Agnieszka Wrzała z Wielunia od kilku lat zajmuje się zaplataniem sznurków, czyli tworzeniem makram. Potrzebowała czegoś, co pozwoliłoby uspokoić myśli, odnaleźć równowagę i po prostu zrobić coś pięknego własnymi rękoma. Nie miała cierpliwości do drutów czy szydełka – zresztą to domena jej mamy, która tworzy z nich prawdziwe arcydzieła. Po prostu poczuła, że chce wyrażać siebie inaczej.
Kiedy trafiła na makramę, od razu poczuła, że to jest „to”. Ten rytm wiązania splotów, ta precyzja, a jednocześnie swoboda i ogromna satysfakcja z efektu końcowego – wszystko to sprawiło, że dosłownie przepadła. Zaczęła tworzyć intuicyjnie, bez planu – po prostu z serca.
Z czasem zauważyła, że największą radość dają jej duże formy – takie, które nie tylko zdobią wnętrze, ale są też praktyczne. Firanki, narzuty, huśtawki, kołyski, legowiska dla kotów, kosze, a nawet ubrania – gorsety, sukienki, topy. Każda rzecz ma w sobie coś wyjątkowego – bo powstała z potrzeby tworzenia, nie z konieczności.
W tym roku planuje rozszerzyć zakres swoich projektów o hamaki, huśtawki ogrodowe, duże leżaki z makramy, a także o dekoracje ślubne i ścianki do sesji fotograficznych. Coraz więcej osób pyta o możliwość wypożyczenia prac. To bardzo cieszy Agnieszkę, bo dzięki temu więcej osób może skorzystać z uroku rękodzieła, nawet jeśli na co dzień nie planują zakupu.
- Marzy mi się, by niedługo powstała strona internetowa z moimi pracami. Taka, na której będzie można nie tylko zamówić coś wyjątkowego, ale też zainspirować się i poczuć klimat twórczego spokoju. Makrama to coś więcej niż dekoracja, to emocje splecione w sznurkach - mówi rękodzielniczka Agnieszka Wrzała.
Czas stworzenia jednej makramy zależy od wielkości i skomplikowania wzoru. Mały kwietnik może wykonać w godzinę, natomiast przy dużej firance spędza czasami kilkadziesiąt godzin. To nie jest czas stracony – wtedy w tle lecą ulubione audiobooki, a kobieta zatapia się w rytmie splotów. To trochę jak medytacja, jest tu i teraz, w pełni obecna.
Najczęściej tworzy z głowy, pozwala rękom prowadzić się tam, gdzie chcą. Ale lubi też planować, zwłaszcza przy większych projektach. Czasami rozrysowuje wzory, mierzy długości sznurków, żeby móc później odtworzyć podobne dzieło. Inspiruje się innymi twórcami, ale nigdy niczego nie kopiuje, lubi eksperymentować. Czasem używa tasiemek, innym razem wełny, gdy zależy na miękkości, jak w przypadku narzut. To ciągłe poszukiwanie nowych faktur i odczuć.
Swoje prace tworzy w domu. Ma osobny pokój, który pełni funkcję małej pracowni. Co ciekawe to bardzo praktyczne rozwiązanie, bo jest dumną kocią mamą kilku futrzastych pomocników. A koty, jak wiadomo, uwielbiają wszystko, co zwisa i się plącze, więc możliwość zamknięcia drzwi to czasem jedyny sposób, żeby sznurki nie stały się ich nową zabawką.
- Ta przestrzeń jest moja, pełna sznurków, kolorów, zapisków, projektów. Kiedy wchodzę do środka i zapalam światło, włącza się we mnie tryb tworzenia. To moja mała oaza spokoju i kreatywności - podsumowuje Agnieszka Wrzała.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak już ukoiła nerwy to może zacznie oddawać pieniądze tym których perfidnie oszukała ta kocia mama.
Jak już ukoiła nerwy to może zacznie oddawać pieniądze tym których perfidnie oszukała ta kocia mama.