Do tragicznego pożaru doszło w piątek, 16 stycznia w jednym z domów jednorodzinnych. Nie żyje 11-letni chłopiec, a jego matka trafiła do szpitala. Wcześniej z budynku ojciec wyniósł dwoje młodszych dzieci. Niestety, w sobotni poranek pojawiła się informacja, że 38-letnia zmarła w szpitalu.
Wszystko działo się w piątek, 16 stycznia po godz. 14 w Myjomicach. Na ul. Jeżynowej doszło do pożaru domu jednorodzinnego. Płomienie pojawiły się na jego poddaszu.
- Wszystkie znajdujące się tam rzeczy zaczęły się żarzyć bez płomienia, wydzielając w ten sposób trujące gazy - mówi st. kpt. Paweł Michalski, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kępnie.
W domu było pięć osób: rodzice oraz trójka dzieci. Dorosłym udało się wynieść dwoje dzieci w wieku rok i cztery lata. W środku pozostał 11-letni chłopiec z niepełnosprawnością, który był na poddaszu. Żeby go uratować, do środka domu weszła 38-letnia matka. Niestety, obydwoje stracili przytomność. Na zewnątrz wynieśli ich strażacy.
- Reanimacja kobiety trwała kilkadziesiąt minut. Po przywróceniu funkcji życiowych przewieziono ją do szpitala - dodaje st. kpt. Michalski.
Niestety, życia 11-letniego chłopca nie udało się uratować. Dokładne okoliczności tego tragicznego zdarzenia wyjaśni śledztwo.
AKTUALIZACJA:
W sobotni poranek, 17 stycznia poinformowano, że 38-letnia kobieta zmarła w szpitalu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze