Reklama

Ludzie nie chcą u siebie kolei

Mieszkańcy ulic Łąkowej i Olewińskiej w Wierzchlesie protestują przeciwko planowanemu przebiegowi projektowanej linii kolejowej łączącej Wieluń ze stacją Chorzew – Siemkowice. Obawiają się, że przecinać ona będzie te ulice i w ten sposób odetnie ich od centrum wsi, gdzie znajdują się wszystkie ważne instytucje publiczne, kościół, ośrodek zdrowia, szkoła, sklepy, apteka, czy cmentarz. Domagają się zmiany tego przebiegu.

 

Między innymi w tej sprawie napisali petycję do wójta Leszka Gierczyka. Czytamy w niej:

Reklama

„Według prognozowanych danych kolei częstotliwość połączeń kolejowych będzie bardzo wysoka co wpłynie na utrudnienie przemieszczania się do istotnej dla nas części wsi o każdej żądanej porze dnia. Rytm naszego dnia będzie podporządkowany rozkładowi jazdy kolei i zwyczajnie będziemy od niej uzależnieni czego się bardzo obawiamy i czego chcielibyśmy uniknąć”.

Mieszkańcy mają też inne obawy.

- Jest to miejscowość, gdzie ludzie żyją z rolnictwa – mówi Elżbieta Czarnuch. - Po tych ulicach jeżdżą kombajny, zestawy ciągników, ruch jest tu wielki. Więc, jak pojedzie pociąg, to będzie on zamykany i wtedy będą tworzyć się olbrzymie korki. Inna sprawa to to, że pola zostaną podzielone. Rolnicy będą musieli dojeżdżać do nich po trzy – pięć kilometrów. A nawet mogą w ogóle nie mieć drogi dojazdu. A po torach nie pojadą.

Reklama

- Jeśli ta kolej pójdzie tak jak widać na planie, to środkiem mojej działki – rozkłada ręce Piotr Boryczko. - A potem za Olewińską, przetnie dwie kolejne działki. Wtedy gospodarstwo będzie można w zasadzie powoli zwijać.

- A poza tym będziemy odcięci od świata – dodaje Monika Parzyjagła. - Będziemy tymi „ludźmi za koleją”. Myśli pani, że ktoś będzie chciał mieszkać przy torach, że ludzie będą się tu budować?

Mieszkańcy mają też pretensje, że nie byli do tej pory należycie informowani o wszelkich sprawach związanych z budową kolei przez ich miejscowość.

Reklama

- Po raz pierwszy usłyszałam o tym u fryzjera w Osjakowie – opowiada Monika Parzyjagła. - Byłam bardzo zaskoczona. Później, też drogą pokątną, dowiedziałam się o spotkaniu online w sprawie tej kolei. Odbyło się ono 5 października 2021 roku. Zalogowałam się i wzięłam w nim udział. I wtedy zobaczyłam, że mieszkańcy Osjakowa wiedzą na ten temat bardzo dużo, a my nic. Przedstawiono tam różne warianty i słyszałam, jak wójt, sołtysi i inni protestują przeciwko temu, który miał przechodzić przez ich miejscowość. Zrobiłam screeny, żeby pokazać naszym ludziom. Potem każdy chciał się dowiedzieć, czy rzeczywiście tak jest. Kogo mieliśmy o to zapytać? Oczywiście, że naszego włodarza gminy.

- Po tym spotkaniu byłem u wójta i pytałem, jak on to widzi – mówi Adam Napieraj. - Bo dostaliśmy z gminy pozwolenie na budowę tutaj. To pan wójt powiedział, że poprosi, żeby przesunęli tę linię w jedną albo drugą stronę. No to napisałem jeszcze pismo do Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. Odpisali mi, że to jeszcze nic pewnego, że oni jeszcze sami nie wiedzą, gdzie ta linia pójdzie, że może będzie gdzie indziej i na tym się skończyło. A teraz do gminy przyszły wstępne plany, na których kreską zaznaczono, jak ta kolej pójdzie. Skserowaliśmy je. Na tych planach nie ma połowy obecnych budynków. Pokazany jest teren jakby sprzed dwudziestu może trzydziestu lat.

Reklama

Protestowi mieszkańców nie dziwi się radny gminny Michał Zawieja.

- Jeżeli już ta kolej musi być, to w takim miejscu, żeby najmniej utrudniać ludziom życie – mówi. - O tym, że będzie ona tu budowana, dowiedziałem się na sesji jakiś miesiąc wcześniej przed tym spotkaniem online. Ludzie mają za złe do urzędu, w tym do mnie, że nie zostali poinformowani o tej kolei i pod tym względem mają rację. Ale myśmy o tym wcześniej też nie wiedzieli.

Plany pokazały, że tory rzeczywiście mają przecinać ulice Łąkową i Olewińską. Zagrożeni taką perspektywą, ich mieszkańcy wzmogli swoje działania. Poprzez sołtysa Marka Serwetę prosili o spotkanie z wójtem Gierczykiem.

Reklama

- Wójt uważał jednak, że w takim spotkaniu powinien wziąć udział jeszcze przedstawiciel kolei, poseł Paweł Rychlik, ktoś z Wielunia, aby mogli kompetentnie odpowiedzieć na wiele pytań – mówi sołtys.

W tej sytuacji mieszkańcy skierowali do urzędu gminy cytowaną wyżej petycję, w której m. in. również ponownie prosili o spotkanie.

I takie odbędzie w czwartek, 24 sierpnia, o godz. 17. w Urzędzie Gminy w Wierzchlesie.

- Chciałbym przekazać mieszkańcom wszystkie informacje, jakie posiadam – mówi wójt Leszek Gierczyk. - Zapewnić ich o tym, że popieram ich postulaty i pokazać dowody na to, że w korespondencji z urzędem marszałkowskim od dwóch lat podnosimy argumenty naszych mieszkańców.

Reklama

To, że linia kolejowa będzie przebiegała we wskazanym na planie miejscu, nie jest jeszcze przesądzone. Na razie opracowana jest ogólna koncepcja jej budowy. Teraz rozpoczną się właściwe prace projektowe.

- Jak nas zapewnia urząd marszałkowski, na tym etapie będą jeszcze konsultacje społeczne, a więc też możliwe jakieś zmiany w przebiegu tej trasy – kontynuuje Leszek Gierczyk. - Mam taką deklarację pisemną. Rozumiem mieszkańców, ale to nie jest inwestycja realizowana przez gminę tylko przez Polskie Linie Kolejowe na zlecenie urzędu marszałkowskiego.

Reklama

Wójt chciałby, aby linia przebiegała, tak jak wiele lat temu wyznaczona była w Studium Uwarunkowań Województwa Łódzkiego oraz Studium Uwarunkowań Gminy Wierzchlas.

- Wtedy też zaplanowana ona była w okolicach Łąkowej i Olewińskiej tylko, że oddalona od zabudowań – mówi dalej wójt Gierczyk. - I będę starał się to projektantowi sugerować. A jaki będzie tego skutek, nie mogę zagwarantować. Nie jestem zleceniodawcą i nie finansuję tego. Ja tu tylko opiniuję.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości