Dwie miejscowości w gminie Kiełczygłów czekają wybory sołeckie. Z pełnienia funkcji gospodarzy wsi zrezygnowali Ewa Mendak oraz Szymon Chinalski. Oboje podjęli taką decyzję z powodów osobistych.
Szymon Chinalski złożył rezygnację na początku br., ale już wcześniej rozmawiał z wójtem o swoich planach.
- Z tą decyzją wahałem się już w tamtym roku, ale chciałem jeszcze ten 2020 r. skończyć na spokojnie i podsumować, chociaż w gminie wiedzieli, że będę składał rezygnację – mówi były już sołtys Kiełczygłowa.
- Zrezygnowałem głównie z prywatnych powodów, bo założyłem działalność gospodarczą, a poprzedni rok był ciężki, więc po prostu nie dałem rady fizycznie tego wszystkiego ogarnąć. Stwierdziłem, że nie uda mi się pogodzić wszystkich obowiązków przez kolejne cztery lata. Prowadzę piekarnię i nikt mnie w tej pracy nie zastąpi. Wstaję wpół do 3:00 sześć dni w tygodniu, chodzę spać o godz. 20:00, 21:00, czyli jestem 16, 18 godz. na nogach. Są kwartały, których trzeba przypilnować, podatek, rozwożenie deklaracji, a teren mam dość spory. A w piekarni jak nie jedna awaria, to druga, albo ktoś nie przyszedł do pracy i narastały różne sprawy. Na rozwiezienie dokumentów też mam określony czas, a jak się nie załatwi, to ludzie mają pretensje, w gminie mają problem, a nikomu jest to niepotrzebne. Stwierdziłem więc, że tak dalej być nie może, żeby z dwóch stron były jakieś problemy, kiedy to ja zawsze zawalałem, bo brakowało mi czasu.
Chinalski został sołtysem Kiełczygłowa w kwietniu 2019 r. w wieku 22 lat. Przyznaje, że pełnienie tej funkcji było dla niego przygodą i bezcennym doświadczeniem. Cieszy się, że miał okazję poznać od środka działanie samorządu gminnego. Z zalet sołtysowania wymienia również nawiązanie lepszego kontaktu z mieszkańcami. Podkreśla, że mimo młodego wieku mógł nieraz swobodnie porozmawiać ze starszymi, jak i poważniejszymi osobami. Na zebraniach wiejskich wspólnie ze społecznością dzielił środki na poszczególne inwestycje, głównie na chodniki. Zaznacza, że kostka jest już zakupiona i czeka na założenie.
- Sołtysowanie to przygoda, na pewno niefinansowa, gdyby policzyć nasz czas i koszty paliwa. Dla mnie to było jednak złamanie bariery, bo myślę, że nie każdy mój rówieśnik wie z czym i do kogo się udać w urzędzie gminy, a pełnienie tej funkcji było dobrą okazją, by się tego dowiedzieć – uważa.
- Kiedy zaczynałem swoją kadencję, moje realia były totalnie inne, tak jak gospodarka, praca w 2019 czy w 2018 r. była zupełnie inna. Dzisiaj wygląda to wszystko inaczej i konsekwencje covida będziemy ponosić jeszcze długi czas. Sołtys powinien być jednak w miarę odpowiedzialnym, ale przede wszystkim czasowym człowiekiem, bo ta funkcja wymaga poświęcenia dużej ilości swojego wolnego czasu. Nie są to trudne, decyzyjne zadania, bo ich wykonanie konsultuje się z wieloma osobami w gminie, z wójtem i odpowiednimi ludźmi, którzy zajmują się danymi sektorami. Przyszły sołtys powinien też słuchać mieszkańców, a oni dużo informacji przekazują, zwłaszcza kiedy chodzi się za podatkiem.
Były gospodarz Kiełczygłowa wyznaje, że to zawód zabrał mu czas, którego już nie starcza na prace społeczne. 2020 r. okazał się dla niego bardzo pracowity, ale też szczęśliwy, bo pod koniec wakacji został po raz pierwszy ojcem.
Zmiany zaszły także w życiu prywatnym Ewy Mendak i to one też przyczyniły się do rezygnacji z roli sołtysa wsi Brutus.
- Główny powód to zmiana miejsca zamieszkania, która uniemożliwia mi kontakt z mieszkańcami i wywiązywanie się ze swoich obowiązków, tak jak należałoby je wykonywać – zdradza Mendak, która mimo przeprowadzki pozostaje radną w gminie Kiełczygłów.
- Sołtysem byłam przez poprzednią kadencję i teraz dwa lata. Starałam się przede wszystkim być pomocna w wyborze inwestycji, realizowanych z funduszy sołeckich i zgodnie z życzeniem mieszkańców były one pożytkowane. Najważniejsze według mnie w sołtysowaniu to być blisko mieszkańców, starać się być pomocnym, niezależnie od godziny, bo to nie jest funkcja, która zamyka się w godzinach urzędowych. Sołtysem jest się praktycznie 24 godziny na dobę.
Rolę gospodarzy wsi w funkcjonowaniu całej gminy podkreśla także wójt gminy Kiełczygłów, Mariusz Mielczarek.
- Gmina jest instytucją, która w dużej mierze polega na sołtysach i oni są ogniwem, które nie powinno się wyłączać z całości. Sołtys jest też bardzo ważną osobą, gdyż zna swoje środowisko i jest blisko tych osób, które ewentualnie mogą oczekiwać pomocy – zauważa włodarz.
- W dwóch miejscowościach w naszej gminie zdarzyło się, że sołtysi wyrazili zakończenie swojej działalności. Ich powody są zasadne, bo do pełnienia tej funkcji potrzebne są dyspozycyjne osoby, które mogą poświęcić ten czas systematycznie. Bardzo mądre jest podejście, kiedy sołtys wie, że nie podoła pewnym działaniom i, żeby nie zrobić krzywdy mieszkańcom sołectwa, przekazuje pałeczkę innej osobie.
W takich przypadkach wybory sołeckie powinny zostać przeprowadzone niezwłocznie, ale w związku z obowiązującymi obostrzeniami nie ma możliwości zorganizowania zebrań wiejskich. Terminy zostaną wyznaczone, gdy tylko pozwolą rozporządzenia.
Wójt podkreśla także, że współpraca z dotychczasowymi gospodarzami Kiełczygłowa i Brutusa układała się pomyślnie.
- Pan Szymon na pewno był bardzo sympatycznie odbierany przez mieszkańców, osoba ciepła, miła, empatyczna, komunikatywna i to było słyszalne na terenie gminy. W pewnych momentach w tych określonych ramach czasowych nie zawsze mógł się pojawiać u mieszkańców, ale starał się to później realizować. Miał ograniczony czas, ale żył też tymi sprawami sołeckimi – podsumowuje.
- Działania pani Ewy również były widziane na forum społecznym. Inicjatorka wielu różnych akcji, m.in. zakupu kosiarki, założenia oświetlenia, które też były istotne dla mieszkańców.
W obecnej sytuacji mieszkańcy obu wiosek jakiekolwiek sprawy, czy problemy mogą zgłaszać zarówno do urzędu gminy, jak i radnych.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze