Jedna z wieluńskich siłowni, BodyArt otworzyła w poniedziałek swoje podwoje dla osób chcących ćwiczyć. Właściciele wskazują, że nie mogą dłużej nie pracować. Za ich przykładem ma iść kolejny klub, Kuźnia Sylwetki.
Przedsiębiorcy ze wszystkich stron w Polsce coraz mocniej buntują się przeciw wprowadzanym ograniczeniom w działalności gospodarczej. Dochodzi do sytuacji, że w przypadku niektórych zakładów numer PKD (czyli klasyfikacja rodzaju prowadzonej działalności), obliguje właścicieli do zamknięcia biznesu, ale jednocześnie nie uprawnia do korzystania z pomocy finansowej z tzw. tarcz antycovidowych. Na początku pandemii wsparcie państwa było większe. Teraz ci którzy mają przed sobą wizję bankructwa, otwierają swoje zakłady i przygotowują się do walki z systemem.
W BodyArt już dwie godziny po otwarciu pojawili się mundurowi. Jak twierdzili, zostali poinformowani, że lokal działa.
- 20 kwietnia policjanci interweniowali w jednej z wieluńskich siłowni, w związku ze zgłoszeniem, iż w lokalu przebywa zbyt duża liczba osób – podaje st.asp. Katarzyna Grela, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu.
- W trakcie przeprowadzonej interwencji nie stwierdzono, aby w siłowni znajdowały się osoby ćwiczące. W lokalu przebywało kilkanaście osób. Nie stwierdzono, aby doszło do przekroczenia limitu osób. Właściciele siłowni oświadczyli, iż osoby obecne w obiekcie nie korzystają z siłowni, a aktualnie uczestniczą w spotkaniu partyjnym, które zostało tam zorganizowane. Policjanci z przeprowadzonej interwencji sporządzili dokumentację, która poddana zostanie dalszej analizie i ocenie czy doszło do popełnienia wykroczenia – zaznacza policjantka.
Zgodnie z przepisami, zebrań partyjnych nie dotykają obostrzenia w takim samym stopniu, jak innych zgromadzeń.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze