Reklama

Tomasz Załęcki z Wielunia walczy z paraliżem czterokończynowym: Od tragicznej operacji do codziennej walki z chorobą i nadzieją na przyszłość

Tomasz Załęcki, 37-letni mieszkaniec Wielunia, od 2009 roku zmaga się z nieodwracalnym paraliżem czterokończynowym, będącym skutkiem powikłań po operacji guza na rdzeniu kręgowym. Mimo trudności, które niosła ze sobą ta tragedia, Tomasz nie załamał się. Z determinacją stawia czoła swojej chorobie, szukając pozytywów w każdej sytuacji, a pomocną ręką jest dla niego 10-letni syn Janek. Aby kontynuować rehabilitację, potrzebuje wsparcia finansowego na kosztowne zastrzyki i prywatne leczenie.

Tomasz Załęcki to 37-letni mieszkaniec Wielunia, który cierpi na porażenie czterokończynowe. Jest to rodzaj paraliżu, który obejmuje wszystkie kończyny i jest nieodwracalny. Jego niepełnosprawność jest wynikiem powikłań po operacji guza znajdującego się na rdzeniu kręgowym w odcinku szyjnym C1 i C2, która miała miejsce w 2009 roku w szpitalu w Lublinie i trwała 8 godzin.  

W wieku 21 lat u Tomasza zdiagnozowano guza, który po badaniu rezonansem sklasyfikowano jako naczyniak jamisty na rdzeniu kręgowym, w miejscu bardzo niebezpiecznym i bardzo ciężko dostępnym do operacji. Naczyniak jamisty jest łagodnym nowotworem, który rozwija się w naczyniach krwionośnych lub chłonnych. Po usunięciu guza zrobił się krwiak o którym żaden z lekarzy nie poinformował pacjenta, ani jego rodziny. Nie otrzymali oni również żadnej informacji, aby po operacji nie przeforsowywać się, nie siadać, gdyż pod wpływem ciśnienia krwiak może ulec pęknięciu. 

Reklama

- Byłem trzecią osobą w Europie, która miała naczyniaka w tym miejscu. Naczyniak nie był sam w sobie groźny, tylko miejsce w którym się znajdował. Groźny był dlatego, że znajdował się na rdzeniu kręgowym oraz na rdzeniu przedłużonym, prawie w mózgu, w miejscu gdzie zbiegają się wszystkie ośrodki: mowy, słuchu, węchu, wzroku i dotyku. Gdyby nieusunięty guz pękł, byłbym przysłowiowym warzywem i od 2009 roku leżałbym pod respiratorem i tylko ruszałbym oczami, nawet bym nie mówił - tłumaczy Tomasz Załęcki, mieszkaniec Wielunia. 

- Myślę, że oni wiedzieli, że w tym miejscu będzie krwiak. Powinni poinformować mnie, powiedzieć : panie Tomku, tam jest krwiak, przez miesiąc czasu niech pan leży, nie rusza się, nie pionizuje. Możemy wprowadzić rehabilitacje nóg, ale bez zmiany pozycji, aby nie pobudzać ciśnienia i uniknąć pęknięcia krwiaka. Niestety nikt nie udzielił mi wtedy takich informacji - dodaje. 

Reklama

Pacjent rozpoczął zatem zaraz po operacji proces pionizacji. Chodził, siadał, wydawało się, że wszystko jest w porządku i operacja się udała. Po tygodniu okazało się jednak, że krwiak pękł. Od tamtego dnia Tomasz przestał czuć połowę ciała. Po powrocie do domu rozpoczął intensywniejszą rehabilitację i krok po kroku zaczął powoli wstawać i chodzić. Jednak przez te wszystkie lata, sprawność i siła mięśni zaczęła maleć. 

Przez 17 lat trwania choroby występował jednostronny niedowład kończyn z prawej strony, a lewa była w pełni sprawna. Od 1 stycznia tego roku, nagle stan chorobowy zaczął się pogłębiać. Tomasz z osoby przeciągającej się z łóżka na wózek i z wózka na łóżko, stał się osobą praktycznie niesamodzielną. Potrzebuje pomocy w każdych podstawowych czynnościach życiowych takich jak toaleta czy kąpiel pod prysznicem.

Reklama

W dodatku w ciągu ostatniego tygodnia u Tomasza nasiliła się spastyczność mięśniowa, czyli nadmierne napięcie mięśni wynikające z ich nieprawidłowej reakcji na bodźce. 

- Podejrzewam, że mój pogarszający się stan jest wynikiem stresu. W ostatnim czasie miałem trochę nerwowych sytuacji i mój organizm w taki sposób mógł zareagować na stres - relacjonuje. 

W czasach przed wystąpieniem skutków ubocznych operacji, Tomasz żył bardzo aktywnie, fascynował się piłką nożną. Już w wieku 9 lat rozpoczął grę w klubie. Praktycznie do 19 roku życia grał i trenował w klubie RKS Okęcie Warszawa. Miłością do piłki nożnej zaraził się od swojego taty, który również był piłkarzem. Aktualnie Tomasz interesuje się każdym sportem np. lekkoatletyką, pływaniem, triatlonem. Z chęcią ogląda przeróżne wydarzenia sportowe. Poza sportem interesuje się również czytaniem książek, przede wszystkim czytaniem biografii, lubi oglądać ciekawe seriale. 

Reklama

Pomimo niepełnosprawności oraz tego, że świat przewrócił się do góry nogami, Tomasz nie załamał się, a wręcz przeciwnie, wyciągnął pozytywy z całego zdarzenia.

- Pomimo tego, że ten stan wciąż gdzieś tam się pogarsza i wielu rzeczy nie mogę robić, to uważam, że moje życie zmieniło się na lepsze. Na wiele rzeczy otworzyłem oczy. Zacząłem doceniać chodzenie, spędzanie czasu z rodziną, wyjście na dwór i posiedzenie na ławce, popatrzenie przed siebie co dzieje się wokoło, czy jeżdżą samochody, czy ludzie spacerują. Stałem się również bardziej otwarty do ludzi i bardziej komunikatywny. Nauczyłem się odwagi, że muszę walczyć o siebie - podkreśla Tomasz.

Reklama

W walce z chorobą Tomaszowi pomaga jego 10-letni syn Janek, który przyszedł na świat w trakcie trwania już jego choroby.

-  Największą radość sprawia mi spędzanie czasu z synem.  Nawet jeśli przychodzi i w pokoju obok gra na komputerze, lepiej mija mi czas. Porozmawia ze mną, powygłupia się i zawsze coś ciekawego mi opowie. Również lubi piłkę nożną więc mamy wspólne tematy - mówi Załęcki. 

Tomasz potrzebuje pieniędzy na rehabilitacje i zastrzyki z toksyną botulinową na spastyczność mięśni. Zastrzyk ten podaje się domięśniowo, po to aby uśpić tymczasowo pracę mięśnia, rozluźnić go.  Koszt takiego zastrzyku wynosi około 1000 zł, z czego będzie trzeba wykonać kilka serii zastrzyku. 
Rehabilitacje, które dotychczas przeszedł, zazwyczaj były finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, ponieważ nie stać go na prywatne zabiegi. Utrzymuje się z renty oraz zasiłku 500+ dla osób niepełnosprawnych. 

Reklama

Tomasz nie poddał się w obliczu ogromnych trudności, a jego siła woli i pozytywne podejście do życia są godne podziwu. Mimo codziennych zmagań z niepełnosprawnością, jego serce wciąż pełne jest pasji i miłości do sportu, rodziny i życia. Dziś, kiedy walczy o każdą chwilę sprawności, najważniejsza jest dla niego pomoc, która pozwoli mu kontynuować rehabilitację i odzyskać jak największą niezależność.

Niepełnosprawny marzy o tym, by nie tylko wstać z wózka, ale także dać swojemu synowi przykład, że nigdy nie należy rezygnować z walki o lepsze życie, niezależnie od okoliczności. 

Reklama

Twoje wsparcie może zmienić życie Tomasza. Każda wpłata – mała czy duża – to krok bliżej do odzyskania sprawności i nadziei na lepszą przyszłość.

Kliknij tutaj, by wesprzeć zbiórkę dla Tomasza i stać się częścią tej niezwykłej historii.

  Tomasz Załęcki - zbiórka charytatywna | Siepomaga.pl 

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/04/2025 11:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości