Agnieszka Falis jest sołtysem Stawu prawie już od 12 lat. Za jej kadencji udało się wykonać wiele inwestycji, a kolejne są w planach. Przyznaje, że funkcja ta oznacza dla niej walkę o dobro mieszkańców. Dzięki angażowaniu się w sprawy społecznie podniosła swoją samoocenę. Prywatnie jest m.in. wielką miłośniczką zwierząt.
Funkcję sołtysa pełni od 15 grudnia 2009 roku.
- Moje sołtysowanie zaczęło się w ogóle od żartu – opowiada Agnieszka Falis, sołtyska Stawu.
- Po rezygnacji poprzedniego sołtysa Henryka Drosińskiego, przyszło do mnie dwóch mieszkańców naszej wioski i powiedzieli, że zgłosili moją kandydaturę na sołtysa. Zapytali czy się zgadzam, a ja żartem odpowiedziałam, że tak. Na początku myślałam właśnie, że to jest tylko żart, ale zdanie zmieniłam, kiedy zadzwonił śp. wójt Tomasz Luboiński i spytał, czy wyrażam zgodę na kandydowanie na to stanowisko. Skoro powiedziało się A, to trzeba powiedzieć i B, i podjąć to wyzwanie.
Od pierwszych wygranych wyborów sołeckich minęło już prawie 12 lat. W tym czasie zaszło sporo zmian w wiosce. Zamontowane zostały nowe wiaty przystankowe. W dwóch etapach (I odcinek – od strony Masłowic do krzyżówki przy remizie, II - powstał od skrzyżowania drogi na Wieluń i Gromadzice przez całą Kolonię Staw i wieś w kierunku Opojowic) wykonano nową nawierzchnią na drodze powiatowej i chodniki. Zrobiono także drogę na Majorat, dzięki której mieszkańcy mają teraz bliżej i bezpieczniej do Czarnożył niż, kiedy poruszali się krajową 45. Powstały siłownia napowietrzna oraz plac zabaw. Remonty łącznie ze zmianą elewacji przeprowadzono w przedszkolu i strażnicy, w której założono ogrzewanie kominkowe, odnowiono ściany i podłogi, odświeżono też i doposażono kuchnię m.in. w nową lodówkę, kuchenkę, okapy, czy regały.
- Myślę, że bez pomocy urzędu gminy, radnych, organizacji pozarządowych oraz mieszkańców wsi te wszystkie działania nie byłyby możliwe, bo sołtys tyle może, ile gmina i wieś pomoże – podkreśla Falis.
- Oni wszyscy angażują się w życie wioski. Kiedy trzeba, nie szczędzą grosza i wspomagają finansowo OSP, sołectwo czy LZS Staw (gra w klasie A). Mamy też boisko sportowe, a dzięki naszej drużynie, chłopakom czynnie uczestniczymy w promowaniu zdrowia i ruchu. Panowie są też bardzo zaangażowani w promowanie naszej wioski. Stawiają coraz wyżej poprzeczkę, by wspiąć się na sam szczyt. Życzę im więc sukcesów zarówno w dziedzinie sportu, jak i życiu prywatnym.
Sołtyska zaznacza, że osobą, na którą zawsze mogła też liczyć jest radny Włodzimierz Niemczyński. Pomagał jej stawiać pierwsze kroki i podejmować decyzje związane z wioską.
Za kadencji Agnieszki powstało koło gospodyń wiejskich, którego została przewodniczącą, ale obecnie jego działalność jest zawieszona. Przed pandemią w Stawie organizowane były też różne imprezy, jak np. majówki, Dzień Dziecka, na które mieszkańcy bardzo licznie przychodzili.
Chociaż w wiosce wiele rzeczy zostało już zrobionych, to są plany na kolejne inwestycje.
- Do zrobienia jest fragment drogi gminnej, zakręt koło remizy, droga też na osiedlu do domów jednorodzinnych (wioska w ciągu ostatnich lat znacznie się rozbudowała), czy poprawa jakości dróg polnych. Ostatnio tak się zastanawiałam też nad tym, aby zagospodarować czas dla starszych mieszkańców – wyjawia sołtyska Stawu.
- Dla dzieci jest plac zabaw, dla młodzieży i dorosłych mamy siłownię, dla sportowców boisko, strażacy mają remizę, więc teraz chciałabym coś stworzyć dla starszych osób. Nie mam jeszcze konkretnego pomysłu, także czekam też na propozycje mieszkańców.
Agnieszka w 1997 r. wyszła za mąż i przeprowadziła się do Stawu z sąsiedniej gminy Ostrówek. Ma dwoje dzieci, pracuje zawodowo i razem z mężem prowadzi małe gospodarstwo. Od 2011 r należy do OSP Staw, gdzie pełni funkcję sekretarza. Za jej kadencji w straży pojawił się nowy samochód. Jest też wielką miłośniczką zwierząt, w domu posiada m.in. trzy 200-litrowe akwaria. Swoje motto życiowe ,,małe kroki, które zrobisz do przodu, są lepsze niż duże, które tylko planujesz’’ stosuje też w działaniu na rzecz społeczeństwa.
- Sołtysowanie postrzegam przez pryzmat walki o dobro mieszkańców, ich zdanie jest dla mnie bardzo ważne. Praca sołtysa powszechnie uważana jest za służbę, więc wymaga dużych wyrzeczeń, poświęceń i cierpliwości – przyznaje Falis.
- Praca w terenie, tj. jak noszenie nakazów czy decyzji podatkowych ułatwia mi rozmowy z mieszkańcami, mogę wysłuchać ich oczekiwań oraz miłego słowa. Przez ten czas poznałam wielu aktywnych i zaangażowanych ludzi, mogłam liczyć na ich pomoc, zrozumienie i wsparcie. Na pewno wzrosła też moja samoocena, zaczęłam sobie stawiać coraz wyżej poprzeczkę, dlatego też m.in. kandydowałam do rady powiatu. Myślę, że nie wszystko udało się zrobić, nie wszyscy są zadowoleni, ale chętnie przyjmę wszelkie sugestie i deklaracje.
- Dobry sołtys na pewno powinien być cierpliwy, wyrozumiały, umieć wysłuchać mieszkańców, ale też umieć postawić na swoim. Ważna jest także współpraca między jednostkami, samemu człowiek nic nie zdziała, a sołtys jest takim pośrednikiem – dodaje.
- Chciałabym podziękować rodzinie za wsparcie i zrozumienie, bo czas, który im powinnam poświęcić, poświęcam mieszkańcom wioski, ale nie żałuję tego.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Katarzyna Cieślik
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze