Sporo gorzkich słów pod swoim adresem usłyszał od radnych burmistrz Wielunia, Paweł Okrasa. Wszystko z powodu hali przy Szkole Podstawowej nr 5. Włodarz mimo nacisków ze strony rady, zwlekał z ogłoszeniem przetargu na jej budowę, tłumacząc, że jeszcze jest na etapie drobnych uzgodnień. Tymczasem okazało się, że aby spełnić potrzeby interesariuszy, budowla ma być większa. To z kolei wymaga zmian w planie zagospodarowani przestrzennego.
Do budowy hali przy SP nr 5 wielokrotnie na naszych łamach wracaliśmy. Głównie z powodu oburzenia miejskich rajców na brak postępów. Nie raz i nie dwa Paweł Okrasa zapewniał, że dzieci 1 września 2022 roku będą mogły ćwiczyć. Inwestycja wyceniona na kilkanaście milionów złotych do tego czasu miała być gotowa. Mimo sugestii radnych, aby zbudować mniejszy obiekt, podobny do tego, jaki powstaje, w ekspresowym zresztą tempie, przy Zespole Szkół nr 1, Okrasa zaznaczał, że hala przy podstawówce musi spełniać inne funkcje. Ma umożliwić przeprowadzanie zawodów.
Teraz okazuje się, że aby hala powstała potrzebne są zmiany w studium zagospodarowania przestrzennego. Problem w tym, że na ich procedowanie potrzeba czasu. Radny Robert Kaja zakłada, że może to potrwać nawet do końca roku. Okrasa jest bardziej optymistyczny. Operacja będzie też wymagała wykonania projektu zamiennego na budynek. Okazało się, że wykonie takiego burmistrz już zlecił. Będzie kosztował 70 tys. zł. I sensacji by nie było, gdyby Paweł Okrasa jasno i klarownie przedstawił sytuację już jesienią. Tymczasem kluczył i momentami mijał się z faktami. Jak podkreślali radni, nie był szczery nawet z członkami stowarzyszenia Łączy nas Wieluń, którzy są jego zapleczem politycznym. Na pytania Grzegorza Żabickiego odpowiadał tak samo mało precyzyjnie, jak na innych.
Podczas ostatniej sesji włodarz rano zapewniał, że wszystko jest w porządku. Sprawa wyszła na jaw tylko dzięki dociekliwości radnych, podczas procedowani załączników do planu zagospodarowania przestrzennego kilka godzin później. Radni stwierdzili, że jest im zwyczajnie przykro. Okrasa natomiast zaproponował przyjęcie honorowego zakładu o czas sfinalizowania inwestycji. Podobno, mimo wszystko, termin 1 wrześni 2022 rok może być dotrzymany.
- Nie będzie planu dla tego terenu czyli tych 18 metrów, które chcemy uzyskać? Jestem zaniepokojony tym co usłyszałem i zobaczyłem, bo to jest duże zagrożenie dla tej inwestycji - stwierdził Robert Kaja.
Swojego zdania w temacie nie ukrywała Anna Dziuba-Marzec.
- Dziś pan burmistrz mówił mi o swojej odpowiedzialności, a ja myślę, że teraz mamy mega nieodpowiedzialność – skwitowała.
- Jest mi po prostu przykro, bo co mamy powiedzieć, mieszkańcom? Ja się zapytałam na początku sesji, czy termin 1 września 2022 jest niezagrożony. Czy to były poważne ze strony pana burmistrza odpowiedzi na to pytanie? – zastanawiała się.
Tomasz Grajnert był tak zdzwiony obrotem sytuacji, że musiał upewnić się, czy dobrze kojarzy fakty.
- Rozumiem, że nie chodzi o reklamy ani o zegar, tylko musi tu być jakaś zmian w projekcie (zagospodarowania przestrzennego, przyp. red.), która tak naprawdę przekreśla nam budowanie hali, dobrze ja to rozumiem? – pytała z niedowierzaniem, na co inni radni kiwali tylko głowami.
Radny Kaja wskazywał, że aby było możliwe uzyskanie pozwolenia na budowę, muszą zostać wprowadzone zmiany w planie zagospodarowania, pozwalające na budowę obiektu o wysokości 18 m.
- Jest mi przykro, bo słuchałem ostatnio komisji i pan burmistrz mówił, że za parę dni, do końca marca, ogłosi przetarg – wskazywał.
- Czy tutaj nie ma łączności między wydziałami, czy pan burmistrz żyje we własnym świecie? No kurczę, nie wolno tak robić! – mówił Kaja.
- Tym bardziej, że jeżeli będzie uchwalony plan pod koniec roku, albo może na początku przyszłego, to takie zarzekanie się, które słyszałem od x-czasu, że 1 września 2022 roku będzie oddana hala do użytkowania jest nieprawdą – podkreślił Robert Kaja. Przy okazji wyszło na jaw, że od dawna wątpił, że przetarg zostanie ogłoszony do końca roku, dzięki czemu wygrał od radnego Wojciech Psui ciastka.
- Ja tu współczuje Wojtkowi Psui, bo przegrał ze mną kolejny zakład – stwierdził radny Kaja, jednak niezbyt zadowolony.
Paweł Okrasa w odpowiedzi podał, że zakończenie inwestycji w zakładanym terminie jest możliwe.
- Żadne katastroficzne wizje, o których mówi radny Kaja się nie spełnią ponieważ, można ogłosić przetarg na wykonanie hali, wiedząc o tym, że będzie w kolejnym etapie pozwolenie zamienne na budowę w trakcie - stwierdził, przypominając że dokonywanie zmian to wcale nie rzadkie przypadki, jeśli chodzi o budowy i zapewniając, że z końcem marca lub początkiem kwietnia przetarg ogłosi.
- Tutaj nie widzę żadnych przeszkód, na pewno nie ma żadnych przeszkód prawnych. A też nie będzie przeszkód merytorycznych, żeby tej inwestycji nie zrealizować w terminie - podkreślał proponując honorowy zakład i jednocześnie zaznaczając, że pojawi się poważny problem, jeśli radni odrzucą załącznik do planu zagospodarowania, którego procedowanie dopiero umożliwi budowę hali.
- Rozumiem, z tego co pan mówił, że w projekcie jest na tyle duża zmiana w konstrukcji tej hali, że wymaga to zmiany planu tak? – pytał przewodniczący rady, Tomasz Akulicz .
- Bo żeśmy słyszeli o tablicach świetlnych, stołach do masażu i o innych rzeczach, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością – wypomniał Akulicz, na co Okrasa wskazał, że wszystkie elementy dotyczą przecież tego samego obiektu.
- Dla mnie to co pan powiedział to brzmi, nazwę innym tytułem pana burmistrza: szantażysta, człowiek skrajnie nieodpowiedzialny, bo cały czas słyszeliśmy zupełnie coś innego – nie kryła irytacji Anna Dziuba-Marzec.
- Mam teraz rozumieć, że pan nas będzie szantażował, że mamy przystąpić do takiego planu, my mamy taki plan uchwalić, nawet jeśli będzie zwierał błędy, bo pan nie dopełnił pewnych rzeczy? – pytała oburzona i wskazywała, że dodatkowy projekt jak i ostatecznie większa kubatura hali, nie pozostaną bez wpływu na ostateczne koszty.
- Dla mnie zwykły kłamca w stosunku do Żabickiego – wtrącił się w wywód radnej Wojciech Psuja.
- Jest mi strasznie przykro, że dzieci z „piątki” znowu nie będą normalnie, w wyznaczonym przez pana burmistrza terminie, ćwiczyć sobie na sali – dodawał Psuja.
- Liczę na to, że, tak jak pan powiedział, dotrzymany będzie termin, choć ja od początku wiem, że pan nas oszukuje i nie mówi do końca prawdy – wytykał.
- Mam nadzieję, że niektórzy otworzą oczy i ujrzą tę prawdę i całe pana oblicze – skwitował radny Wojciech Psuja.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze