Reklama

Każdy orze, jak może

Od 12 miesięcy obserwujemy naprzemienne wprowadzenie i luzowanie obostrzeń. Część branż szczególnie mocno odczuła podejście władzy do pojęcia dbania o bezpieczeństwo sanitarne mieszkańców. Gastronomia i szeroko pojęta branża fitness zostały dotknięte szeregiem zakazów Przedsiębiorcy postawieni przed widmem banktuctw zaczęli się przebranżawiać. W Wieluniu siłownia Body-Art jest zamknięta. Ale w tym samym miejscu działa kub sportowy, który udostępnia sprzęt zawodnikom, przygotowującym się do zawodów w przeciąganiu liny.

W Sportowym Klubie Taekwon-do „Niedźwiedź” od stycznia w treningach mogli uczestniczyć członkowie do 23 roku życia. To dzięki licencjonowaniu zawodników przez Polski Związek Kickboksingu. Treningi,organizowane przez „Niedźwiedzia”, który jest  klubem członkowskim PZKB, są sposobem na przygotowanie do rywalizacji w 2021 r. Związek posiada status polskiego związku sportowego w rozumieniu ustawy z 2010 roku i jego licencjonowani zawodnicy oraz trenerzy podlegają wyłączeniom spod rozporządzenia wprowadzającego ograniczenia w działalności klubów. W styczniu na treningi nie wrócili dorośli. Oni na salę mogli wejść od 8 lutego. Trener i prezes „Niedźwiedzia”, Andrzej Zmyślony wiosną prowadził szereg działań, aby członkowie klubu mogli trenować. W czasie ponad miesięcznego locdownu odbywały się treningi on-line. Do ćwiczeń w realu wrócili, jak to tylko było możliwe. Teraz zaznaczają, że każde zamkniecie mogłoby dla nich oznaczać widmo bankructwa. Wynajmują sale treningowe i zatrudniają ludzi, mają zobowiązania wobec ZUSu.
- Trenujemy legalnie i zgodnie z przepisami – zaznacza Zmyślony.
-Wyraźnie chcę podkreślić, że stosujemy się do reżimu sanitarnego. Do pomieszczeń klubu nie mają np. dostępu rodzice, którzy przywożą i odbierają dzieci. Zawodnicy są proszeni, aby w tzw. częściach wspólnych przebywali jak najkrócej, idealnie jeśli na trening przychodzą już przebrani. Dzieci i młodzież do 23 r. życia  mają stopnie w kikboxingu i posiadają licencję. Jeśli chodzi o spotkania dorosłych, to one również się odbywają od miesiąca. Stosujemy legalne rozwiązanie i wszystko odbywa się zgodnie z przepisami, o łamaniu prawa nie ma mowy. Nie chcę wchodzić w szczegóły, w jaki sposób udaje nam się trenować – akcentuje.

Do regularnych treningów mają również prawo członkowie kadry narodowej Polskiego Związku Przeciągania Liny. Właśnie im, w głównej mierze, sprzęt do ćwiczeń udostępnia wieluńska siłownia Body Art. 
- Jesteśmy pod nadzorem Polskiego Związku Przeciągania Liny – podaje Danuta Terczyńska, właścicielka siłowni. 
- Działamy jako  klub. Można powiedzieć, że jesteśmy ambasadorami na ten teren, tak zresztą określa to prezes PZPL Dariusz  Bajkowski.
-  Klub powstał na początku roku, w pierwszych dniach stycznia – wspomina podkreślając, że do obiektu wpuszczają tylko zawodników posiadających licencję PZPL lub inną, która uprawnia do ćwiczeń w zamkniętych obiektach. Wchodzą nie tylko członkowie miejscowego klubu, ale trenujący również inne dyscypliny.
- Siłownia jest zamknięta, my ją tylko udostępniamy osobom, które posiadają odpowiednie licencje- zaznacza Terczyńska.
-Bez okazania właściwego dokumentu nikt ćwiczyć tutaj nie może. Te osoby, które trenują, są albo zawodnikami PZPL albo zawodnikami trenującymi inną dyscyplinę. Muszą po prostu mieć uprawnienia.
Właścicielka mocno podkreśla, że działalność, która teraz się tutaj odbywa, nie jest łamaniem prawem.
- Wszystko odbywa się w zgodzie z przepisami. Wykorzystujemy możliwości prawne, aby nie zostawiać osób, które chcą trenować, bez takiej możliwości. Dla osoby ćwiczącej codziennie, której zamknięto tą ścieżkę , ten okres pandemii był na pewno wyjątkowo trudny. Nie wszyscy mogą czy chcą ćwiczyć na dworze, zresztą aura też jest zmienna, a tutaj nadmiaru energii można się pozbyć -  uważa. 
Terczyńska wspomina, że w ubiegłym roku ograniczenia mocno ich dotknęły. Obiekt był nieczynny w ogóle około 90 dni. Wtedy skorzystali z rządowej pomocy, ale to jednak nie zrekompensowało ich strat. 
Okazuje się też, że zdobycie licencji, na której można legalnie z siłowni korzystać, nie jest zbyt skomplikowane.
 - Za naszym pośrednictwem można uzyskać licencję PZPL, nie oznacza to, że wszyscy ci zawodnicy będą korzystać z naszego sprzętu – informuje pani Danusia.
-Mogą dokument wykorzystywać gdzie indziej. Koszt wyrobienia to 50 zł na rok, raczej nie będzie stanowiło to bariery cenowej dla osoby, która chce trenować. Związki sportów niszowych są prowadzone przez pasjonatów, więc nie chodzi o wyciągniecie pieniędzy od zainteresowanych. Na taką licencję trzeba czekać około tygodnia. Na początku, kiedy otwarła się możliwość wyrobienia dokumentu, było duże zainteresowanie i  trzeba było czekać trochę dłużej.
Mimo, że obiekt działa zgodnie z obowiązującym prawem, to jest regularnie kontrolowany. 
- Kontrole są. Ale one się odbywają niezależnie czy jest pandemia czy nie – twierdzi Terczyńska.
- Siłownie takim kontrolom podlegają. Jesteśmy pod obostrzeniami sanepidowskimi. W ostatnim czasie te działania służb były wzmożone i były prowadzone pod kątem przestrzegania reżimów sanitarnych i przepisów związanych z epidemią. Policja nas kontrolowała i kontroluje cały czas. Służby nie dostrzegły niedociągnięć. Gdyby takie były, na pewno staralibyśmy się je naprawić, nawet jeśli byłyby niewielkie. Niezależnie czy jest pandemia, staramy się funkcjonować zgodnie z zaleceniami – podkreśla.
Jak informuje oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Wieluniu, Katarzyna Grela, funkcjonariusze wraz z pracownikami Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej  odwiedzają wszystkie tego typu obiekty, sprawdzając czy stosują się do narzuconych norm.
- W trakcie  sprawdzeń w lutym 2021 roku  okazało się, że w jednej z wieluńskich siłowni były osoby z niej korzystające – podaje rzeczniczka
- W tej sprawie podjęto czynności wyjaśniające  w sprawie o wykroczenie, mające na celu ustalenie czy doszło do naruszenia obostrzeń. Dotychczas policjanci ustalili, że  wszystkie osoby, które tam ćwiczyły posiadają licencję zawodnika i przynależą  do kadry narodowej jednego z polskich związków sportowych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ograniczenia w funkcjonowaniu nie obejmują  basenów, siłowni, klubów fitness, które mogą być otwarte pod warunkiem, że wykonują działalność leczniczą dla pacjentów lub ćwiczą tam członkowie kadry narodowej polskich związków sportowych. Ponadto wskazany podmiot był również wcześniej kontrolowany przez Powiatową Stację Sanitarno- Epidemiologiczną w Wieluniu, która nie dopatrzyła się naruszenia wprowadzonych obostrzeń – przyznała.
Świadkiem takich kontroli był 21-letni  Michał (nazwisko do wiadomości redakcji).
- Policjanci byli bardzo uprzejmi – twierdzi.
-Zawsze wchodzą na siłownię i proszą przy recepcji  o informacje. Domyślam się, że proszą o listę obecnych danego dnia. Pani recepcjonistka idzie w maseczce przez siłownię i prosi wszystkich kadrowiczów o podejście do policji. Funkcjonariusze sprawdza w swoim elektronicznym notesiku poprzez dowód osobisty lub jak ktoś pamięta to przez numer PESEL. Jak już sprawdzi to odhacza i woła następnego.  Po skończonej kontroli panowie dziękują i czasem nawet w stronę ćwiczących rzucą uprzejme "do widzenia" Całość trwa sprawnie, około 10-15 minut.
Michał zaznacza, że członkiem kadry narodowej w przeciąganiu liny został na początku lutego. Wtedy złożył wniosek o wydanie licencji. Miał ja po niespełna dwóch tygodniach.

Reklama


Magdalena Lizurej
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości