Niespełna dwa lata temu na naszych łamach ukazał się artykuł na temat sytuacji w szynkielowskiej podstawówce. Rodzice jednej z uczennic, cierpiącej na zespół Aspergera Weroniki, wtedy uczennicy V klasy, zarzucili dyrektorowi szkoły, Włodzimierzowi P. oraz jego żonie znęcanie się nad ich córką. Dziewczyna przez trzy tygodnie chodziła do szkoły z dyktafonem. Nagrania, które udało jej się zrobić, nie postawiły dyrektora w najlepszym świetle. Wręcz przeciwnie. Na ich podstawie wójt postanowił o zawieszeniu Włodzimierza P. Jak tłumaczy, zgodnie z prawem nie mógł wręczyć mu wypowiedzenia. Teraz samorządowcy czekają na ostateczne rozstrzygnięcie komisji dyscyplinarnej. Sprawa się wlecze, a dyrektor co miesiąc odbiera wypłatę.
Kwestią formalną, jeśli chodzi o płacę dla zawieszonego dyrektora, zainteresował się podczas grudniowego posiedzenia rady gminy Andrzej Mielczarek. Chciał wiedzieć czy gmina musi wypłacać Włodzimierzowi P. wynagrodzenie. Sprawa była nagląca tym bardziej, że na tej samej sesji radni decydowali o zwiększeniu środków na funkcjonowanie oświaty, do której i tak w 2020 r. dołożono grubo ponad 1,5 mln zł.
- Planowane wydatki w kwocie 143 tys. zł są głównie przeznaczone na wynagrodzenia i pochodne czyli na dokonanie zapłaty składek na ubezpieczenie społeczne, których termin jest do 5 stycznia, a dotyczą roku 2020 i przekazanie podatku dochodowego od wypłaconych wynagrodzeń w roku 2020 – podawała skarbnik Elżbieta Skakuj, informując radnych o powodach budżetowych posunięć.
Grzegorz Turalczyk, wójt Konopnicy, nie krył iż dyrektorzy wszystkich miejscowych szkół zostali zobligowani do ostrych cięć w wydatkach, tym bardziej, że nie wypalił pomysł reformy oświaty, który miał w założeniu przynieść oszczędności.
Mielczarek spytał o los dyrektora, który wrócił z urlopu na poratowanie zdrowia. Wcześniej przebywał na zwolnieniu. Jak się okazuje w kwestii wynagrodzenia nic się tutaj nie zmieni. Pensja zasadnicza przysługuje Włodzimierzowi P. zarówno w czasie rocznego urlopu, jak i po nim, pomimo faktycznego zwieszenia.
- On będzie zatrudniony u nas czy co dalej? – zastanawiał się radny.
- Panu dyrektorowi skończył się już urlop na poratowanie zdrowia – rozwiał wątpliwości wójt.
- Jednakże ze względu na to, że jest cały czas postepowanie przed komisją dyscyplinarną, nie powraca do pracy – zwrócił uwagę.
- Ale jak? nie chodzi do pracy, kończy mu się chorobowe, proszę wytłumaczyć – mówił jeden z radnych. Pozostali również chcieli wiedzieć, czy z gminnej kasy dalej będzie pobierał pensje.
- Tak jak żeśmy mu płacili do tej pory – skwitował Turalczyk
- Karta nauczyciela rządzi się swoimi prawami i wynagrodzenie zasadnicze musi otrzymywać – dodał.
Jak zwracają uwagę przedstawiciele Łódzkiego Kuratorium Oświaty, cała sprawa ciągnie się tak długo, ponieważ sam dyrektor miał odwlekać jej rozwiązanie, przedstawiając kolejne zwolnienia lekarskie.
Bezpośrednio po nagłośnieniu sprawy przez media, w szkole w Szynkielowie kuratorium przeprowadziło kontrole, jednak nie stwierdzono dużych uchybień. Sieradzka delegatura nie ma w tym temacie zbyt wiele do powiedzenia.
- Jeżeli chodzi o dyrektora, to nie mamy bezpośredniej wiedzy, co do ustaleń komisji dyscyplinarnej – komentuje Cezary Mostowski, dyrektor, delegatury Kuratorium Oświaty w Łodzi z siedzibą w Sieradzu.
- Jest ona niezależna i z tego co wiem, postanowieniem już wydał. – dodaje odsyłając po informacje do rzeczniczki ŁKO.
- To prawda, że dyrektor Szkoły Podstawowej w Szynkielowie miał postępowanie dyscyplinarne – przytakuje rzeczniczka instytucji, Anna Skopińska.
- Toczy się od 2019 roku. Najpierw pan dyrektor przedkładał zwolnienia chorobowe, potem w całym kraju rozpoczęła się epidemia COVID-19. To wszystko miało wpływ na tempo procedury. Rzecznik dyscypliny nauczycieli skierował wniosek do komisji dyscyplinarnej o karę w postaci zwolnienia z pracy, jednak komisja zdecydowała o niższym wymiarze kary i dała mu naganę. Z tego co wiem, pan dyrektor na posiedzeniu pojawił się w towarzystwie dwóch prawników – podaje.
- W tej sprawie komisja dyscyplinarna podjęła decyzję 14 stycznia. Teraz czekamy na uzasadnienie. Kiedy dotrze, będzie 14 dni na odwołanie.
Skopińska zaznacza, że komisja dyscyplinarna, to rodzaj sądu koleżeńskiego i nie ma wpływu na to, co zrobi organ prowadzący.
- Jeśli chce mieć dyrektora z naganą, to może dalej utrzymywać stosunek pracy, może również dać dyrektorowi wypowiedzenie – kwituje rzeczniczka.
Jak mówi wójt Konopnicy, w ubiegłym tygodniu wpłynęło do nich pismo w sprawie dyrektora.
- Analizują je prawnicy, dlatego w tej sprawie nie mogę się jeszcze wypowiedzieć. Swoje decyzję uzależniam od ich opinii – zaznacza.
Magdalena Lizurej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze