Piotr Kuś, zawodnik MLKS Wieluń, wrócił z Pucharu Polski w Lubartowie z pucharem. Mimo to, młody kolarz czuje niedosyt, bo startował, by sięgnąć po najwyższe trofeum
Trasa dwudniowego wyścigu rozgrywanego na Lubelszczyźnie nie była łatwa. W wyścigu wzięło udział trzech zawodników wieluńskiego MLKS-u: Piotr Kuś, Hubert Stryczek i Adam Niewiadomski.
W sobotnim wyścigu indywidualnym na czas Piotr Kuś zajął czwarte miejsce, a do podium zabrakło mu jedynie 18 sekund.
Za to w niedzielę, na liczącej 130 kilometrów trasie, rozegrano wyścig ze startu wspólnego. Gwałtowne zmiany pogody utrudniały zadanie kolarzom. Zawodnicy startowali w 30-stopniowym upale, a na 20 km przed końcem trasy zaczęło lać jak z cebra.
Hubertowi Stryczkowi udało się wraz z dwoma innymi zawodnikami uciec, ale po ok. 40 km wrócili do peletonu. Skutecznie odskoczył od peletonu za to Piotr Kuś, uzyskując dużą przewagę. Ostatecznie jednak, po wspomnianym wcześniej oberwaniu chmury, Piotr Kuś przejechał metę jako trzeci, a Hubert Stryczek jako siódmy.
Piotr Kuś, w rozmowie z reporterem kulisy.net, podkreśla że juniorzy startowali ze starszą kategorią U-23, co powodowało, że tempo na trasie było większe. Zaś trasa 130 kilometrów, to dla juniorów dość długi i trudny dystans.
- Bardzo zmienne warunki pogodowe też nie ułatwiały jazdy - mówi Piotr Kuś.
- Czy trzecie miejsce Cię satysfakcjonuje? - pyta reporter.
- Zawsze jadę, żeby wygrać. Niestety nie zawsze się udaje. Chciałem wygrać, ale przegrałem na finiszu - chłodno ocenia swój wynik 17-letni zawodnik MLKS-u i przyznaje, że po tym starcie pozostał niedosyt.
Za tydzień zawodnicy MLKS-u wyjeżdżają na zgrupowanie, podczas którego będą przygotowywać się do Górskich Szosowych Mistrzostw Polski. Impreza zaplanowana jest na ostatni weekend sierpnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze