Wędrując po ziemi wieluńskiej, ciągle natykamy się na pamiątki przeszłości. Jedne są okazałe, wysokiej klasy i odwiedza je wielu turystów z kraju i ze świata. Inne, nieznaczne, zagubione wśród zabudowy miasteczek lub wsi, rzadko są zauważane i wiedzą o nich najczęściej ci, którzy mieszkają w pobliżu. A też warto do nich dotrzeć i poznać związane z nimi historie.
Obiektem takim niewątpliwie jest dom znajdujący się w Raczynie pod nr. 46 w głębi podwórza. Ten skromny, nie rzucający się w oczy budynek, jest domem rodzinnym błogosławionej siostry Kanuty Chrobot ze Zgromadzenia Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Na ołtarze wyniesiona została 5 marca 2000 r. przez papieża Jana Pawła II. Wraz z nią błogosławionymi zostało jeszcze 10 innych sióstr z tego Zgromadzenia. Wszystkie rozstrzelali Niemcy w 1943 r. w Nowogródku (obecnie na Białorusi).
Dziś ten dom w Raczynie jest nadal w posiadaniu bliskich krewnych bł. Kanuty Chrobot. Mieszka tam Kazimierz Chudy. A w budynku obok, jego mama 85-letnia Anna Chuda, z domu Chrobot, bratanica błogosławionej. Oboje kultywują tradycje związane ze swoją ciocią.
Siostra Kanuta urodziła się w 1896 r. W Raczynie spędziła swoje dzieciństwo i pierwsze lata młodości. Nazywała się wtedy Józefa Chrobot. Ochrzczona została w miejscowym kościele pw. św. Tekli. Pochodziła z pobożnej rodziny.
- Moja babcia, czyli mama cioci Kanuty, często chodziła do kościoła – wspomina Anna Chuda.
- Od niej wiem, że ciocia też dużo się modliła, że była pracowita i nie miała szkoły. Ale nie mamy po niej żadnych zdjęć ani pamiątek.
Przyszła błogosławiona swoje życie wiązała zapewne z Raczynem.
- Od taty wiem, że miała tu kawalera, który był jej sąsiadem – Anna Chuda wskazuje na pobliski dom.
- Wyszły już nawet zapowiedzi. Ale miała sen, że dostanie od swojego Oblubieńca czerwoną sukienkę. Niedługo potem poszła ze swoją mamą na pielgrzymkę do Częstochowy. Tam powiedziała, że już nie wraca do domu, że zostaje w zakonie. A jej narzeczony ułożył sobie życie. Ożenił się i wyjechał.
W 1922 r. Józefa, mając 26 lat, w Częstochowie przyjęta została do Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Jej dalsze miejsca pobytu to Grodno, gdzie odbyła nowicjat, a potem Stryj i Lwów.
W 1931 r. powróciła do Grodna. Tam złożyła śluby wieczyste. Zaraz po tym wyjechała do klasztoru w Nowogródku, gdzie dopełnił się jej los.
W czasie okupacji w 1943 r. Niemcy aresztowali w Nowogródku ponad 100 mężczyzn do rozstrzelania. Wtedy siostry zakonne postanowiły poświęcić swoje życie za nich.
- Ich przełożona Matka Stella z dziesięcioma zakonnicami poszły w Nowogródku na gestapo – opowiada Kazimierz Chudy.
- Powiedziały tam, aby raczej je rozstrzelano, a nie tych, którzy mają rodziny. Niemcy zakonnice aresztowali. Były one przetrzymywane w piwnicy. Tam się modliły. O 4. nad ranem hitlerowcy wywieźli siostry do pobliskiego lasu. Tam wykopali dół i rozstrzelali je. A nasza błogosławiona Kanuta została ciężko postrzelona. I jak wszystkie wpadły do grobu, to ona jeszcze nad nimi klęczała i się modliła. Zmarła dopiero później. Widziało to dwóch naocznych świadków, którzy ukryli się w lesie i dlatego wiedzieli, że tam są mogiły zakonnic.
Dzisiaj rodzinny dom bł. Kanuty Chrobot wygląda inaczej, niż wtedy, gdy w nim mieszkała.
- Kiedyś był on kryty strzechą – pokazuje Kazimierz Chudy.
- Była w nim też polepa. Za czasów Gierka rodzice dostali nakaz, żeby strzechę usunąć. Więc teraz wygląda to inaczej. Ale ciągle jest tu pokój, w którym nasza błogosławiona ciocia mieszkała. Mówiła mi o tym i pokazywała babcia Marianna, bratowa cioci Kanuty.
Oprócz rodzinnego domu, o bł. siostrze przypominają w Raczynie relikwie zamordowanych w Nowogródku zakonnic. Znajdują się one w miejscowym kościele.
Elżbieta Wodecka
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze