Niezwykłe święto w gminie Pątnów przypadło na 25 listopada. To jubileusz 100-lecia mieszkanki Dzietrznik. Urodzona w 1925 roku Katarzyna Kalemba ma czworo dzieci, trzech synów i córkę. Doczekała się dziewięciorga wnucząt, jedenaściorga prawnucząt, a nawet praprawnuczki. Niestety, męża pochowała 36 lat temu. Jest jednak uśmiechnięta, radosna, ma świetną pamięć i doskonały słuch. Jak twierdzą bliscy jubilatki: czasami zbyt doskonały. A ulubione rozrywki seniorki to krzyżówki, kolorowe czasopisma i telenowele. Nie przepuści też żadnego z programów „Jaka to melodia”.
25 listopada to wyjątkowe święto dla Katarzyny Kalemby z Dzietrznik i jej bliskich. W tym dniu przypadają nie tylko imieniny, ale i setne urodziny pani Katarzyny. Nic dziwnego, że atrakcje z tej okazji trwają już od kilku dni. Była kameralna i nastrojowa msza święta, odświętny obiad, huczna impreza na kilkadziesiąt osób, a nawet dyskoteka z DJ-em w remizie. Goście pozjeżdżali z różnych stron Polski i nie tylko, żeby osobiście złożyć Katarzynie życzenia oraz obdarować ją uściskami i prezentami. Organizacją imprez zajęli się najbliżsi jubilatki, m.in.: córka Emilia Miarka, mieszkająca na co dzień w Tarnowskich Górach, synowie Wacław, Krzysztof i Wiesław Kalemba oraz wnuczka Tatiana Pluta, która przyjechała specjalnie z Niemiec i na tę okoliczność planowała urlop już rok wcześniej.
A we wtorek, 25 listopada, do drzwi szanownej jubilatki zapukała oficjalna delegacja władz gminy i powiatu, ze starostą wieluńskim Maciejem Brysiem i wójtem gminy Pątnów Jackiem Olczykiem na czele, którym towarzyszyły: Iwona Napieraj, sekretarz a jednocześnie zastępca wójta gminy Pątnów i Dorota Kula, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego. Popłynęło morze życzeń, gratulacji, kwiatów, prezentów, uścisków i buziaków.
- Dużo, dużo lat w jak najlepszym zdrowiu. Jesteśmy przeszczęśliwi, że mamy tak uśmiechniętą i radosną stulatkę na terenie gminy. Cieszymy się i życzymy wszystkiego, co jeszcze jest do zrealizowania z najskrytszych marzeń – winszował jubilatce wójt gminy Pątnów Jacek Olczyk, pozostając pod wrażeniem mocy jej uścisku.
- Serdecznie gratuluję tak pięknego wieku, życzę dużo zdrowia i wielu chwil radości wśród najbliższych. Wszystkiego dobrego i żeby pani zawsze była tak uśmiechnięta jak dzisiaj - życzył starosta wieluński Maciej Bryś.
Nie mogło zabraknąć wspólnego przeglądania albumu ze zdjęciami z czasów młodości jubilatki, a wójt Olczyk od razu zauważył pewne cechy szczególne.
- Widać tu pozytywne myślenie w oczach, w twarzy. To chyba właśnie pozwala przejść przez wszystkie lata i trudny świat z uśmiechem – zwrócił się do seniorki.
- Najważniejsze, żeby zdrowie było. Na razie pamięci jeszcze trochę człowiek ma, czuje się dobrze, to czego chcieć więcej – odpowiedziała z uśmiechem Katarzyna Kalemba.
A przy kawie i torcie toczyły się rozmowy pełne wspomnień, żartów i wzruszeń. Wachlarz tematów był niezwykle szeroki, a „dawne dzieje” przeplatały się z czasami współczesnymi. Nie brakowało zabawnych anegdot seniorki o czytaniu ukradkiem „Trędowatej” i podjadaniu śledzików w sklepie taty. Goście rozważali rodzinne koligacje i aspekty genealogiczne. Snuli opowieści rodzinne o wykształconych, aktywnych i pracowitych przodkach z niemałymi zasługami dla rozwoju gminy Pątnów. A wśród nich tajniki prowadzenia sklepu, przyczynienie się do budowy murowanej szkoły „siedmiolatki”, budowa domu, który jest rówieśnikiem pani Katarzyny, planowane uruchomienie piekarni i wiele innych ciekawostek z działalności niezwykle „obrotnego” i cenionego ojca jubilatki.
Jednak wciąż żywe są dla pani Katarzyny i te tragiczne wspomnienia: o wybuchu wojny, zajęciu domu przez niemieckich nazistów, pieszej ucieczce z ziemi wieluńskiej i wstrząsającym obrazie niemowlęcia ssącego pierś już nieżyjącej matki. I to najbardziej bolesne: o ojcu torturowanym i zamordowanym przez hitlerowców.
Katarzyna Kalemba urodziła się 25 listopada 1925 roku w Dzietrznikach i tu chodziła do szkoły. 1 września 1939 roku miała rozpocząć wyższy stopień nauki w Częstochowie. Atak hitlerowców na Polskę zniweczył te plany, lecz mimo upływu 86 lat seniorka dobrze pamięta tamten dzień.
- 1 września miałam iść do szkoły. Wychodzę z domu i patrzę, a tu samolot tak strasznie nisko leci. Myślę: „ki czort?”. A tu nasi żołnierze wołają: „Wieluń zbombardowali!” – wspomina z zadumą Katarzyna Kalemba.
A to jeszcze nie koniec stu lat wspomnień jubilatki. Wójt Jacek Olczyk od razu wyczuł w Katarzynie Kalembie bratnią duszę historyka i gawędziarza. Nie mógł przepuścić okazji do poznawania prawdziwej historii w żywych wspomnieniach i już umówił się z seniorką na „pogaduszki” o dawnych czasach. Kto wie, jakie będą owoce tej współpracy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze