W niedzielę, 31 stycznia, w Działoszynie odbył się swoisty protest przeciw ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Zdelegalizował on aborcję w przypadku ciężkich, nieodwracalnych wad płodu. Również w przypadku wad letalnych, które oznaczają śmierć dziecka w trakcie porodu lub tuż po nim.
Jesienią przez cały kraj przetoczyła się fala demonstracji po tym, jak Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z ustawą zasadniczą przepisy, pozwalające na przerwanie ciąży w przypadku nieuleczalnych wad płodu. Orzeczenie trafiło na trzy miesiące do „zamrażarki”. Nie obowiązywało do momentu publikacji, ta jednak nastąpiła 28 stycznia. Protesty, które na kilka tygodni ustały, znowu zaczęły się podnosić. Najczęstszym hasłem, które regularnie pojawia się na plakatach to j***ć PiS, jako wyraz niezadowolenia z poczynań rządzących. Strajkowali już mieszkańcy Wielunia, a w niedzielę na spacer wyszli mieszkańcy Działoszyna wsparcie przez Pajęczno.
- Nie chcemy robić konkurencji Jurkowi Owsiakowi, dlatego wybraliśmy wieczór, kiedy już jest po zbiórkach – mówił Bogumił Chodak, pomysłodawca spaceru.
- Trzeba zacząć, następnym razem będzie nas więcej, poczekamy aż cały Działoszyn się obudzi - wspomniał.
- Eee Działoszyn się nie obudzi – ktoś skwitował.
- Obudzi się, ale z ręką w nocniku – dodał ktoś inny.
Mieszkańcy Działoszyna komentowali, że nie chcą już propagandy partii rządzącej. Szczególnie kobiety czują się oszukane przez partię Kaczyńskiego.
Spacer po ulicach Działoszyna nie był zbyt długi. Grupka osób przeszła spod urzędu gminy pod kościół p.w. Michała Kozala, gdzie wykrzyczeli „myślę, czuję, decyduję” i wrócili pod urząd. Zapowiadają, że będą organizować kolejne akcje.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze