Reklama

Złote gody w Kiełczygłowie - tolerancja, kompromis i miłość – sposób na udane małżeństwo

Każde małżeństwo jest inne, więc i recept na szczęśliwe pożycie we dwoje istnieje wiele. Pary muszą opracować swój własny przepis na zgodny związek. Warto jednak, szukając swojej drogi, skorzystać z rad tych, którzy idą ręka w rękę od pół wieku. A okazja ku temu była w Kiełczygłowie. 26 listopada pary, które ślub brały w latach: 1971, 1972 oraz 1973 odebrały odznaczenia przyznane przez prezydenta.

Sentymentem powiało w niedzielę na sali OSP w Kiełczygłowie, kiedy wójt Mariusz Mielczarek odczytywał nazwiska mieszkańców, odznaczonych przez prezydenta Polski za długoletnie pożycie małżeńskie. Atmosferę odpowiednią do wspomnień budowała też Kapela „Kiełczygłowianie”, wykonując m.in. „Pierwszy siwy włos”.

Jubilaci mieli okazję powrócić do momentu, kiedy się poznali, czasu pierwszych randek, czy wesela.

- 50 lat to bardzo długo, jeśli chodzi o pożycie małżeńskie, należy się państwu wielki szacunek ze względu na ten okres wspólnego życia – podkreślał na każdym kroku wójt Kiełczygłowa, życząc małżonkom przede wszystkim zdrowia i kolejnych rocznic spędzonych wspólnie.

Reklama

- Dziękuję za to, że tu zna nami jesteście, dziękuje za to, że przez wiele lat uczestniczyliście w życiu społecznym w naszych miejscowościach, w naszej gminie. Dziękuję za zaangażowanie, za to, że możemy to święto z państwem wspólnie obchodzić – zwracał się do jubilatów samorządowiec.  

A jubilaci przyjmowali ciepłe słowa z uśmiechem, w niejednym oku zakręciła się łza na wspomnienia młodości.

Państwo Marianna i Mirosław Siwek poznali się ponad pół wieku temu w jednym z PGR-ów, gdzie małżonka wyjechała za chlebem. Jej mąż przyjechał za nią aż z wrocławskiego, wspólnie doczekali się czworga dzieci, wnuków, a już niedługo na świecie powitają pierwszego prawnuka.

Reklama

- U nas nie ma, że rządzi jedno – mówi Marianna Siwek.

- Bo rządzimy razem, liczy się kompromis – dopowiada Mirosław, który zdradza, że żona mu się spodobała, ponieważ była nie tylko ładna, ale i miła.

Z kolei za klucz do udanego małżeństwa Marianna i Ryszard Klareccy uważają zgodę.

- Najważniejsze to się nie kłócić, nie słuchać innych, co tam podpowiadają, tylko w małżeństwie trzeba ustalać – uważa Ryszard.

- Wspólnie podejmować decyzję – dodaje jego żona.

Małżonkowie poznali się na zabawie, a w zdobyciu sympatii przyszłej żony miał młodemu chłopakowi pomóc mundur.

Reklama

- To ja się starałem o żonę, byłem na zabawie w mundurze i tak jej się spodobało – wraca do wydarzeń sprzed ponad półwiecza małżonek.

- To prawda, że się zauroczyłam  - przyznaje jego małżonka, dodając, że musiała czekać, aż wybranek odsłuży swoje, a trwało to dobrych parę miesięcy. Jak przyznaje nie żałowała, ponieważ do tej pory udawało się im iść przez życie bez większych konfliktów i wspólnie wychować dwoje dzieci.

Teresa  i Eugeniusz Sygidusowie mieszkali niedaleko siebie, a ich uczucie narodziło się podczas jednej z wiejskich zabaw.

Reklama

- Pięć lat chodziliśmy ze sobą – wspomina Eugeniusz, dodając, że musiał się napracować, aby zdobyć przychylność przyszłej małżonki.

Małżonkowie uznają, że do szczęśliwego życia ważna jest wzajemna tolerancja.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości