Reklama

Komisja twierdzi: mobbing był

Komisja, która została powołana przez zarząd powiatu po tym, jak do starostwa dotarły informacje o mobbingu w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym, stwierdziła, że do bezprawnych zachowań dochodziło. Co prawda okazało się, że dyrektor placówki, Mirosław Kubiak, podobnych praktyk nie prowadził, ale jego zastępczyni, kierowniczka internatu, już tak. Mimo to Kubiak zdecydował, aby z okazji Dnia Edukacji Narodowej wyróżnić ją nagrodą.

Kilkadziesiąt rozmów, przeprowadzonych z pracownikami Specjalnego Ośrodka, przez członków komisji antymobbingowej, dało obraz sytuacji w placówce, zamknięty w postaci raportu. Dokument mówi o tym, że skala niekorzystnych zjawisk nie była tak duża, jak wynikało z pierwotnych doniesień, niemniej jednak do mobbingu miało dochodzić.
Sprawa miała swój początek w marcu. Wtedy to do organów Starostwa Powiatowego w Wieluniu wpłynęło anonimowe pismo, sygnowane enigmatycznie przez „pracowników Ośrodka”. Autor bądź autorzy listu stawiali na tyle poważne zarzuty wobec dyrektora Ośrodka oraz pełniącej wówczas jego obowiązki kierowniczce internatu, że zarząd powiatu nie mógł przejść nad nimi obojętnie. Została powołana komisja antymobbingowa, na której czele stanął wicestarosta wieluński, Krzysztof Dziuba, a do jej składu zostali powołani m.in. radca prawny i psycholog.
- Z protokołu wynikało (komisji, przyp. red.), że te nieprawidłowości w części się potwierdziły, w części nie – informował podczas posiedzenia rady powiatu, 24 października, starosta wieluński Marek Kieler.
Komisja stwierdziła, że mobbingu dopuszczała się wobec jednej osoby kierowniczka internatu. Organ nie dopatrzył się natomiast nieprawidłowości w działaniach podejmowanych przez dyrektora, Mirosława Kubiaka.
- Pomimo zarzutów, w stosunku do pana dyrektora przez niektóre osoby, nie mieściły się (jego zachowania, przyp. red.) w definicji mobbingu, tak stwierdziła komisja – relacjonował starosta.
- Niezwłocznie po otrzymaniu tego protokołu odbyłem rozmowę z dyrektorem, następnie wystosowałem pismo w celu wyjaśnień, wcześniej poprosiłem również zastępującą pana dyrektora, kierowniczkę internatu, o wyjaśnienia  -  relacjonuje Kieler. Odpowiedź kierowniczki miała być bardzo ogólnikowa.
Przedstawiciele starostwa nie ukrywają niezadowolenia z powodu atmosfery w Ośrodku, która poprawie nie uległa. Cały czas dochodzą stamtąd głosy niezadowolenia. Z pracy odeszło kilka osób. Kubiak podaje, że dwie z nich skorzystały z możliwości przejścia na emeryturę, więc tylko dwie zrezygnowały z etatu. To według niego nie aż tak dużo. 
Kieler wraz z naczelnikiem wydziału edukacji, Zenonem Kołodziejem, rozmawiali z radą pedagogiczną, ale kryzysy w relacjach interpersonalnych zażegnać im się nie udało.
- Panu dyrektorowi został dany dość długi czas, aby tą atmosferę załagodzić, która jest w Ośrodku nie za ciekawa i pan dyrektor mógł skorzystać, skoro się nie zgadza z komisją powołaną przez mnie – komentuje starosta.
- Jako na pracodawcy ciąży na nim obowiązek wyjaśnienia tej sprawy, niestety do tej pory nic nie zostało w tej kwestii zrobione- uważa Marek Kieler.
- Wielokrotnie z panem dyrektorem rozmawiałem, wymienialiśmy się także pismami, które niczego nowego do załagodzeni tej złej atmosfery nie wnoszą – dodaje samorządowiec.
Sprawa została więc zgodnie z prawem, przekazana do oceny organowi nadzoru pedagogicznego. Ten ma wydać opinię odnośnie oceny pracy dyrektora. W grę wchodzi nawet odwołanie Kubiaka, w przypadku negatywnej opinii.
Póki co od początku października w razie nieobecności dyrektora nie będzie zastępować go kierowniczka internatu, ale inna osoba. Tymczasem, mimo świadomości zarzutow,  ciążących nad głową kierowniczki, Kubiak postanowił nagrodzić swoją byłą już zastępczynię, wyróżniając ją z okazji Dnia Edukacji Narodowej.
- Dostałem informację od komisji, że w stosunku do mojej osoby komisja nie stwierdziła mobbingu, natomiast w stosunku do pani kierownik nie stwierdzono mobbingu tylko przejaw mobbingu, w stosunku do jednej osoby – stwierdził dyrektor SOSW w Gromadzicach, tłumacząc się radnym podczas  sesji z powodów decyzji o nagrodzeniu m.in. tej właśnie podwładnej.
 - Nagrodę dyrektora przyznałem głównie za to, że zastępowała mnie przez okres trzech miesięcy, kiedy byłem na zwolnieniu lekarskim, od 2 lutego do maja. Nigdy nie usłyszałem, żeby pani nie wywiązała się ze swoich obowiązków.  Pracowała, wywiązywała się ze swoich obowiązków za mnie, za siebie jak również za sekretarki, których w tym czasie nie było – stwierdził.
Zdaniem Kubiaka, to, że nie została odwołana z funkcji jego zastępcy pomimo zarzutów i anonimu, a nadal pełniła funkcję,  ma świadczyć o tym, iż z powierzonych zadań  wywiązywała się bardzo dobrze.
- W anonimowym piśmie były zarzuty dużej skali i to był podpisane przez pracowników ośrodka, ostateczne wnioski są inne – dowodzi dyrektor Ośrodka.
- Jest nazwane, przejaw mobbingu w stosunku do jednej osoby. Do tej pory nie wiem w stosunku do jakiej osoby i w jakiej skali, w jakim czasie ten przejaw mobbingu miał trwać.
Przedstawiciele zarządu powiatu podkreślają zaś że personalia osoby poszkodowanej są chronione i zna je tylko kilka osób. Ten pracownik SOSW nie chce na razie wchodzić na drogę sądową. 
- Żałuję, że osoba poszkodowana nie chce skierować wniosku do sądu, ale jest coraz bliżej tego, że ten wniosek zostanie skierowany do sądu –  mówi Kieler.
Również Kubiak liczy, że sprawę raz na zawsze uda się wyjaśnić przed obliczem Temidy.
 Dyrektor zaprzecza, że w sytuacji, jaka teraz wytworzyła się pomiędzy pracownikami, pozostał bierny.
- Ja stwierdzam, że w ośrodku nie ma mobbingu, sprawę monitoruję – twierdzi dyrektor.
- Przekazałem do wydziału edukacji notatki z przeprowadzonych rozmów z pracownikami. 19 września odbyło się szkolenie rady pedagogicznej z zakresu relacji interpersonalnych, sprawa była omawiana na radach pedagogicznych – wymienia.
Kubiak postanowił też sprawdzić, czy to prawda, że większość pedagogów nie popiera jego działań jako dyrektora. Na nadzwyczajnej radzie pedagogicznej, zwołanej w piątek, 21 października, rozdał anonimowe ankiety swoim pracownikom. Jak twierdzi, wynika z nich, że większość kadry się z nim zgadza.
Zaznacza, że chętnie atmosferę w placówce naprawi.
- (…) ja jestem po prostu straszony w tej chwili, że mam tę sprawę rozwiązać, jeżeli jej nie rozwiąże to będę skończony, koniec cytatu – twierdzi dyrektor, dodając, że być może ujawni kto mu grozi.
- Panie radny Stępień, jeżeli pan próbuje mówić, że jest mobbing w ośrodku, to ja panu mówię, że nie ma (…) – zwrócił się w pewnym momencie do radnego, który zadał mu kilka pytań.
- To że mobbing jest, to komisja stwierdziła – odciął się Andrzej Stępień.
Były starosta nie ukrywał zażenowania aferą. Przypomniał, że za czasów wieloletniego dyrektora, Andrzeja Lacha, Ośrodek był wizytówką powiatu wieluńskiego.
- To naprawdę jest smutne, że w tak krótkim czasie można tak wiele zepsuć co było dobrego, dlatego trzeba to po prostu przeciąć i definitywnie zasypać te wszystkie podziały i wrócić na dobre tory  - namawiał Stepień.
Z kolei radny Robert Grabowski zwrócił uwagę, że podobne konflikty powinny być załatwiane nie na formum publicznym, ale w szkole, ponieważ wywlekanie sporów poza szkolne mury, godzi w dobro uczniów.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości