„Kiej rankiym switalo” to tytuł najnowszego tomiku wierszy Pauliny Wyrębak z Chotowa. Napisany jest on gwarą. Autorka zaprezentowała go na spotkaniu, które odbyło się w środę, 14 września, w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Wieluniu.
To już trzeci tomik młodej, 20-letniej poetki. Pierwszym były „Rozśmieszki”, dwuwersowe rymowanki, które wydane zostały w 2019 r. Rok później ukazał się drugi zbiór jej wierszy „Gwarzom ptoki, szumiom drzewa”. Paulina napisała go wieluńską gwarą, która od kilku lat jest jej pasją. Również najnowszy tomik poezji powstał w gwarze. Pracowała nad nim dwa lata. Tematyka zawartych w nim wierszy jest różna. Mówią one m. in. o miłości, śmierci, o pijokach, o chłopie. Jest nawet apel do młodzieży, aby pamiętała, że jest przyszłością narodu i by się wzajemnie wspierała, jak w rodzinie.
- Wydaje mi się, że ten trzeci tomik jest najpoważniejszy – ocenia Paulina Wyrębak.
- Starałam się, aby od tego drugiego był większy i bardziej dopracowany. No i żeby było w nim więcej wierszy. Zawsze marzyłam, aby mój tomik miał ponad sto stron. Ale wydawca powiedział: „Pamiętaj, ponad osiemdziesiąt, to już jest bardzo dużo”.
Od początku edytorem jej wierszy jest Kazimierz Linda ze Stalowej Woli.
- Trafiłam do niego troszkę przypadkowo, ale z fartem – uśmiecha się dziewczyna.
- Kiedyś w Internecie weszłam na jego wywiad, w którym mówił, że pomaga młodym ludziom, bo to lubi. Pomyślałam, że skoro sam pisze, to może oceni moje wiersze. Może powie, że są okej, tym bardziej, że jest wydawcą. Napisałam do niego, a on odpowiedział. I tak zaczęła się nasza współpraca.
Środowe spotkanie autorskie było dla młodej poetki trzecim, które odbyło się w tej bibliotece.
- Z Pauliną współpracujemy od chwili, gdy ukazał się jej pierwszy tomik – mówi Magdalena Wicher, dyrektorka Powiatowej Biblioteki Publicznej.
- Była wtedy jeszcze uczennicą szkoły średniej i naszą czytelniczką. Pochwaliła się, że wydała maleńki tomik, a ja zaproponowałam jej spotkanie autorskie. Po jakimś czasie powiedziała, że wydaje drugą książkę. Też zaproponowałam spotkanie, ale wtedy, ze względu na epidemię, nie mogliśmy zapraszać gości. Więc odbyło się ono on line. Okazało się bardzo ciekawe, a oglądających było naprawdę dużo. Paulinka to taki przyjaciel biblioteki. Jest wspaniałą, otwartą dziewczyną, z którą współpraca jest bardzo owocna. Nasza biblioteka jako instytucja kultury, promuje takie talenty, szczególnie młode, bo to dodaje im skrzydeł, kiedy widzą, że jest zainteresowanie tym, co robią, że ludziom się to podoba.
Spotkanie uświetnił muzycznie Zespół Ludowo – Śpiewaczy „Włościanie” z Chotowa, w którym Paulina też śpiewa i który odegrał wielką rolę w rozwoju jej życiowej pasji, czyli zainteresowania gwarą. A zaczęło się to, gdy miała 12 lat.
- W świetlicy w Chotowie pani Natalia Zwierz, która wtedy nią kierowała, zorganizowała taki konkurs „Mam talent” – wspomina.
- Ja napisałam wiersz o świetlicy i przerobiłam, jak umiałam na gwarę. Wszystkie „sz”, „cz” zamieniłam na „s” i „c”, i go odczytałam. Spodobał się on „Włościanom”, którzy akurat byli na tej imprezie. Powiedzieli, że chcą mnie w zespole. I tak się zaczęło.
Śpiewając, zaczęła poznawać prawdziwą wieluńską gwarę. Wcześniej nie miała z nią styczności, ponieważ w domu nikt się taką nie posługiwał. Tutaj natomiast miała kontakt z ludźmi, dla których gwara nie miała żadnych tajemnic – z instruktorami, członkiniami zespołu, etnografami, którzy z nimi współpracowali. I coraz głębiej ją poznawała, chłonęła, niczym gąbka, coraz lepiej nią mówiła. Wkrótce zaczęła występować również jako gawędziarka. Tutaj wielką pomocą służył jej śpiewający wówczas w zespole Zbigniew Kryściak, który jest równocześnie utalentowanym gawędziarzem. To on jej tłumaczył, na czym polega ta sztuka, poprawiał jej błędy.
- Jak napisałam jakieś opowiadanie, to pan Zbyszek poprawiał mi je na gwarę, a ja przy tym dodatkowo uczyłam się – mówi chotowianka.
Często występowali razem, m. in. w Bukownicy na przeglądzie gawędziarzy, czy na Sejmikach Wiejskich Zespołów Teatralnych w Ożarowie. W dziedzinie gawędziarstwa ludowego Paulina odniosła również sukcesy. Właśnie w Bukownicy za swój występ otrzymała 1. wyróżnienie.
Wielką rolę w dalszym odkrywaniu gwary i doskonaleniu w posługiwaniu się nią, odegrały spotkania z osobami, dla których kultura ludowa jest niebywale ważna. Byli to m. in. Wanda Majtyka, Grażyna Hadryś i państwo Kaszubowie.
- Gdy pisałam swój drugi tomik, to dużo jeździłam do innych osób, na przykład do pani Majtyki – opowiada.
- Chciałam usłyszeć od niej, czy podoba jej się to, co napisałam, czy jest to poprawnie zrobione. I jak słyszałam pozytywne opinie, dostawałam taki dodatkowy napęd, bo wiadomo, kim w tej dziedzinie jest pani Majtyka.
Paulina natomiast martwi się, że tak mało młodych osób interesuje się i posługuje gwarą.
- Odnoszę wrażenie, że młodzież wstydzi się nią mówić – zauważa.
- Świadczy o tym chociażby to, że tak niewiele jest młodzieżowych zespołów ludowych. Szkoda, że młodzi nie pielęgnują gwary, bo przecież ona jest naszym skarbem.
Marzeniem Pauliny Wyrębak jest utworzenie własnego zespołu młodzieżowego. Próbowała już taki stworzyć w liceum, ale przeszkodziła jej w tym epidemia. Chce też wydać śpiewnik z własnymi utworami pisanymi gwarą, do których komponuje również melodie. Na razie ma dwie piosenki. Przymierza się również do napisania kolejnego, czwartego tomiku wierszy.
Młoda poetka z Chotowa planowała studiowanie etnografii, jednak życie poszło swoim torem. Teraz jest studentką II roku pedagogiki opiekuńczej w Częstochowie.
Ela Wodecka
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze