Pełne umundurowanie, stalowy hełm, atrapa karabinka AK-47 i plecak z obciążeniem – w takich warunkach Izabela i Tomasz Kellerowie, Tomasz Rolnik oraz Robert Kaja ze Stowarzyszenia Wieluń Biega pokonali ekstremalną trasę Morskiego Biegu Komandosa w Gdyni. Start miał miejsce 30 sierpnia, o godzinie 4:45, a uczestnicy zmierzyli się z 27 kilometrami błota, rzek, bagien i przeszkód wojskowych.
Najtrudniejszy bieg terenowy w Polsce – a może i w Europie?
Morski Bieg Komandosa to jedno z najbardziej wymagających wydarzeń sportowych w kraju. Trasa prowadzi przez plaże, kanały przeciwpowodziowe, bagna, tunele i leśne ostępy, a do tego na zawodników czekają przeszkody wojskowe, wspinaczki po linach czy czołganie w wodzie i piasku. W kategorii Hard Historyczny obowiązuje pełne umundurowanie polowe, wojskowe buty za kostkę, hełm, atrapa karabinka oraz plecak z minimum 4,5 kilogramem balastu.
– Jak piszą, że to najtrudniejszy bieg terenowy w Polsce to bym nie dość, że w 200 procentach to potwierdził, to jeszcze dodał, że możliwe że w Europie. Zwłaszcza, że dochodzi tutaj pełne umundurowanie wojskowe, gumowa broń AK-47 w formule ‘historyczny’, do tego stalowy hełm Wojska Polskiego – mówił Tomasz Rolnik w rozmowie dla portalu kulisy.net.
– Start o godzinie 4:45 też swoje robi. Kanały przeciwpowodziowe, liny, ścianki, przeszkody wojskowe, piasek, woda, rzeka pełna kamieni, kanały, błoto, las, góry, doliny… no wszystko, co świry lubią najbardziej – dodawał.
Debiut Izabeli Keller i rodzinne wsparcie
Dla Izabeli Keller był to pierwszy start w Morskim Biegu Komandosa. Jak sama przyznała nie spodziewała się aż tak ekstremalnych warunków.
– Wspólnie z mężem (Tomasz Keller przyp.red.) uważamy, że Bieg Morskiego Komandosa w tym roku był mega trudny ze względu na tygodniowe deszcze, które na trasie dawały o sobie znać. Biegnąc po śliskim błocie trzeba było uważać na wywrotkę. Mąż biegł już trzecią edycję, dla mnie był to pierwszy start i sprawdzian. Powiem szczerze – gdybym wiedziała od męża całą prawdę o biegu to pewnie bym się nie zapisała – mówiła Izabela Keller.
Podkreśliła również jak dużym wyzwaniem były przeszkody i warunki na trasie.
– Było bardzo ciężko pod względem ukształtowania terenu i przeszkód, które były naprawdę wysokie i ciężkie do pokonania – tym bardziej dla mnie, bo mam lęk wysokości. Do tego wszystkiego mundur, buty wojskowe, hełm i atrapa kałacha oraz plecak z obciążeniem minimum 4,5 kilograma. Plus co chwilę dochodziła woda na przeszkodach żeby nie było za łatwo i za lekko. Było sporo czołgania, nie tylko na plaży. Ogólnie – jak dotąd – dla mnie najcięższy bieg, jaki do tej pory biegłam. Wspólnym wsparciem z mężem pokonaliśmy trasę cali i zdrowi, bez kontuzji dotarliśmy do mety – kontynuuowała, dodając na zakończenie rozmowy.
– Nasze przygotowania do tego startu polegały na dłuższych wybieganiach i wspólnych treningach w domu.
Wieluńscy biegacze w gronie finiszerów
Izabela i Tomasz Kellerowie, Tomasz Rolnik oraz Robert Kaja znaleźli się wśród 273 śmiałków, którzy ukończyli najdłuższy i najcięższy dystans tegorocznej edycji Biegu Morskiego Komandosa. Ich udział pokazuje, że w Stowarzyszeniu Wieluń Biega nie brakuje nie tylko pasji, ale też hartu ducha i determinacji by stawiać czoła nawet najbardziej ekstremalnym wyzwaniom. Czas przebiegnięcia wspominanego wcześniej 27 – kilometrowego dystansu to w przypadku małżeństwa Kellerów: 6 godzin, 43 minuty, Robert Kaja dobiegł do mety w czasie: 5 godzin, 45 minut, zaś Tomasz Rolnik potrzebował 4 godziny, 42 minuty aby znaleźć się u celu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze