy samodzielnie i domowo – opowiada Sylwia Halusiak.
- Robimy to po to, żeby wyciągnąć całe społeczeństwo z domów – energicznie akcentuje Renata Misiak z KGW Naramice.
Na najmłodszych czekały dmuchane zamki, malowanie twarzy, tatuaże i zaplatanie warkoczyków. Specjaliści od muzyki i animacji z Zespołu Blaze Art tak się uwijali, że żadne dziecko nie mogło się nudzić. Nie zabrakło radośnie kolorowego momentu przy wyrzutni proszków holi, a wśród gęstwiny wielkich baniek mydlanych tańczyła gigantyczna Myszka Miki.
Wieczór należał do nieco starszych mieszkańców Naramic i okolic. Dyskoteka pod gwiazdami trwała do późnych godzin nocnych.
Festyn był też okazją do finansowego wsparcia naramickiej jednostki OSP. Druhowie zbierali na zakup wyposażenia do nowego w ich jednostce samochodu ratowniczo – gaśniczego, który jeszcze w tym roku zaparkuje w garażu remizy.
Impreza w Naramicach integruje lokalną społeczność już trzeci rok i zapewne nieostatni.
Wśród rozmawiających swobodnie mieszkańców słychać głosy aprobaty dla inicjatywy strażaków i gospodyń.
- Zwykle jest głucho na wsi. A przy takich imprezach człowiek trochę odżyje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze