Kolejny konflikt rodzicielski rozgrywa się publicznie. Tym razem chodzi o spór pani Malwiny i jej męża. Kobieta, jak twierdzi, została pozbawiona prawa do opieki nad swoją 2,5 letnią córką. Jak mówi, mąż porwał dziecko, dlatego poprosiła o pomoc Krzysztofa Rutkowskiego.
7 marca, nieopodal Sądu Rejonowego w Wieluniu Krzysztof Rutkowski urządził briefing prasowy w sprawie pani Malwiny, mieszkanki Wielunia. Słynny były detektyw twierdzi, że kobieta została podstępnie pozbawiona prawa do opieki nad swoją córeczką.
W połowie grudnia ubiegłego roku Malwina, jak sama podaje, postanowiła rozstać się z mężem. Wtedy wynajęła mieszkanie w Wieluniu i wprowadziła się do niego razem z córką.
- Niestety chęć zemsty i fakt, że mąż nie może ze mną być, sprawiła, że w dn. 7 lutego, podczas gdy byłam w pracy, porwał mi dziecko, inaczej nie potrafię tego nazwać – relacjonuje młoda matka.
- Wyrwał z rąk opiekunce. Przez miesiąc dziecko jest pod zaborem swojego ojca i jego rodziców. Miałam bardzo utrudniane kontakty, stosował wobec mnie przemoc psychiczną oraz fizyczną wraz ze swoim ojcem –twierdzi.
Pani Malwina podaje, że przeżyła koszmar.
- Dziecko przechodzi traumę, ja swojego dziecka nie poznaję w dniu dzisiejszym, do jakiego stanu psychicznego ci ludzie doprowadzili małoletnią córkę. Sąd jak i policja bezradne, terminy odległe ,więc byłam tak przerażona, że poprosiłam o pomoc pana Rutkowskiego. I mam nadzieję, że w dniu dzisiejszym zobaczę moją córkę i będę ją mogła zabrać już o siebie – mówiła matka.
Szybko się jednak okazało, że kobieta nie została odcięta od kontaktu z córką zupełnie. Jak przyznał Rutkowski ma możliwość odwiedzin codziennie od 16:00 – 18:00. Te wizyty mają przebiegać pod nadzorem rodziny ojca.
Kobieta twierdzi, że kiedy sprawowała opiekę nad dzieckiem nie utrudniała mężowi kontaktu z córką. Nie ma zamiaru tego robić również kiedy odzyska 2,5-latkę.
- Dziecko musi mieć zarówno matkę jak i ojca, to musi się odbywać naprawdę po ludzku i nie zamierzam mu w niczym utrudniać, tak jak to było do tej pory – opowiada pani Malwina.
- Dwa miesiące mieszkałam z córką pod jednym dachem i mój mąż przyjeżdżał do dziecka trzy razy w tygodniu, zabierał ją na różne place zabaw, nie miałam z tym problemu. W momencie, gdy ona znalazła się pod jego opieką, wszystko uległo zniszczeniu – twierdzi.
Po rozstaniu z mężem, na początku roku, kobieta złożyła do wieluńskiego sądu wniosek o uregulowanie kontaktów rodzicielskich, który jednak nie został rozpatrzony.
- W momencie porwania mojego dziecka złożyliśmy wniosek o nakaz wydania mojej córki – relacjonuje Malwina.
- Sprawa w sądzie ma się odbyć 1,5miesiąca po fakcie odebrania mojego dziecka, 16 marca. Powinien zostać ogłoszony nakaz wydania, ponieważ jest zabezpieczenie. Mam nadzieję, liczę na to, że ojciec dziecka się zlituje i wyda mi to dziecko – mówi matka.
Miesiąc temu mąż pani Malwiny złożył w Sądzie Okręgowym w Sieradzu pozew rozwodowy. W piątek, 4 marca, sąd w Sieradzu wydał postanowienie o zabezpieczeniu miejsca pobytu dziecka przy matce. Co prawda podlega ono zaskarżeniu, ale równocześnie już obowiązuje. Matka oraz detektyw Rutkowski dowiedzieli się o korzystnych okolicznościach w poniedziałek.
Były detektyw zaznacza, że podobne sprawy trafiają do jego firmy nawet dwa, trzy razy w miesiącu, ponieważ matki nie mogą znaleźć gdzie indziej pomocy.
- Malwina otrzymała tę pomoc i dzisiaj mamy skuteczne postanowienie o zabezpieczeniu dziecka na jej rzecz – twierdzi eksdetektyw.
Okazuje się, że Krzysztof Rutkowski sądzi, iż kobiety potrafi lepiej zaopiekować się dziećmi.
- Uważam, że jeżeli nie ma żadnych przeciwskazań, dziecko powinno być przy matce – mówi.
Rutkowski sądzi, że w sytuacjach konfliktowych, kiedy mąż czuje się bezradny czy bezsilny albo chorobliwie zazdrosny zabiera dziecko.
- Nie może być że matce, tylko dlatego że nie ma żadnych sygnałów, że ojciec ma również prawa do opieki nad dzieckiem, odbierane jest dziecko, żyjemy w jakimś schemacie – stwierdził.
- Ja rozumiem, że różnego rodzaju stowarzyszenia, które dbają o interes ojca, w stosunku do dziecka występują wskazują na tzw. słabe punkty kontaktu matki niejednokrotnie z dzieckiem – podawał przykład swojego dziecka, które mieszka we Wiedniu, ale nie chce go wyrywać ze środowisk i zabierać matce.
- Ja rozumiem że można robić opiekę naprzemienną, tydzień u ojca, tydzień u matki. Tylko zadajmy sobie pytanie, co gotują rodzice wtedy, jakiemuś dziecku. Dziecko powinno mieć jeden dom, jedno miejsce, te same zabawki. A ojciec, jeżeli ma ochotę, odwiedza dziecko. Zabiera je do kina, zabiera je na plac zabaw, zabiera powiedzmy w miejsca rozrywki dla dzieci i to jest sens wychowywania dziecka, jeżeli nawet rodzice nie potrafią się między sobą dogadać – wypowiadał swój pogląd.
W poniedziałek wieczorek pani Malwina w towarzystwie Rutkowskiego i kamer jego telewizji podjęła próbę przejęcia opieki nad córką. Ojciec jednak nie przekazał dziewczynki. Na miejscu interweniowała policja.
Jak zaznacza asp. sztab. Damian Pawlak, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Wieruszowie, funkcjonariusze zareagowali na zgłoszenie.
- W jednej z miejscowości w gm. Bolesławiec mundurowi interweniowali w sprawie sprawowania opieki nad małoletnią – relacjonuje.
- Dziecko przebywa pod opiekę ojca. Policjanci nie zauważyli żadnych uchybień w sprawowaniu opieki przez ojca, był trzeźwy. Odmówił przekazania dziecku matce. Strony zostały pouczone o przysługujących im prawach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze