Artur Jasiński, pochodzący z Wielunia maratończyk, zanotował imponujący występ podczas jubileuszowej, 50. edycji BMW Maraton w Berlinie. W gronie ponad 54 tysięcy biegaczy, Jasiński nie tylko poprawił swój rekord życiowy, ale także zajął wysoką pozycję w klasyfikacji generalnej i swojej kategorii wiekowej.
Podwójny sukces na największym maratonie świata
Berlin, który słynie z tego, że posiada jedne z najszybszych tras maratońskich na świecie, okazał się szczęśliwy dla Artura Jasińskiego. Po miesiącach ciężkich przygotowań pod okiem trenera Grzegorza Kujawskiego, 50-letni biegacz z Wielunia pobił swój dotychczasowy rekord życiowy o 4 minuty i 27 sekund, osiągając fenomenalny czas 2:31:25.
To osiągnięcie zapewniło mu 331. miejsce w klasyfikacji generalnej, co w kontekście ogromnej liczby uczestników – 54 280 osób ( która jest nowym rekordem, jeśli idzie o udział w światowych maratonach ) – robi ogromne wrażenie. Wielunianin uplasował się również na 6. pozycji w swojej kategorii wiekowej oraz był 9. Polakiem na mecie!
Spełnione marzenie o rekordzie
Jasiński, który zapowiedział wcześniej, że start w berlińskim maratonie będzie dla niego swoistym prezentem na 50. urodziny, udowodnił, że wiek nie stanowi przeszkody w osiąganiu świetnych wyników sportowych.
– Bardzo się cieszę z tego wyniku, osiągnąć życiówkę w największym maratonie świata to spełnienie marzeń – powiedział po biegu. – Dziękuję mojemu trenerowi Grzegorzowi Kujawskiemu za świetną pracę, jaką wykonaliśmy razem, a także mojej rodzinie i wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki – dodał maratończyk.
Tytaniczna praca przyniosła efekty
Wielomiesięczne przygotowania, zmiana trenera i rygorystyczny plan treningowy przyniosły spektakularne efekty. Wynik Jasińskiego, zarówno w klasyfikacji generalnej, jak i wśród Polaków, potwierdza jego doskonałą formę i wytrwałość w dążeniu do celu.
- Sam pomysł, żeby pobiec w Berlinie pojawił się jakieś dwa lata temu i był częścią większego planu, a mianowicie pobiegania i zdobycia majorsa, ale koszty są tak wysokie, że nie śmiem nawet o tym już marzyć - powiedział Artur Jasiński.
Jak dodaje wielunianin przez ostatnie dwa lata starał się realizować plan i marzenie o starcie w Berlinie, ciężko pracując w ciszy na ten sukces.
- Droga była ciężka i wyboista pełna wyrzeczeń, potu oraz łez, ale walczyłem ile miałem sił. Po drodze pare razy upadłem, na moje szczęście zawsze był ktoś obok, kto podał pomocną dłoń i pomógł wstać, choć miałem takie momenty gdzie byłem bliski odstąpienia od planu wyjazdu do Berlina - kontynuuował Jasiński, podkreślając jak wiele trudu kosztował go osiągnięty w niedzielne przedpołudnie wynik.
- Na moje szczęście mój upór, determinacja oraz strach, że zawiodę ludzi którzy mnie wspierają, nie pozwoliło mi na to, aby się wycofać. Tak, to była moja droga do Berlina - zakończył Artur Jasiński, przypomnijmy 331 maratończyk na mecie BMW Maraton w Berlinie w gronie 54 tysięcy 280 biegaczy!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze