Kilkadziesiąt starych samochodów i motocykli przyjechało w niedzielę 17 września na Wieluński Zlot Pojazdów Zabytkowych. Najpierw cieszyły one oczy wielunian, a potem cała ich kawalkada udała się do Ożarowa na teren parku, który otacza tamtejszy zabytkowy dwór.
Tu, przy wjeździe, witała je Orkiestra Dęta OSP Słupsko oraz gromkie brawa licznie zebranej publiczności. Już po rozlokowaniu się, miłośnicy starych aut i motocykli podziwiali te perełki motoryzacyjne, dyskutowali o nich, komentowali. A ich właściciele chętnie o nich mówili i odpowiadali na najróżniejsze pytania. Zapraszali do środka, pozwalali na fotografowanie. Słowem, gratka dla wszystkich była niesamowita.
Najstarsze pojazdy pochodziły jeszcze z lat 30-tych XX wieku. Tutaj królował Ford Model A z 1932 r. Niewiele młodszy od niego był motocykl BMW z 1935 r.
Lata 40-te reprezentowały m. in. amerykańskie samochody dodge pamiętające drugą wojnę światową oraz radziecka pobieda, która stała się pierwowzorem produkowanej w Polsce warszawy. Pozostałe dziesięciolecia XX wieku reprezentowane były już o wiele liczniej. Najwięcej pojazdów pochodziło z lat 60-tych i 80-tych.
Przy okazji zlotu okazało się, że dużo zabytkowych samochodów posiadają strażacy. Większość z nich jest w takim stanie, że w każdej chwili może wyjechać do akcji. Tutaj prawdziwym hitem był mercedes Benz 322 z 1959 r. na co dzień służący druhom z OSP Kalinowa.
Miłośnicy polskiej motoryzacji przeżywali tu niezapomniane chwile. Zgromadzona kolekcja wytworów naszego przemysłu była naprawdę imponująca. Fiaty, żuki, stary, jelcze, polonezy, obejrzeć można było w różnych kolorach i konfiguracjach. Ale wcale nie ustępowały im nasze jednoślady. Niejednemu łza w oczach zakręciła się, gdy oglądał osę, komara, motorynkę Romet, czy junaka.
Dodatkowego kolorytu temu zlotowi dodawali niektórzy kierowcy zabytkowych pojazdów, którzy ubrani byli w stroje odpowiadające czasom, z których te pochodzą. Zostali za to później wyróżnieni przez organizatorów dyplomami i nagrodami, a przez publiczność wielkimi brawami. A jeśli już ktoś się zmęczył oglądaniem aut, mógł przenieść się w pobliże dworku, gdzie czas umilała orkiestra ze Słupska. Tutaj swoje stoiska mieli też wieluńscy leśnicy, Wojskowe Centrum Rekrutacji w Sieradzu, Koła Gospodyń Wiejskich ze Słupska i z Ożarowa, pszczelarze i artyści plastycy. Oczywiście przez cały czas można było zwiedzać Muzeum Wnętrz Dworskich zajmujące ożarowski, drewniany dworek. A kolejka oczekująca na wejście była naprawdę imponująca.
- Kiedy przystępowaliśmy do przygotowania tego zlotu, główną myślą było ściągnięcie do naszych muzeów osób, które ze względu na swoje inne zainteresowania, nie bywają w nich często – mówi Jan Książek, dyrektor Muzeum Ziemi Wieluńskiej. - I pomyśleliśmy o pasjonatach motoryzacji, których chcemy wciągnąć w zainteresowania historią, tradycją w tej naszej parkowo – dworskiej przestrzeni w Ożarowie. Dwór jest po remoncie, prezentuje się pięknie. Dzisiaj moje serce cieszy się niezmiernie, kiedy widzę tę długą kolejkę do muzeum i te setki osób, które je zwiedziły. My, muzealnicy, jesteśmy po to, żeby służyć ludziom swoją gościnnością, wiedzą i tym za co odpowiadamy, czyli pięknymi zabytkami. Dbajmy o spuściznę narodową.
Imprezą zachwyceni byli jej uczestnicy.
- Spędziliśmy tu kilka pięknych godzin – mówią Magdalena Nowakowska i Jerzy Chodzik z Wielunia. - Było bardzo miło, dopisała pogoda, a do tego orkiestra dęta, te samochody. Przyszło mnóstwo ludzi. I to jest fajne, że całe rodziny spędziły czas na powietrzu. Uważamy, że takie imprezy powinny odbywać się częściej, chociaż nie zawsze ze zlotem samochodów, bo takie robi się rzadko. Ale wystarczy orkiestra dęta, do tego kilka stoisk na przykład kół gospodyń wiejskich, może coś jeszcze, co ściągnie ludzi i już jest czas na wspólne przebywanie z rodziną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze