Reklama

Gigantyczne dynie z Lututowa. Marek Pawlak z synem Adasiem i ich ogrodowe okazy

- Doszły nas słuchy, że wyhodował Pan największą dynię w Lututowie - mówi reporterka portalu kulisy.net. - W Lututowie to na pewno! - odpowiada z entuzjazmem Marek Pawlak. I trudno się z nim nie zgodzić. Na działce rosną dwie gigantyczne dynie. Wanda i Henia, bo tak zostały nazwane, mają około 350 i 250 kilogramów!

Dynia nie rośnie sama

Marek Pawlak od kilku lat próbował swoich sił w uprawie olbrzymich dyń. Do tej pory udawało mu się wyhodować okazy ważące do około 100 kilogramów. Tym razem postawił jednak na inne nasiona. Otrzymał je od swojego kolegi Błażeja Skiby.

- Najważniejsze są odpowiednie nasiona. Od kilku lat kupowałem je w sklepach. Nigdy nie udawało się wyhodować takiego okazu, tylko do 100 kilogramów - opowiada Marek.

- Na jednej z grup poznałem Błażeja, który wygrywa konkursy. Dał mi kilka takich nasionek. Teraz widać efekty - pokazuje na dorodne okazy rosnące na działce.

Reklama

A efekty rzeczywiście robią ogromne wrażenie. Największa z dyń ma w jednym miejscu aż trzy i pół metra obwodu. Co ciekawe, nadal rośnie.

- Rośnie dopóki przymrozki nie będą i nie zniszczą liści. Jak się pojawią, nie będzie wegetacji. Wtedy pędy zaczną obumierać i dynia przestanie rosnąć. Taka dynia potrafi przez noc urosnąć kilka kilogramów i powiększyć się w obwodzie o 15 cm - tłumaczy właściciel gigantycznych dynii.

- Jest możliwość obliczenia jej wagi. Bierze się trzy obwody i wpisuje w specjalną tabelę. Wyskakuje mniej więcej jej waga. Różnica może się wahać w kilku kilogramach. Ten przelicznik jest w miarę precyzyjny - dopowiada Pawlak.

Reklama

Aktualnie waga największej dyni wynosi ok. 350 kilogramów, ale właściciel liczy na 400.

Godzina dziennie na działce

Gigantyczna dynia może wyglądać jak okaz, który po prostu leży sobie na działce i rośnie. Nic bardziej mylnego.

- Co noc wypuszczała po kilkanaście pędów. Trzeba było to wszystko obcinać. Co najmniej godzinę dziennie trzeba było przy niej spędzić - opowiada Marek Pawlak.

W upalne dni jedna roślina potrzebowała nawet 100 litrów wody. A wodę trzeba było dostarczyć. I tutaj do akcji wkraczał 11-letni syn Marka, Adaś. Każdego dnia, kiedy nie padało, nosił wodę w konewkach ze studni. A do działki kawałek jest.

Reklama

- To on nie odpuszcza podlewania. Musi być zrobione i koniec kropka - mówi z dumą tata.

Jak się okazuje, chłopiec ma też dobrą rękę do siania.

- To dzięki mojemu synowi. Namawiał mnie na te duże dynie gigant. Dużo mi pomaga. Ma dobrą rękę do siania. To on wsadzał nasionka. Jego porosły większe, moje odpadły - śmieje się Marek.

Bez sztucznych nawozów

W uprawie gigantów nie ma żadnej tajemnej chemii. Marek podkreśla, że nie używa sztucznych nawozów.

- Są hodowane jedynie na gnojówce i oborniku. Na noc dynie przykrywane są włókniną.

Reklama

Tegoroczne stanowisko nie było jednak przygotowane tak, jak powinno. W głowie pojawiła się już myśli o kolejnym sezonie.

- Jak w tym roku wszystko od podstaw zrobię, to liczę, że pół tony w przyszłym roku przekroczę.

Plany są więc ambitne. Tym bardziej że na działce mogą pojawić się także kolejne rekordzistki. Tym razem zielone.

- Widziałem już nasiona i okazy dwa metry długie. Być może w przyszłym roku będę je miał - zapowiada, mając na myśli gigantyczne cukinie.

Jaki los czeka gigantyczne dynie?

Kiedy ma się na działce tak ogromne dynie, pojawia się całkiem praktyczne pytanie. Co z nimi zrobić? W tym przypadku najprawdopodobniej trafią do zwierząt.

Reklama

- Przekażę je dla znajomych rolników. Pójdą do krów. Tym bardziej, że nie ma w nich żadnej chemii, a skóra jak na krokodylu! - klepie dynię z uśmiechem.

Jedna z nich ma jednak przed sobą jeszcze inne zadanie. Ma zostać zachowana na nasiona, żeby w przyszłości na działce mogły pojawić się kolejne giganty. Marek chce też, żeby były widoczne dla przejeżdżających.

- Na pewno pojawią się gdzieś bliżej drogi. Kiedy ktoś będzie przejeżdżał, będzie mógł sobie zobaczyć, jak wyglądają.

I będzie co oglądać. Przy drodze będą cieszyć oko przejeżdżających. A w tym przypadku nie ma żadnych obaw, że trafią w ,,lepkie rączki”. Bo o ile zwykła dynia mieści się bez problemu do samochodu, tak Wanda i Henia wymagałyby już transportu ciężarowego.

Reklama


 

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/10/2026 09:04
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości