Reklama

Julita Spodymek ze srebrnym medalem w Pucharze Polski Muay Thai - pokochała boks tajski

Julita Spodymek od 11. roku życia trenuje boks tajski. Ostatnio zdobyła srebrny medal w Pucharze Polski Muay Thai w Tarnowie. Uczennica ZS3 w Wieluniu wiąże swoją zawodową przyszłość z tą dyscypliną, marzy o powołaniu do kadry narodowej. W razie niepowodzenia ma też plan B.

- Przygoda z muay thai zaczęła się w sumie od tego, że byłam bardzo żywym dzieckiem w przedszkolu, podstawówce – mówi Julita Spodymek, uczennica drugiej klasy o profilu technik handlowiec w Zespole Szkół nr 3 w Wieluniu.

- Chciałam gdzieś spożytkować moją całą energię. Miałam też momenty, że nie akceptowałam siebie i wyczytałam, że muay thai wyrabia również sylwetkę.

Reklama

Na pierwszy trening musiała poczekać do 11. roku życia. Wówczas zajęcia odbywały się w sali gimnastycznej w Zespole Szkół nr 2 w Wieluniu.

- Za pierwszym razem bardzo się zestresowałam, kiedy na sali zobaczyłam praktycznie samych mężczyzn, 50-, 40, czy 30-latków i tylko dwie dziewczyny – wspomina uczennica ZS3, która trenuje muay thai pod okiem Macieja Głowacza.

- Po pierwszych zajęciach byłam bardzo obolała, dostałam dość duży wycisk, ale ktoś zauważył we mnie potencjał, też zaczęłam to widzieć i chciałam dalej się w tym rozwijać.

Reklama

Kolejne miesiące trenowania boksu tajskiego nie były najłatwiejsze, ale Julia robiła postępy. Niestety pandemia koronawirusa uniemożliwiła dalszy rozwój. Po trzyletniej przerwie treningi boksu tajskiego zostały wznowione w siłowni przy ul. Zielonej w Wieluniu, w Klubie Walki ,,Maco’’, gdzie zawodnicy spotykają się w poniedziałki i piątki.

- Mam stałego partnera do tzw. zadaniówek, który jest starszy, ma 43 lata, i cięższy ode mnie, chociaż na sparingach trafiają się też inni partnerzy. W mojej grupie zaawansowanej są jeszcze dwie dziewczyny, ale przeważnie ćwiczę z chłopakami. W tygodniu staram się też robić trening w domu, w niedzielę mam taki reset day, czyli jakieś rozciąganie, rolowanie – przyznaje młoda mieszkanka Wróblewa w gminie Skomlin.

Reklama

Julita lubi śpiewać i tańczyć, uczyła się nawet gry na gitarze, ale jednak sport wziął górę. Za to umiejętności muzyczne szlifuje jej młodsza o sześć lat siostra. Próbowała też swoich sił w boksie, ale nie pójdzie w ślady starszej siostry. Uczennica ZS3 ma jeszcze malutkiego braciszka.

- Boks tajski to sztuka ośmiu kończyn, bo mamy dwie pięści, dwa łokcie, dwa kolana, dwa golenie i to jest nasze tak zwane osiem broni. Jak w zwykłym boksie uderzamy tylko pięściami na głowę i korpus, tak w muay thai uderzamy kolanami, nogami, łokciami, które są bardzo niebezpieczne i dłońmi. Jest to najniebezpieczniejszy sport walki, gdyż jest najbardziej kontuzyjny i kiedy w tradycyjnym boksie walka w tzw. klinczu (obustronne przytrzymywanie się przeciwników w trakcie walki wręcz – przyp. red.) jest przerywana, w muay thai rozpoczyna się wtedy największa walka – wyjaśnia 16-latka.

Reklama

Najpoważniejsze kontuzje, jakich doznała Julita do tej pory, to wybite palce u stóp, rozcięcie głowy, czy podbite oko. Nie miała jednak momentów zwątpienia i myśli o rezygnacji z uprawiania tego rodzaju sportu. Już po pół roku trenowania zawzięła się, by wystartować w pierwszych zawodach. Przegrała walkę, ale przede wszystkim zdobyła bezcenne doświadczenie. Dwa lata temu uczestniczyła w obozie sportowym (w Gołkowicach Górnych) Rafała Simonidesa, dwukrotnego mistrza świata w muay thai.

- Tam poznałam trenera Pawła (Jamróz – przyp. red.) ze Szkoły Walki ,,Urban” w Nowym Targu. W tym roku znów byłam na obozie Rafała Simonidesa i trener Paweł zaproponował mi udział w Pucharze Polski w Tarnowie – opowiada Julita Spodymek.

Reklama

Warunkiem startu w zawodach były odpowiednie stopnie w szkole, co udało się spełnić 16-latce.

- Z Wielunia moglibyśmy jeździć na zawody tylko ja i mój kolega, więc te koszty byłyby zbyt duże. Dla mnie to zatem ogromna szansa, że mogę startować z tak dobrego, mocnego klubu i pracować ze wspaniałymi osobami – podkreśla.

Podczas Otwartego Pucharu Polski Muaythai IFMA w Tarnowie (rozgrywanego 11-12 listopada) zdobyła srebrny medal jako juniorka w kategorii wagowej do 67 kg.

- Nie osiągnęłam za dużo i nie pokazałam wszystkiego. Miesiąc przed zawodami byłam odcięta od treningów, rozchorowałam się, przez tydzień leżałam w szpitalu. Przepracowałam już ten start w swojej głowie i wiem, że kiedy pojadę na następne zawody, to dam z siebie dużo więcej i liczę na złoto – zaznacza uczennica ZS3.

Reklama

Być może szansa na rewanż pojawi się już w marcu 2024 roku w Pucharze Polski w Nowym Targu. Właśnie z tym miastem 16-latka wiąże swoją przyszłość. Tutaj chciałaby dalej trenować muay thai i rozpocząć studia fizjoterapeutyczne, by mieć też konkretny fach w ręku. Po ukończeniu 18. roku życia marzy jej się również wyjazd (jedno- lub dwumiesięczny) do Tajlandii, kolebki boksu tajskiego.

- Lubię w tym sporcie to, że wbrew pozorom nie ma w nim agresji, zawsze jest pełny szacunek dla przeciwnika. Po zakończonej walce przytulamy się, dziękujemy sobie wzajemnie i trenerom. Jestem zwariowanym człowiekiem, lubię pójść na trening i czasami dostać po twarzy, podoba mi się to – podsumowuje Julita Spodymek.

Reklama

- Kiedy zaczęłam trenować boks tajski, poprawiłam swoją sylwetkę, zaakceptowałam się w 100 procentach, pomogło mi to żyć w zgodzie ze sobą, kochać siebie i dodatkowo poznać coś, co pokochałam na całe życie. Moim marzeniem jest dostać się do kadry narodowej i być drugą Joanną Jędrzejczyk – kończy 16-latka.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości