Drużyna z Osjakowa zajęła czwarte miejsce w I Ogólnopolskim Turnieju Mini Piłki Nożnej 10-latków „Wakacje z piłką – Szukamy Piłkarskich Janków”. Młodzi piłkarze wystąpili na Stadionie Śląskim w Chorzowie, który mieli okazję też zwiedzić.
- Na samym początku mieliśmy wiele obaw, jak wypadniemy – przyznaje Marek Mikuś, trener drużyny Orlik I rocznik 2012/2013 w GLKS Warta Osjaków.
- W większości województw, a byli reprezentanci wszystkich 16 województw, odbywały się eliminacje, czyli przyjechały tam drużyny najlepsze. W naszym przypadku pomocnym kolegą okazał się Robert Felusiak, dzięki któremu znaleźliśmy się w turnieju.
I Ogólnopolski Turniej Piłki Nożnej 10-latków pn. „Wakacje z piłką – Szukamy piłkarskich Janków…” odbył się 18-20 sierpnia pod honorowym patronatem Jakuba Chełstowskiego, Marszałka Województwa Śląskiego. Młodzi piłkarze grali na Stadionie Śląskim w Chorzowie. W fazie grupowej 10-latkowie z Osjakowa rywalizowali m.in. z drużyną ze Świebodzina.
- Gramy z nimi pierwszy mecz, pełni obaw. Znam jednak trochę chłopaków i tak wystraszeni ostatecznie nie byliśmy ani oni, ani ja. Remisujemy z tą Polonią 1:1, następne dwa mecze wygrywamy i zajmujemy 1. miejsce w grupie, co było wielkim sukcesem – relacjonuje Mikuś.
- W pierwszym spotkaniu grupy finałowej zremisowaliśmy, 1:1, po super meczu z Nidzicą. Byliśmy więc pełni nadziei na następny dzień, ale niestety losowanie odbyło się dla nas fatalnie. Okazało się, że musimy grać dwa mecze z rzędu. W pierwszym najpierw prowadzimy, później remisujemy, kontuzji doznaje nasz najlepszy chłopak, dostajemy drugą bramkę i przegrywamy z Głuchołazami, które okazują się najlepszą drużyną turnieju. Potem musieliśmy grać kolejny mecz, upał był straszny. Pod kątem sportowym gdybyśmy nie grali tych dwóch meczy z rzędu, byłaby szansa na lepszą lokatę.
Ostatecznie młodzi reprezentanci GLKS Warty Osjaków i jednocześnie województwa łódzkiego podczas turnieju uplasowali się na bardzo dobrej, czwartej lokacie.
- To miejsce nie zrobiło się samo, słabi byli ogrywani, więc trzeba było się wykazać przede wszystkim umiejętnościami, sprytem, zgraniem i wytrzymałością. Oglądałem finalistów i twierdziłem, że kapitalnie to wygląda i oni mogą nas pokonać. Okazało się, że takie same wrażenia robiliśmy na innych trenerach i oni wierzyli w nas, że drużyna z Osjakowa jest mocna i nie ma żadnych kompleksów. Na naszym podwórku LZS-owskim sądzę, że pokazaliśmy się z jak najlepszej strony – podsumowuje trener 10-latków.
Wrażeniami z udziału w turnieju podzielili się z nami również bohaterowie zawodów.
- Na turnieju było bardzo fajnie. Zawsze z naszej strony mogło być lepiej tylko, że na naszą niekorzyść wyszło w tych finałach, że musieliśmy grać mecz po meczu i trochę byliśmy zmęczeni – podkreśla Adam Merta, kapitan drużyny, środkowy pomocnik i napastnik.
- Chciałbym być piłkarzem i bardzo lubię Lukę Modricia, gra na tej pozycji, co ja – dodaje kapitan, który gra w piłkę nożną od pięciu lat.
- Ogólnie dobrze nam poszło, czwarte miejsce w Polsce, to akurat bardzo dobry wynik – zaznacza Jan Wróbel, grający na lewej obronie.
- Pierwszy raz na takim dużym stadionie byłem w Warszawie, teraz drugi raz w Chorzowie. Ogólnie stadion był bardzo fajny. Lubię Cristiano Ronaldo, gra fajne akcje i jest ogólnie bardzo dobrym piłkarzem.
Dziecięca drużyna z Osjakowa liczy 19-stu zawodników, regularnie, dwa razy w tygodniu, trenuje ok. 15-osobowa grupa. Na turniej wyjechało 12-stu chłopaków: Filip Wróbel, Jan Wróbel, Adam Merta, Ksawery Hałas, Marcel Wesołowski, Filip Prusiński, Aliiev Eldar, Kuba Zadworny, Mateusz Kempa, Fabian Kobryń, Filip Siedlis oraz Bartek Dróżdż.
- Prowadzę tę drużynę od trzech lat, jest kilka takich perełek, które nie boją się nikogo i stąd taki sukces. Wrażenia przywieźliśmy pozytywne bardzo, dostaliśmy pochwały od innych trenerów. Ten nasz czołowy chłopak był natychmiast zauważony i w związku z tym bardzo kryty. Nasz snajper strzelał regularnie, ogólnie nikt nie zawiódł – kończy Mikuś.
- Myślę, że bardzo podobał im się sam obiekt, ogrom stadionu, wrażenia kapitalne też dla mnie. Frajda duża dla chłopaków, bo może się okazać, oby nie, że już nigdy nie będą mieli okazji zagrać na takim stadionie, a z drugiej strony może któryś z nich w przyszłości się tam jeszcze pokaże.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze