Stanisław Pęcherz, właściciel gospodarstwa o powierzchni 50 hektarów, specjalizujący się w produkcji mleka i hodowli bydła mięsnego, potwierdził, że planowany protest rolniczy w gminie Pątnów został odwołany z powodu fali zachorowań na grypę wśród organizatorów i uczestników. Kolejna manifestacja zostaje przełożona na 6 marca i będzie miała charakter ogólnokrajowy. W rozmowie podkreśla, że sytuacja rolników w Polsce jest dramatyczna, a rządowe obietnice wciąż pozostają niezrealizowane.
Planowany protest rolniczy w gminie Pątnów, mający na celu przypomnienie rządowi o postulatach złożonych rok temu, przełożono na inny termin. Powodem jest panująca w regionie epidemia grypy. Stanisław Pęcherz, jeden z liderów protestu, potwierdził, że ponad 40 proc. osób ( w tym organizatorka Monika Ślusarek), które zadeklarowały chęć uczestnictwa w proteście, musiało wycofać się z powodu choroby.
- Zdecydowaliśmy się odwołać protest, ale nasza walka z polityką rządu i Unii Europejskiej nie kończy się. Nadal podtrzymujemy nasze stanowisko i nie zgadzamy się z tym, co dzieje się w polskim rolnictwie – mówi Stanisław Pęcherz.
Mimo trudnej sytuacji w kraju , gospodarz zaznacza, że rolnicy wciąż nie rezygnują z walki o swoje prawa. Protesty, które miały być kontynuowane po roku od pierwszej manifestacji, zostaną przeniesione na 6 marca. Zgodnie z zapowiedzią, planowane wydarzenie prawdopodobnie będzie miało charakter ogólnokrajowy.
- Rząd nie zareagował na postulaty postawione rok temu. Wspólnie z przewodniczącą zeszłorocznego protestu Jolantą Mitka składaliśmy petycje także posłowi Rychlikowi. Niestety nie otrzymaliśmy żadnej informacji zwrotnej - mówi leader protestu.
Stanisław Pęcherz, prowadzący gospodarstwo o powierzchni 50 hektarów, podkreśla, że obecna sytuacja rolników jest coraz trudniejsza. Zeszłoroczne warunki atmosferyczne również dały rolnikom mocno w kość. Susza, mniejsze urodzaje i rosnące koszty produkcji sprawiają, że wielu z nich stoi przed trudnym wyborem.
- W zeszłym roku miałem tylko 8 hektarów kukurydzy, a zbiory były o połowę mniejsze niż dwa lata temu. Wszyscy rolnicy, z którymi rozmawiam, mówią o podobnych problemach - wyjaśnia.
Pęcherz zwraca uwagę na problem spadku produkcji zbóż, która w jego opinii zmniejszyła się o ponad pięćdziesiąt procent. Choć rząd ogłosił spadek o siedem procent, rolnicy są zgodni, że straty są znacznie większe. Dodatkowo, pomimo spadku cen żyta, podatki nie zostały obniżone, co pogłębia trudności finansowe gospodarstw rolnych.
- Gdy cena zboża rośnie, podatek automatycznie wzrasta, lecz w przypadku spadku cen, nikt nie podejmuje decyzji o obniżeniu tego podatku. Jak widać system podatkowy w Polsce nie działa w obie strony - mówi Stanisław.
Rolnicy w Polsce stoją przed wieloma wyzwaniami, a ich sytuacja staje się coraz trudniejsza. Mimo trudnych warunków atmosferycznych, problemów z cenami i systemem podatkowym, rolnicy nie rezygnują z walki o lepsze warunki dla siebie i przyszłości polskiego rolnictwa. W planach na marzec czeka kolejna odsłona protestu, który ma zwrócić uwagę rządu na poważne problemy w tej branży.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Cześć Stachu: d
Cześć Stachu: d