Z posiedzenia na posiedzenie obrady gminne stają się w Białej coraz bardziej burzliwe. Wszystko w powodu pretensji do wójta radnej Stanisławy Bakoty. Były oskarżające, płaczliwe pytania „Robi pan zawsze ze mnie takiego głupka? Dosyć tego, naprawdę dosyć. Ja jestem po ciężkiej chorobie, a pan mnie tak niszczy” w lutym. Które w marcu przerodziły się w trudny do zatrzymania potok przypadkowych wyrzutów, przecięty zakończeniem dyskusji przez przewodniczącą rady. Jeden z członków szacownego grona określił zachowanie koleżanki godnym przekupki na targu. Inni mówią o braku kultury osobistej. Sama radna nie ma sobie nic do zarzucenia – Ja nie krzyczałam – twierdzi.- To mój normalny głos – zapewnia.
Sesja rady gminy Biała, zaplanowana na 10 marca miała rozpocząć się sympatycznie, od wręczenia podziękowań dla sołtysów z okazji Dnia Sołtysa. Kiedy jednak Przyszła kolej na Zdzisława Suwarę, mężczyzna odmówił ich przyjęcia.
- Ja dziękuję za takie podziękowanie, bo w 2019 roku otrzymałem takie podziękowanie, że żaden sołtys nie otrzymał, dostałem wyrok sądowy, więc dziękuję za hipokryzję i dziękuję za takie życzenia – skwitował.
- Słusznie, ja też mówię, sołtys jest za nic – przytakiwała mu Stanisława Bakota, której wcześniej podziękowania wręczyła przewodnicząca, Barbara Pawełczyk, podchodząc do jej stolika.
- Wszystkich innych zawołali a mnie nie kazali podejść tylko rzucili – skwitowała w rozmowie z dziennikarką „Kulis…” dwa tygodnie później.
Dalej obrady były jeszcze bardziej burzliwe. Radna Bakota, miała obiekcje, co do częstotliwości wywozu niektórych frakcji odpadów. Powody takiego a nie innego harmonogramu, ustalonego zresztą kilka tygodni wcześniej przez radnych, tłumaczył wójt.
- Stawka będzie większa – przytaknęła wójtowi jedna z radnych.
- Nie tłumacz pana wójta, ciągle się wtrącasz – odparowała Stanisława Bakota.
- Ale ja widzę i rozumiem – mówiła radna.
- Zachowuj się – zażądała Bakota.
- Ja się zachowuję - pokiwała tylko głową jej oponentka
- Ja słucham, a ty się wtrącasz - Stanisława Bakota musiała mieć ostatnie słowo.
Dalej było już tylko gorzej. Radna Bakota w trakcie przekazywania informacji przez pracowników ośrodka zdrowia o szczepieniach, dyskutowała o długości igły, zastanawiając się czy nie przebije jej ręki („co jak ktoś ma chudą łapę?”), żądała podania składu preparatu, a w końcu orzekła, że szczepić się nie ma co.
Kilka razy komentowała wypowiedzi innych, notorycznie wchodziła w słowo wójtowi, Aleksandrowi Owczarkowi, w końcu wdała się w pyskówkę z sołtysem Naramic.
- Wczoraj jechałam, super droga, nie wiem co wy od niej chcecie – zawyrokowała, mówiąc o drodze od dyskoteki w kierunku Naramic.
- A zobacz jak tu jest na Wiktorów zobacz co tam jest – krzyczała, kiedy ktoś jej zaoponował.
Uwagę zwracała jej przewodnicząca.
- Pani radna proszę o spokój – apelowała
- To niech się zastanowią, co oni robią - odpowiadała przewodniczącej, nie przejmując się uwagami i wdając w kolejną pyskówki z Suwarą. W tle sesji padały nawet niecenzuralne słowa typu „p…sz” , a także „zamknij mordę”. Kolejne prośby o spokój Barbary Pawełczyk były ignorowane.
- Ale bardzo proszę nie wtrącać zbędnych uwag, jeżeli ktoś się wypowiada, prosiłam o to – zwracała uwagę przewodnicząca, na co radna Bakota zaatakowała wiceprzewodniczącą Lidię Maciejczyk oskarżając o „wymyślanie” kolejnych dróg do remontu, a następnie o, że naraziła na straty powiat przez rynny.
- A dobre rury pani kazała wyrzucić bo jechałam i widziałam - wrzeszczała Bakotowa nie słuchając tłumaczeń.
Kolejny raz kością niezgody stała się kanalizacja i jej blokowanie. Wśród kilku posesji, przez które mogłoby dojść do opóźnień jest też najwyraźniej działka radnej. Z tej racji zaatakowała wójta, oskarżając kolejny raz o jej oczernianie i wygłosiła całą tyradę.
- Pani radna trudno się słuch tych przekłamanych informacji – zaczął wójt.
- Jakich przekłamanych? niech mi pan udowodni chociaż jedno kłamstwo – pyskowała Stanisława Bakota, jednak nie dopuszczała go do słowa przekrzykując.
- Niech pan pozna trochę prawa a potem pan dyskutuje - wypaliła.
- Pani chce wysłuchać odpowiedzi czy nie bo jeśli pani zadaje pytania a nie słuch odpowiedzi to ta odpowidź nie będzie udzielana. Niech pani przestanie przerywać – zwracała się do niej Pawełczyk
- Niech przestanie kłamać – odpaliła.
Wójt po kilku zdaniach został oskarżony o marnowanie pieniędzy.
Jednym słowem spora cześć obrad została zdominowana przez tyrady jednej radnej, Stanisławy Bakoty, która pretensje ma do kilku osób, ale największe do wójta. W rozmowie z dziennikarką „Kulis…” stwierdziła, że jej zachowanie było właściwe, a to przewodnicząca podnosiła głos. Ponad to zaznacza, że razem z byłą przewodniczącą, a obecnie radną, Małgorzatą Pichlak, wypromowały Owczarka, bo nie wiedziały, że będzie tak kiepsko rządził.
Całą sytuacją zażenowana jest przewodnicząca.
- Wychodzę z założenia, że o wszystkim należy rozmawiać, zachowując przy tym szacunek do osoby z którą się rozmawia, nawet jeśli się z nią nie zgadza - zaznacza.
- Krzyki do niczego nie prowadzą. Niestety podczas obrad ostatniej sesji doszło do incydentów, wrzasków, które zamieniły się w bełkot, więc skorzystałam ze swojego prawa i tę dyskusję zamknęłam – mówi.
- Mogę tylko podkreślić, że każdego z nas powinna obowiązywać jakaś kultura osobista, powinniśmy ten dialog prowadzić w miarę konstruktywnie, żeby to miało sens, żeby owocowało pozytywnymi skutkami dla mieszkańców gminy – uważa.
-Każdy ma prawo do odpowiedzi i zadawania pytania. ale jeśli ktoś zadaje pytanie, to powinien to robić z myślą, że ta odpowiedź będzie wysłuchana do końca, a tu doszło do wtrącania wymuszania zmiany tematu. Jeśli rozmawiają dwie osoby, o odmiennej opinii, to szanując się nawzajem i rozmawiając, możemy w pewnym momencie dojść do jakiegoś konsensusu i poczuć, że się porozumieliśmy, a niestety pani radna jest taką osobą, z którą do takiego konsensusu się nie dojdzie się nigdy – kwituje.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze